Gazety pisały o nim, że może mieć każdą kobietę. Rola „Tulipana” okazała się dla Jana Monczki przekleństwem
Fot. TVP/PAP- Jan Bogacz
Z ŻYCIA GWIAZD

Gazety pisały o nim, że może mieć każdą kobietę. Rola „Tulipana” okazała się dla Jana Monczki przekleństwem

„Czułem na sobie palące spojrzenia”, mówił aktor

Dorota Falkowska 27 października 2022 11:43
Gazety pisały o nim, że może mieć każdą kobietę. Rola „Tulipana” okazała się dla Jana Monczki przekleństwem
Fot. TVP/PAP- Jan Bogacz

Prywatnie był kochającym ojcem w szczęśliwym związku małżeńskim, ale po zagraniu tytułowej roli w popularnym w PRL-u serialu "Tulipan", publiczność w Polsce zaczęła widzieć w nim casanovę, który uwodzi kobiety dla pieniędzy. Jak potoczyły się losy Jana Monczki?

Rola „Tulipana” okazała się dla Jana Monczki przekleństwem

Przyszedł na świat 17 maja 1956 r. w Karwinie, dawnej Czechosłowacji. "To był jeden z najszczęśliwszych okresów w moim życiu. Miałem kochających rodziców, wspaniałego brata i dwie siostry. Jestem najmłodszy z całego rodzeństwa. Może dlatego różne wybryki uchodziły mi na sucho" - wspominał beztroski czas na łamach „Super Expressu" Monczka. Do Polski przyjechał jako nastolatek. 

Swoje kroki pokierował ku PWST w Krakowie. Jeszcze jako student grał na scenach teatrów zarówno w Czechach, jak i w Polsce. Propozycję nie do odrzucenia, która przyniosła mu ogromną popularność, otrzymał jako 30-latek. Pod koniec lat 80. reżyser Janusz Dymek realizował serial na podstawie prawdziwej historii Jerzego Kalibabki, uwodziciela, który wykorzystywał kobiety dla korzyści majątkowych. Do głównej postaci "Tulipana" wybrał młodego i atrakcyjnego Jana Monczkę. 

Jan Monczka, 1986 r. 

Gazety pisały o nim, że może mieć każdą kobietę. Rola „Tulipana” okazała się dla Jana Monczki przekleństwem
Fot. PAP/Witold Rozmysłowicz

Serial bardzo szybko zyskał zainteresowanie polskich widzów. Nic zresztą dziwnego, to była produkcja, która ukazywała amerykański sen na polskim podwórku lat 80. Serialowy "Tulipan" z biednego rybaka przeistacza się w największego casanovę w kraju, a wszystko to w otoczeniu kadrów z podróży po Polsce, oryginalnej garderoby (postać Jana Monczki kreowała modę - znakiem rozpoznawczym były białe kowbojki, żółty grzebień i krótkie kurtki) i pięknych kobiet. 

Telewidzowie oglądali obyczajową produkcję, gdzie z jednej strony realia były im dobrze znane, ale z drugiej serial ukazywał również elementy odległe od codzienności przeciętnego obywatela. To, co również wpływało na popularność serialu, to prawdziwa historia, na której został oparty. "To, że miało to odzwierciedlenie w zdarzeniach prawdziwych, to na pewno miało znaczenie. Ludzie ten temat znali, tę historię pamiętali z gazet", komentował Jan Monczka w rozmowie z Magdaleną Juszczyk w "Programie obowiązkowym". 

Jan Monczka i Ewa Milde, kadr z filmu "Tulipan" 

Gazety pisały o nim, że może mieć każdą kobietę. Rola „Tulipana” okazała się dla Jana Monczki przekleństwem
Fot. archiwum Filmu / Forum

Wśród licznego zainteresowania i głosów zachwytu nad akcją serialu, pojawiły się również takie, które optowały za zniesieniem produkcji z anteny. "Ten serial był trochę taki niegrzeczny. Wywołał skandal, bo już w trakcie emisji były naciski, żeby wstrzymać serial, były protesty różnych środowisk. Nie pamiętam jakichś szczegółów, ponieważ byłem ogromnie zestresowany. Miałem 30 lat. To była pierwsza moja duża praca przed kamerą, nie miałem żadnego doświadczenia, było to dla mnie wielkim wyzwaniem" - opisywał produkcję aktor. 

