Małgorzata Socha kończy 37 lat. Mamy jej wszystkie okładki! Jak się zmieniała, co mówiła o sobie?




Małgorzata Socha: Nie jestem chodzącą mimozą bez temperamentu. Potrafię tupnąć i wrzasnąć, zwykłe środki aktorskie. Ale w życiu prywatnym jestem pacyfistką. Czy to nie wspaniałe, że w tym zawodzie można przeżyć cudze życie bez konsekwencji i bez płacenia za błędy swoich bohaterów?
Polecamy także: Małgorzata Socha: „Już czuję się spełniona, więc to, co przyjdzie, będzie bonusem”

Małgorzata Socha: Jestem beznadziejną... kłamczuchą. Moi bliscy zawsze wiedzą, kiedy kłamię. Nie wiem, czy poznają to po ustach, czy po oczach. Po prostu to wiedzą. Chyba robię się wtedy nerwowa. Dlatego nie kłamię.
Zobacz także: „Wiem, że jestem na ustach wielu”. Małgorzata Socha w bardzo ekskluzywnej sesji!

Małgorzata Socha: Pogodę ducha dostałam w pakiecie genetycznym po tatusiu. Gdyby tu przyszedł ze mną, zobaczyłabyś słońce, uśmiech, zadowolenie – i pewnie już by zagadywał panie z otoczenia i komplementował.
Zobacz także: Małgorzata Socha – złota dziewczyna

Małgorzata Socha: Lubię... sprawiać, że na twarzach ludzi pojawia się uśmiech. Na tym mi zależy w mojej pracy, dlatego chętnie gram w komediach.
Zobacz także: Małgorzata Socha: "Bardzo mi się podobało, że w taki cudowny sposób zostałam zlekceważona"

Nie jest bohaterką skandali. Czy nie chciałaby zwrócić w ten sposób na siebie uwagi? Podobno na castingach osoby, które decydują, biorą pod uwagę to, jak dalece głośno jest wokół aktora.
Małgorzata Socha: Nie mam interesu w tym, żeby sprzedawać siebie jako produkt. Jeżeli chodzi o filmy, reżyserzy stronią od aktorów, którzy są okrzyczani, o których się pisze w gazetach i są w każdym tabloidzie i we wszystkich portalach. Są za bardzo utożsamiani sami ze sobą, a reżyserom chodzi o to, żeby widzowie uwierzyli w „tę” postać. To częściej producentom chodzi o to, żeby sprzedać film, a znane nazwisko może przyciągnąć widza.
Zobacz także: Małgorzata Socha "W lustro nie patrzę"

Małgorzata Socha: Wiem, że jestem... na ustach wielu. I wciąż trudno jest mi się do tego przyzwyczaić. Wolałabym, żeby mówiono o moim życiu zawodowym, o tym, że wspieram różne fundacje, a nie o tym, że wyszłam do sklepu bez makijażu czy w jakim wózku wożę dziecko. To jest, niestety, efekt uboczny mojej pracy. A ja właściwie jestem raczej nudną bohaterką dla dziennikarzy. Tylko dom, praca, praca, dom.
Zobacz także: Małgorzata Socha – złota dziewczyna.

Małgorzata Socha: Lubię cytat: „Słowa »aktor« i »amator« zaczynają się na tę samą literę”, ale aktor tworzy, kreuje postaci, zmienia się. A amator jest sobą. Chcę różnorodnych ról, nie boję się totalnej zmiany wizerunku, łącznie z przytyciem 20 kilo i ogoleniem głowy na łyso. Zewnętrzność to główne narzędzie aktorskiej pracy. Lubię grać czarne charaktery z powodu nieograniczonego wachlarza możliwości; są ciekawsze, ale co cię pewnie zdziwi – łatwiejsze niż te jasne, słodkie, miłe postaci.
Zobacz także: "Wielka ucieczka". Wywiad z Małgorzatą Sochą.

Jej osobistym wzorem do naśladowania jest Sophia Loren.
Małgorzata Socha: Jest boska. To jest prawdziwa gwiazda. Dla mnie ideał. Mówisz, że ja inspiruję kogoś, i tak samo ona inspiruje mnie. Żyje w absolutnej zgodzie ze sobą, jej życie prywatne jest stabilne, przez wiele lat była związana z tym samym mężczyzną, aż do jego śmierci. Pokazuje to, że w tym świecie można budować stałe relacje, a jednocześnie być kobietą, która budzi wiele emocji.
Zobacz także: „Wiem, że jestem na ustach wielu”. Małgorzata Socha w bardzo ekskluzywnej sesji!

Małgorzata Socha i Katarzyna Zielińska na okładce VIVY! sierpień 2016