Michel Moran, Viva! 8/2019
Fot. Olga Majrowska
O TYM SIĘ MÓWI

Dla syna odsiedział w areszcie kilka miesięcy. Oto niezwykła historia Michela Morana

Jak dziś wyglądają jego relacje z synem?

Gabriela Czernecka 30 września 2020 16:23
Michel Moran, Viva! 8/2019
Fot. Olga Majrowska

Dziś jest jednym z najsłynniejszych restauratorów w Polsce, ale przed laty nie miał lekko. Juror programu MasterChef, Michel Moran, kilka miesięcy spędził w areszcie. W jednym z wywiadów przyznał, że zrobił to, aby zobaczyć się z synem Andreą. Oto poruszająca historia ich relacji. 

Michel Moran był w więzieniu

Kariera Michela Morona robi wrażenie. Kucharz swoją pierwszą restaurację w Warszawie otworzył w 2004 roku, ale zanim rozwinął karierę w Polsce, świetnie radził sobie na francuskim rynku. Tam pobierał nauki w najlepszych paryskich restauracjach. Bliżej dał się poznać Polakom dzięki programowi MasterChef, gdzie sprawdza się roli jurora. Szybko zdobył popularność i sympatię widzów. Choć dziś świetnie radzi sobie w polskim show-biznesie, to niestety okazuje się, że przed laty nie było mu lekko. Na kilka miesięcy kucharz trafił do aresztu.

Michel Moran zrobił to dla syna. Okazuje się, że był to jedyny sposób, by mogli się zobaczyć. O tej trudnej sytuacji sprzed lat Michel Moran opowiedział w rozmowie z Super Expressem. „To był 2003 rok. Moje drogi z ówczesną żoną się rozeszły. Niestety, mimo wyroku sądowego na widzenia z synem, mój kontakt z dzieckiem został mocno ograniczony, bo przebywałem za granicą. To było dla mnie bardzo bolesne. Syn był najważniejszy. By wywrzeć presję i zmusić byłą żonę, aby umożliwiła mi kontakt z synem, przestałem płacić alimenty. To była ostatnia deska ratunku. Byłem zdesperowany”, mówi wprost. 

Niestety, plan, który obrał sobie Michel Moran nie wypalił. Jego żona poszła do sądu i przyznała, że on nie płaci alimentów. Powiedziała także, że nie wie gdzie jest jej mąż: „co było nieprawdą, bo doskonale wiedziała, gdzie mieszkam. (...) Kiedy doszło do rozprawy, nie pojawiła się na niej. Zapadł jednak maksymalny wyrok - rok więzienia. Wszystko przez to, że ja także nie stawiałem się na rozprawy, bo o nich nie wiedziałem. Sąd, mając informację, że nieznane jest moje miejsce zamieszkania, wydał za mną Europejski Nakaz Aresztowania. Gdybym wiedział o tych sprawach, to na pewno bym się na nich stawiał. Miałem przecież dowody, że żona uniemożliwia mi kontakty z synem”.

Kucharza zatrzymano podczas przekraczania granicy polsko-niemieckiej: „Trafiłem do aresztu, starałem się, żeby wyjść za kaucją, ale sąd odrzucił wniosek. Moja obecna żona Halina walczyła o mnie, uruchomiła kontakty. Pomogli także przyjaciele - m.in. Jacek Cygan. Chcieliśmy, żeby jak najszybciej doszło do deportacji. W tamtych czasach na deportację czekało się od pół roku do roku. Ja po 2,5 miesiącach byłem już na terenie Francji. Tam kilka dni czekałem na rozprawę. Matki mojego syna nie było na niej. Walczyłem o dziecko i to było dla mnie najważniejsze. Po rozprawie od razu mnie zwolniono, wszystko zostało wyjaśnione”.

Okazuje się, że po tym zdarzeniu, syn Michela Morana, zdecydował się zamieszkać właśnie z nim. „Mój syn miał wtedy dwanaście lat, a dwa lata później wystąpił do sądu we Francji, żeby móc zamieszkać ze mną i z moją żoną w Polsce. Sprawę sądową wygraliśmy i mój syn zamieszkał z nami. Mamy fantastyczne relacje. Dziś wiem, że warto było to dla niego zrobić”, powiedział w rozmowie z Super Expressem. Dziś Andrea ma 29 lat i wciąż ma dobre relacje z ojcem.  

Michel Moran, Viva! 8/2019
Fot. Olga Majrowska

Michel Moran, Viva! 8/2019
Fot. Olga Majrowska

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Michel Moran (@michelmoran_official)

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

LENKA I JAN KLIMENTOWIE o trudnej drodze do rodzicielstwa i o tym, jak narodziny Cristiana zmieniły ich związek. ANDRZEJ SEWERYN: czy czuje się autorytetem, czym jest dla niego sztuka i najważniejsze życiowe role. HELENA ENGLERT: dlaczego wolała studiować w Stanach, a potem wróciła do Polski i czy znane nazwisko to atut? LISA MARIE PRESLEY miała bajkowe dzieciństwo, które zakończyło się wraz ze śmiercią ojca, i smutne życie, bo znane nazwisko nie przyniosło jej szczęścia.