Mimo że polska widownia znała okoliczności powstania serialu i wiedziała, że jest on oparty na prawdziwej historii, to wciąż wydarzyło się to, co tak często miało miejsce w ówczesnych produkcjach - fikcja pomieszała się z rzeczywistością, a Jan Monczka wcielający się w postać rozpustnika, w prawdziwym życiu również był za takowego uważany. 

Czytaj też: Władysław Hańcza i Barbara Ludwiżanka nie byli sobie wierni, ale kochali się do końca życia

Jan Monczka: miał tłumy fanek. Jak dziś wygląda życie aktora?

Z jednej strony "Tulipan" przyniósł aktorowi ogromną popularność, szczególnie wśród płci pięknej, na jaką kompletnie nie był gotowy. "No tak, za mną też szalały. Gdy tylko się gdzieś pojawiałem, rozlegały się podniecone komentarze, czułem na sobie palące spojrzenia" — wspominał na łamach „Super Expressu” odtwórca głównej roli. 

"Często jeździłem na bardzo popularne w tamtych latach spotkania z aktorami i zawsze były na nich tłumy. Głównie kobiet. Były wśród nich i takie, którym się wydawało, że w życiu prywatnym też jestem taki jak "Tulipan". Niektóre zwierzały mi się, szukały dobrego słowa, rady" - opowiadał aktor.

Wielka popularność, jaką "Tulipan" przyniósł Janowi Monczce, została w większości przypadków przykryta przez zaszufladkowanie i postrzeganie go w kategoriach oszusta i podrywacza w prawdziwym życiu. 

Kadr z filmu "Tulipan" 

Gazety pisały o nim, że może mieć każdą kobietę. Rola „Tulipana” okazała się dla Jana Monczki przekleństwem
Fot. archiwum Filmu / Forum

"Boleję nad tym, że nie tylko publiczność widzi we mnie Tulipana. Wszystkie propozycje, jakie dostaję, idą tym samym kluczem. Chciałbym, żeby ktoś dał mi wreszcie szansę złamania tego stereotypu" - mówił Jan Monczka w wywiadzie dla "Rewii". W kolejnych latach wcielił się w kilka drugoplanowanych ról w serialach i filmach. Widzowie mogą go kojarzyć z postaci Bogusława Popędowskiego z serialu "Złotopolscy". Wystąpił też m.in. w "Pierwszej miłości", "Singielce" czy "Przyjaciółkach". Lata konsekwentnej pracy w zawodzie pomogły mu ostatecznie zerwać z utartym wcześniej wizerunkiem podrywacza. Aktor jednak już nigdy nie powtórzył sukcesu z 1986 roku.

Tymczasem prywatnie Jan Monczka w niczym nie przypomina serialowego "Tulipana", a tym bardziej samego Kalibabki, który miał się doczekać 28 dzieci. "Ja mam wciąż tę samą żonę, dwie cudowne córki. Zdecydowanie nie jestem typem skandalisty" - wyznał w wywiadzie dla  „Super Expressu”. 

Czytaj też: Historia romansu. Manuela Gretkowska i Andrzej Żuławski, czyli związek dwóch narcyzów

Jan Monczka, 2015 r. 

Gazety pisały o nim, że może mieć każdą kobietę. Rola „Tulipana” okazała się dla Jana Monczki przekleństwem
Fot. PAP/Stach Leszczyński

Źródła: plejada.pl, Paula Rodak YT, film.wp.pl

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA w rozmowie o rzeczach fundamentalnych: rodzinie, miłości, szczerości, odwadze, dobroci, wyrozumiałości i wolności wyboru. JACEK ROZENEK: jak podniósł się po udarze, dlaczego mówi, że żyje „na potrójnym haju”, i dlaczego nie wierzy już w miłość? ANNA WYSZKONI po pięciu latach przerwy wraca z nową płytą. Nam opowiada, co się z nią wtedy działo. WOJCIECH MANN mówi: „Nie uważam, żebym był nietuzinkowy. Po prostu mi się trochę udało, że trafiłem do radia…”.