Reklama

Za sukcesami sportowców często stoją lata wyrzeczeń, rodzinnego wsparcia i marzeń pielęgnowanych od najmłodszych lat. W przypadku Mai Chwalińskiej historia wygląda podobnie. Gdy tenisistka przeżywa jeden z najważniejszych momentów swojej kariery po dotarciu do finału Roland Garros, jej rodzice wracają wspomnieniami do czasów, gdy wszystko dopiero się zaczynało. Wśród rodzinnych pamiątek i sportowych trofeów ujawnili również, jaki plan na przyszłość miała ich córka, gdyby nie wyszło jej z tenisem.

Rodzice Mai Chwalińskiej o sukcesie na Roland Garros. „Emocje są ogromne”

Ostatnie tygodnie przyniosły Mai Chwalińskiej wyjątkowe chwile. Po przejściu kwalifikacji do Roland Garros tenisistka dotarła do finału turnieju, a jej występy przyciągnęły uwagę kibiców i mediów.

Dla rodziców zawodniczki, Tomasza i Marceli Chwalińskich, był to czas szczególny. W reportażu programu Halo tu Polsat nie ukrywali wzruszenia i dumy związanej z osiągnięciami córki. Sukces, który dziś obserwują tysiące fanów tenisa, dla nich jest zwieńczeniem wielu lat pracy, konsekwencji i codziennego zaangażowania.

W ogóle nie spodziewaliśmy się, że tak daleko zajdzie. Pojechaliśmy z nadzieją, żeby chociaż przeszła eliminacje, a jakby wygrała jeszcze jeden mecz, to już byłoby naprawdę fajnie. A tu strzeliło się, jak to się mówi, i doszła aż do finału”, wyznała w rozmowie z Halo tu Polsat mama tenisistki.

W ich słowach wybrzmiewa nie tylko radość z wyników sportowych, ale także świadomość drogi, którą Maja przeszła od pierwszych treningów do najważniejszych turniejów. To perspektywa rodziców, którzy od początku obserwowali rozwój talentu córki i wspierali ją na kolejnych etapach kariery. „Pomalutku dochodzimy do siebie, wracamy do rzeczywistości. W dalszym ciągu cieszymy się tym sukcesem Mai”, wyznał jej tata.

French Open, Maja Chwalińska
French Open, Maja Chwalińska Tim Clayton/Getty Images

Pokój pełen pucharów i medali. Tak rozwijała się kariera Mai Chwalińskiej

Reportaż Halo tu Polsat pokazał również bardziej prywatną stronę historii tenisistki. Widzowie mogli zobaczyć pokój Mai Chwalińskiej w rodzinnym domu w Dąbrowie Górniczej— miejsce, które wciąż przypomina o kolejnych etapach jej sportowej drogi. Znajdują się tam liczne puchary i medale zdobywane przez lata. Każde trofeum jest śladem kolejnych zwycięstw, turniejów i doświadczeń budujących zawodniczkę, którą dziś oglądamy na międzynarodowych kortach.

Tych pucharów i medali jeszcze trzy razy tyle, ale nie mogliśmy tego pomieścić, więc córka ma je także u siebie w mieszkaniu i w klubie. Nie liczyliśmy tego, jest tego bardzo dużo. Kiedy sprzątam, czyszczę, schodzi mi to bardzo długo, ale cieszę się, bo wtedy przypominam sobie niektóre turnieje, na których byłam razem z mężem”, dodawała mama Mai Chwalińskiej.

Czytaj też: Maja Chwalińska pokazała, jak odpoczywa po wielkim finale. Internauci zwrócili uwagę na jeden szczegół

Szczególne miejsce zajmuje pierwszy puchar zdobyty podczas turnieju w Chorzowie. To właśnie takie pamiątki przypominają, że wielkie sukcesy mają swój początek w małych krokach i pierwszych sportowych wyzwaniach.

Rodzice podkreślili, że od najmłodszych lat ich córka była skoncentrowana na sporcie. Tenis szybko stał się ważną częścią jej życia, a kolejne osiągnięcia tylko utwierdzały ją w przekonaniu, że chce rozwijać się właśnie w tym kierunku.

Zawsze była bardzo sprawna i ruchliwa. Dlatego poszła w sport. Wytrzymała w tym reżimie treningowym. Sport zawodowy wymaga poświęcenia. Nie ma żadnych zabaw i imprez jak u nastolatków. Nigdy jej do tego nie ciągnęło. Nawet my jej nieraz radziliśmy, żeby zrobiła sobie przerwę dla zdrowia psychicznego, ale miała wszystko uporządkowane, żeby dążyć do tego zawodowstwa”, relacjonował z kolei przed kamerą tata Mai.

