Reklama

Choć dziś jest ikoną polskiej sceny muzycznej, jej dzieciństwo dalekie było od bajki. Wspomnienia z tamtych lat wciąż noszą w sobie ciężar emocji, których, jak się okazuje, nie da się tak łatwo zagłuszyć. „Mimo że tata był tylko kilka lat w moim życiu, odegrał najważniejszą rolę", wyznała.

Edyta Górniak o ojcu. Trudna relacja i lata bez kontaktu

Edyta Górniak nie ukrywała łez, gdy mówiła o ojcu, który zniknął z jej życia, gdy była jeszcze dzieckiem. Miała zaledwie dziewięć lat, kiedy odszedł, pozostawiając ją i jej matkę. Przez kolejne lata ich kontakt praktycznie nie istniał. „To jest taka przeszywająca tęsknota. Przeszywająca. Mimo że tata był tylko kilka lat w moim życiu, odegrał najważniejszą rolę", wyznała, nie kryjąc emocji. Brak obecności ojca w najważniejszych momentach był dla niej niezwykle bolesnym doświadczeniem.

Los sprawił, że po wielu latach udało im się ponownie nawiązać kontakt, jednak stało się to niedługo przed śmiercią ojca. To spotkanie, choć spóźnione, miało ogromne znaczenie dla artystki. Jeszcze bardziej poruszające okazały się jej słowa o tym, co wydarzyło się tuż po pogrzebie. „W pierwszą noc po pogrzebie poczułam ogromny spokój i uświadomiłam sobie, że ja przez te wszystkie lata czułam tak silną tęsknotę za tatą i ona się wyciszyła w tę pierwszą noc po pogrzebie, już nie czułam tej tęsknoty, bo już tata był koło mnie", zwierzyła się woklistka. Jak przyznała, miała wtedy poczucie, że ojciec jest przy niej bliżej niż kiedykolwiek wcześniej. „To było tak metafizyczne, niesamowite, że jak był w ciele — fizycznie — to byliśmy oddaleni od siebie i rozdarci, rozdzielani przez innych, a potem, kiedy odszedł, to był bardzo blisko. Przestałam czuć to obciążenie", dodała.

CZYTAJ TEŻ: Był objawieniem MBTM, teraz na scenę wkracza jego córka. Jej hołd dla taty porusza serca

Edyta Górniak, Viva! 9/2019
Edyta Górniak, Viva! 9/2019 MATEUSZ STANKIEWICZ/SAMESAME

Emocjonalne wyznanie artystki. Tak wspomina ojca

Jednym z najbardziej zaskakujących fragmentów rozmowy była historia związana z pobytem Edyty Górniak w Kalifornii. Artystka udała się tam do indiańskiej szamanki. Początkowo z powodów zdrowotnych. Spotkanie to jednak przerodziło się w coś znacznie głębszego. „Tata przyszedł do mnie. Poszłam z innym powodem, ale ten powód był po to, żebym ja mogła z tatą porozmawiać. No i tata mnie przeprosił za mamę też. To było takie nadzwyczajne, trzymał mnie za rękę i [mówił] wybacz mamie, że jest taka trudna. I przepraszam, że nie byłem z tobą dłużej. I będę, dopóki nie ułożysz sobie tak życia, żebym ja wiedział, że jesteś spokojna i bezpieczna, dopiero wtedy odejdę", opowiadała.

Wypowiedzi Edyty Górniak pokazują, jak skomplikowane potrafią być relacje rodzinne, i jak silne emocje mogą przetrwać mimo upływu lat. Paradoksalnie, to właśnie po śmierci ojca artystka poczuła z nim największą więź.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Mogła zostać żoną elektryka, rozstawała się z hukiem. Wybrała piłkarza i dziś odnosi sukces za sukcesem

Edyta Górniak, Viva! 9/2019
MATEUSZ STANKIEWICZ/SAMESAME

Authors

Reklama
Reklama
Reklama