Kulisy rozprawy Opozdy i Królikowskiego wyszły na jaw. Ta jedna propozycja wstrząsnęła wszystkimi. Aktorka nie wytrzymała
Joanna Opozda długo milczała, ale to, co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami sądu w Warszawie, przelało czarę goryczy. Po godzinach napięcia i emocji aktorka zdecydowała się ujawnić kulisy rozprawy, które trudno sobie nawet wyobrazić. Jedna propozycja miała szczególnie wstrząsnąć całą salą.

Joanna Opozda po kolejnej rozprawie w Sądzie Okręgowym w Warszawie postanowiła przerwać milczenie. Choć wyrok jeszcze nie zapadł, aktorka ujawniła kulisy tego, co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami. Największe emocje budzi propozycja Antoniego Królikowskiego dotycząca kontaktów z synem, która, jak twierdzi, jest nie do zaakceptowania.
Joanna Opozda ujawnia kulisy rozprawy z Królikowskim
Rozprawa rozwodowa Joanny Opozdy i Antoniego Królikowskiego w Sądzie Okręgowym w Warszawie od samego początku była naznaczona ogromnym napięciem. Byli małżonkowie pojawili się w sądzie, jednak nie zamienili ze sobą ani słowa. Aktorka szła w towarzystwie prawników i dwóch ochroniarzy. Aktor ograniczył się jedynie do krótkiego, chłodnego powitania.
Sprawa, która trwa od 2022 roku, wciąż nie doczekała się finału. Emocje narastają z każdą kolejną rozprawą, a to, co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami, według relacji Joanny Opozdy, przebiło wszystko, co dotąd pojawiało się w mediach.
Kontakty z synem. Propozycja Antoniego Królikowskiego
Największe poruszenie wywołała kwestia opieki nad Vincentem Królikowskim. Jak ujawniła Joanna Opozda, Antoni Królikowski zaproponował kontakty z synem raz w miesiącu, co oznacza 12 spotkań w ciągu roku. Aktorka nie kryła zaskoczenia i sprzeciwu wobec takiej propozycji. Podkreśliła, że jej zdaniem ojciec powinien być obecny w życiu dziecka znacznie częściej. Sama zaproponowała cztery spotkania weekendowe w miesiącu, uznając to za absolutne minimum.
Dodatkowo pełnomocnik aktorki, mec. Ronald Wasilewski, zaznaczył, że mimo wcześniejszych deklaracji medialnych, przez cztery lata nie został skutecznie złożony żaden wniosek dotyczący uregulowania kontaktów z dzieckiem.
CZYTAJ TEŻ: Michał Szpak pierwszy raz tak szczerze o bolesnym rozstaniu. „Nie wyobrażałem sobie życia z kimś innym”

Podczas rozprawy pojawił się również wątek finansowy. Według przekazanych informacji mowa była o utracie 40 procent alimentów z dotychczasowej kwoty 10 tysięcy złotych miesięcznie. Strona Joanny Opozdy nie pozostała bierna. Mec. Karolina Olbrych-Mandrysz zapowiedziała działania mające na celu weryfikację zarobków Antoniego Królikowskiego. Padły również zarzuty dotyczące ukrywania dochodów poprzez partnerkę aktora. „Rok temu moje dziecko walczyło w szpitalu z sepsą o życie. Kiedy poinformowałam ojca mojego dziecka o jego stanie, w odpowiedzi usłyszałam, że dramatyzuję, że "szukam atencji" i że to "zwykłe zapalenie ucha". Czy dziecko z zapaleniem ucha trafia do szpitala karetką? Kiedy zapytałam, czy przyjedzie do szpitala, odpisał, że nie ma czasu, bo musi pracować na moje "wygórowane oczekiwania", wyznała artystka.
Joanna Opozda wydała kolejne oświadczenie
Z uwagi na nowe wnioski dowodowe wyrok nie zapadł. Planowane jest jego ogłoszenie w połowie czerwca 2026 roku podczas posiedzenia niejawnego. „Na pewno zauważyliście, że kiedyś mówiłam znacznie więcej. W pewnym momencie przestałam się odzywać, bo byłam już przerażona, miałam takie lęki i bałam się drugiej strony, tego, co się dzieje, że zaatakowało mi krtań. W totalnej biologii jest napisane, że jeżeli przestajesz mówić, chcesz coś wykrzyczeć, ale musisz to w sobie tłamsić, to atakuje ci krtań", wyznała. „Mam dość oczerniania mnie i powielania nieprawdziwych narracji. Faktem jest, że nigdy nie odpowiedział na moje prośby o uregulowanie kontaktów i sam nie podjął żadnych działań w tym kierunku, mimo że publicznie mówił o walce o opiekę naprzemienną i sugerował, że to ja utrudniam kontakt. Prawda w końcu wychodzi na jaw. Kamień z serca", dodawała.
Joanna Opozda w miniony wieczór dodała na Instagramie: „To właśnie pokazuje, jak bardzo nie interesuje go ta sprawa. Serio. Spotykamy się po czterech latach, żeby w końcu cokolwiek ustalić, a on wychodzi z sądu w trakcie przerwy, bo "nie ma czasu". Czy tak zachowuje się ktoś komu zależy? Nie widział syna od ponad trzech lat i naprawdę nie obchodzi go, co zdecyduje sąd? Czy zostaną ustalone jakiekolwiek kontakty i spotkania? Dla mnie to jest po prostu nie do pomyślenia. Przez trzy lata byłam publicznie linczowana, pisano, że to on tak bardzo chce widywać dziecko, a ja mu to uniemożliwiam", podsumowała.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Długo szukała, aż padła diagnoza. Boczarska wyznała w "Tańcu z Gwiazdami": "Uważam to za swoją zaletę"
