Maja Chwalińska wróci do Polski jako milionerka. Za występ w finale French Open zgarnie prawdziwą fortunę
Tegoroczny turniej French Open bez wątpienia należy do Mai Chwalińskiej. Polka, o której przed rozpoczęciem rozgrywek słyszeli tylko fani tenisa, dziś jest na ustach całego świata, a w Polsce wyrasta na nową bohaterkę narodową. Ogromny sukces, jakim jest awans do finału, przyniósł jej nie tylko sławę, ale też ogromne pieniądze. Za sam udział w finałowym meczu Chwalińska dostanie około 6 milionów zł. A jeśli wygra, ta kwota będzie znacznie większa.

Niezależnie od tego, jakim wynikiem zakończy się sobotni finał na kortach Rolanda Garrosa, to bohaterką tego turnieju będzie Maja Chwalińska. 24-letnia Polka dokonała bowiem czegoś, co nie udało się dotąd żadnej tenisistce. Jest pierwszą w historii zawodniczką, która dostała się do turnieju przez kwalifikacje i dotarła aż do finału.
Zobacz również: Mało kto wie, co naprawdę łączy Igę Świątek i Maję Chwalińską. Ta historia zaczęła się lata temu
Rewelacyjne mecze, rekordowe zarobki. Takie pieniądze Chwalińska przywiezie z Paryża
Sukces jest tym większy, że przed rozpoczęciem French Open na Polkę nie stawiał nikt. Ona sama też nie wierzyła, że uda jej się dojść tak daleko. W poniedziałek, po zwycięstwie nad Diane Parry nasza reprezentantka zaskoczyła dziennikarzy wyznaniem, że nie ma zarezerwowanego hotelu na kolejne dni, bo nie spodziewała się, że zajdzie tak daleko. Nie zatrzymała się jednak i do listy pokonanych wcześniej Qinwen Zheng, Elise Mertens, Marii Sakkari i Diane Parry, dopisała nazwiska Anny Kalinskiej, którą ograła w ćwierćfinale, oraz Diany Sznajder, której nie dała szans w meczu o finał. W sobotę 6 czerwca okaże się, czy do tej listy faworytek, które musiały uznać wyższość Chwalińskiej, będzie można dopisać Mirrę Andriejewą.
Czytaj także: Płakała przed treningami, dziś pisze historię French Open. Niezwykła droga Mai Chwalińskiej
Najlepszy w życiu turniej Chwalińskiej da jej nie tylko popularność, prestiż i znaczący skok w rankingu WTA, ale też spore pieniądze. Już za wejście do ćwierćfinału Roland Garros dostała premię w wysokości 480 tys. euro, czyli około 2 milionów zł. Nigdy wcześniej w karierze nie zarobiła takich pieniędzy. A na tym się nie skończyło. Po awansie do półfinału Roland Garros kwota premii dla Chwalińskiej wzrosła do 750 tys. euro, czyli ponad 3 milionów złotych.
Teraz, po wejściu do finału, Polka może już myśleć o znacznie wyższych kwotach. Za samo wyjście na kort w ostatnim meczu dostanie ponad 1,4 milionów euro, czyli około 6 mln zł. A jeżeli w starciu o tytuł pokona Mirrę Andriejewą i zostanie zwyciężczynią French Open, czeka ją nagroda w wysokości 2,8 milionów euro. W przeliczeniu to prawie 12 milionów zł. Ta kwota jest tym bardziej imponująca, że według danych WTA Chwalińska za swoje występy na kortach zarobiła w sumie nieco ponad 864 tys. dol., czyli około 3 milionów zł.
Maja nie tylko wróciła do gry po zmaganiach z problemami zdrowotnymi, nie tylko rozgrywa najlepsze mecze w życiu, nie tylko pisze piękny rozdział w historii polskiego tenisa. Ma też okazje, by zgromadzić spory majątek i ustawić się na całe życie. Czego jej z całego serca życzymy.
