Edyta Górniak ujawnia dramat z dzieciństwa. „Rodzice poszliby dziś do więzienia”
Edyta Górniak wraca do jednego z najtrudniejszych rozdziałów swojego życia. W programie „Portret” opowiedziała o dzieciństwie naznaczonym strachem, karami i samotnością. Artystka po raz pierwszy w tak otwarty sposób mówi o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami jej domu.

Edyta Górniak odsłania kulisy swojego dzieciństwa, o których przez lata mówiła bardzo rzadko. W programie „Portret” artystka wraca do bolesnych wspomnień, opowiadając o przemocy, karach i samotności, które towarzyszyły jej na co dzień. Jej szczere wyznanie porusza także temat relacji rodzinnych dziś, pokazując, jak doświadczenia z przeszłości wpłynęły na jej dorosłe życie.
Edyta Górniak o przemocy w dzieciństwie w programie „Portret”
W rozmowie z Michałem Dziedzicem Edyta Górniak zdecydowała się na wyjątkowo osobiste wyznanie. Wokalistka wróciła wspomnieniami do lat dzieciństwa, które – jak przyznała – upływały w atmosferze napięcia i lęku.
53-latka nie ukrywa, że doświadczała przemocy ze strony matki i ojczyma. W jej wspomnieniach powraca obraz codzienności podporządkowanej karom i ciągłemu poczuciu zagrożenia.
„Byłam gotowa na kary w każdej chwili” – dramatyczne wspomnienia
Artystka opowiedziała, że była notorycznie karana, a jednym z elementów tych doświadczeń było zamykanie jej w pokoju na klucz. Jak zaznaczyła, nie była to jedyna forma kar.
„Większość lat byłam na takim survivalu. Cały czas się bałam, że robię coś złego. Byłam gotowa na kary w każdej chwili. Różne te kary były, bo zamykanie to nie była jedyna rzecz” – wyznała w programie „Portret”.
Wspomnienia z tamtego okresu wiążą się przede wszystkim z niepewnością i stałą gotowością na to, co może się wydarzyć.
Samotność i strach – kulisy życia Edyty Górniak
W wywiadzie pojawia się również temat samotności. Edyta Górniak wspomina sytuacje, w których zostawała sama nawet na kilka dni.
W tym czasie to sąsiadka przynosiła jej jedzenie dwa razy dziennie. To właśnie takie momenty najmocniej zapisały się w jej pamięci z dzieciństwa.
W rozmowie zwrócono także uwagę, że osoby dorosłe z otoczenia nie reagowały na to, co działo się w jej życiu.

Górniak o rodzicach: „Dziś mogliby pójść do więzienia”
Dziś artystka patrzy na tamte wydarzenia z innej perspektywy. Przyznaje, że współczesna świadomość społeczna jest zupełnie inna niż kiedyś.
„Myślę, że gdyby dzisiaj tak było, to moi rodzice poszliby do więzienia. Myślę, że dzisiaj się tak zmieniły czasy, nabraliśmy wszyscy świadomości, że dzieci nie powinno się bić” – powiedziała.
To refleksja, która pojawiła się dopiero po latach.
Relacja z mamą dziś. „Nie mam już żadnych”
W tej samej rozmowie Edyta Górniak została zapytana o to, jak dziś wyglądają jej relacje z matką. Odpowiedź była krótka i jednoznaczna.
„Nie mam, nie mam już żadnych. Wybaczam jej. Dałam jej 40 lat mojego życia, starań” – przyznała.
Artystka mówi także o granicach, które postawiła po latach prób budowania tej relacji. Jak zaznacza, dała od siebie wszystko i nie ma już więcej do zaoferowania.
Wybaczenie zamiast powrotu do przeszłości
Mimo doświadczeń z dzieciństwa Edyta Górniak podkreśla, że nie chce wracać do poczucia cierpienia, samotności i odrzucenia. Wybiera podejście oparte na wybaczeniu.
Zastanawia się również nad historią swojej rodziny i tym, jakie doświadczenia mogły wpłynąć na zachowanie jej matki. Jednocześnie w jej wspomnieniach pojawia się ważna postać – babcia, którą określa jako źródło „najpiękniejszej miłości” z dzieciństwa.