Rodzice Mai Chwalińskiej w Halo tu Polsat, Anna Rubaj
Rodzice Mai Chwalińskiej w Halo tu Polsat screen materiał Halo tu Polsat
Maja Chwalinska
Maja Chwalińska Ian MacNicol/Getty Images

Maja Chwalińska miała plan B. Rodzice ujawnili, kim chciała zostać w wieku siedmiu lat

Choć tenis od lat pozostaje najważniejszą pasją Mai Chwalińskiej, potrafiła wyobrażać sobie także inną zawodową przyszłość.

W materiale Halo tu Polsat jej mama wspomniała o rozmowie, podczas której córka zastanawiała się, co mogłaby robić, gdyby nie związała swojego życia z tenisem. Wówczas miała wskazać dziennikarstwo sportowe jako alternatywną drogę zawodową. „Miała plan B. Powiedziała, że gdyby nie wyszło z tenisem, może zostanie dziennikarką sportową”, wyznała pani Marcela Chwalińska.

Ojciec tenisistki doprecyzował, że taka deklaracja padła, gdy Maja miała siedem lat. To właśnie ten szczegół szczególnie zwrócił uwagę widzów. Pokazuje bowiem, że nawet jako dziecko myślała o przyszłości związanej ze sportem — niezależnie od tego, czy miałaby występować na korcie, czy opowiadać o sportowych wydarzeniach z perspektywy dziennikarki.

Czytaj też: „Moi rodzice tego nie wiedzieli”. Zofia Zborowska wskazała największy błąd w wychowaniu dzieci

Rodzice Mai Chwalińskiej w Halo tu Polsat, Anna Rubaj
Rodzice Mai Chwalińskiej w Halo tu Polsat, Anna Rubaj screen materiał Halo tu Polsat

Gdy schodzi z kortu, wraca do swojego świata. Jaka naprawdę jest Maja Chwalińska?

Za sportowymi sukcesami Mai Chwalińskiej kryje się dziewczyna, która po zejściu z kortu nie szuka blasku reflektorów. Rodzice tenisistki zdradzili, że w domowym zaciszu jest zupełnie inna niż można by przypuszczać, patrząc na jej sportowe osiągnięcia. Najlepiej czuje się wśród najbliższych, a wolny czas najchętniej spędza w domu. Jak opowiadał Tomasz Chwaliński, jego córka uwielbia czytać, rozwiązywać krzyżówki i odpoczywać w spokojnej atmosferze rodzinnego domu. Nawet wtedy sport pozostaje jednak ważną częścią jej codzienności — transmisje sportowe nadal należą do jej ulubionych zajęć. „Jest raczej domatorką. Jak przyjeżdża do nas, najchętniej spędza czas w domu. Lubi rozwiązywać krzyżówki, bardzo dużo czyta. Oczywiście ogląda transmisje sportowe - tego się nie da uniknąć”, mówił pan Tomasz w specjalnym reportażu Anny Rubaj dla Halo tu Polsat.

Być może właśnie ta zwyczajność sprawiła, że kibice tak szybko ją pokochali. Dziennikarka przypomniała, że środowisko dziennikarzy sportowych nadało Mai przydomek „Kopciuszek”, dostrzegając w jej drodze na szczyt niemal baśniowy wymiar. W oczach rodziców historia córki przypomina opowieść o dziewczynie, która niespodziewanie znalazła się w centrum uwagi. Jednocześnie podkreślają, że popularność nie zmieniła jej charakteru. Zdaniem ojca to właśnie naturalność i brak gwiazdorskich manier sprawiają, że tak wiele osób trzyma za nią kciuki. Mimo rosnącej rozpoznawalności pozostała tą samą skromną dziewczyną, którą można spotkać na ulicy i nawet nie domyślić się, że jest jedną z najgłośniejszych postaci ostatnich miesięcy w polskim tenisie.

„Dziewczyna znikąd, nagle na salony. Tutaj jest historia Kopciuszka”, opowiadał tata Mai Chwalińskiej.

Życzymy wszystkiego, co najpiękniejsze!

Maja Chwalińska Warszawa, 9.06.2026. Na planie programu Dzien Dobry TVN.
Maja Chwalińska Warszawa, 9.06.2026. Na planie programu Dzien Dobry TVN Fot. Anita Walczewska/DDTVN/East News
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...