Reklama

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że po tragicznej śmierci Łukasza Litewki jego najbliżsi oraz współpracownicy wspólnie zadbają o kontynuowanie misji fundacji #TeamLitewka. Dziś organizacja znalazła się w samym centrum narastającego konfliktu. Spór o wpływ na przyszłość fundacji, decyzje podejmowane przez Radę Fundacji oraz pomysł budowy pomnika upamiętniającego zmarłego posła doprowadziły do otwartego starcia między rodziną Łukasza Litewki a osobami kierującymi jego organizacją. W sprawę zaangażowali się już prawnicy, a emocje po obu stronach nie słabną.

Jak doszło do konfliktu w fundacji Łukasza Litewki?

Informacje opublikowane przez „Fakt” pokazują, że źródła obecnego konfliktu sięgają jeszcze okresu życia Łukasza Litewki. W grudniu ubiegłego roku poseł wprowadził do Rady Fundacji swoich znajomych i współpracowników – Marcina Podsiadłę oraz Oskara Rojka. Wszyscy znali się za pośrednictwem Macieja Adamca, prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej Hutnik w Sosnowcu.

Przez długi czas współpraca układała się bez zarzutu. Wspólnie angażowali się w akcje charytatywne i działania społeczne organizowane przez Team Litewka. Marcina Podsiadłę i Łukasza Litewkę łączyła znajomość trwająca od 15 lat.

Przełomowym momentem okazał się 23 kwietnia. Po tragicznej śmierci Łukasza Litewki fundacja stanęła przed koniecznością dalszego funkcjonowania bez swojego założyciela. Jako fundator i jednoosobowy zarząd to właśnie on podejmował najważniejsze decyzje dotyczące organizacji. Zgodnie ze statutem jego kompetencje przejęła Rada Fundacji.

Już kilka tygodni później okazało się jednak, że wizja dalszego funkcjonowania fundacji nie jest wspólna dla wszystkich.

Rodzina wcześniej alarmowała o napięciach w fundacji

Pierwszym publicznym sygnałem, że wokół Fundacji #TeamLitewka narastają problemy, był list otwarty opublikowany przez rodzinę zmarłego posła. Na oficjalnym profilu Łukasza Litewki bliscy przyznali, że od pewnego czasu próbują wypracować porozumienie dotyczące przyszłości organizacji.

„Pisanie tych słów nie przychodzi nam z łatwością, jednak wierzymy, że czasem trzeba zrobić krok w tył, aby później móc iść dalej — w zgodzie z prawdą i z podniesioną głową” — napisali.

Rodzina podkreśliła, że zależało jej na realnym wpływie na dalsze funkcjonowanie fundacji i ochronie dziedzictwa pozostawionego przez Łukasza Litewkę.

„Naszą wolą było dołączenie do Rady Fundacji w taki sposób, by móc mieć realny wpływ na kierunek jej działań i tym samym ochronę dziedzictwa Łukasza” — przekazano.

Największe emocje wywołał jednak kolejny fragment oświadczenia.

„Niestety, nie wszyscy podzielili to zdanie. Część członków Rady zaczęła forsować własne pomysły, stojące w sprzeczności z naszą wolą” — napisali bliscy.

W tym samym komunikacie poinformowali również o wstrzymaniu komunikacji dotyczącej działalności fundacji na dotychczasowym profilu w mediach społecznościowych. Na zakończenie zwrócili się do społeczności Team Litewka z prośbą o cierpliwość i wyrozumiałość.

Czytaj też: Bliscy Łukasza Litewki nagle opublikowali oświadczenie. Jego fundacja ma poważny problem

Spór o pomnik stał się punktem zapalnym

Choć rodzina nie ujawniła wówczas szczegółów konfliktu, kilka dni później stało się jasne, co jest jednym z głównych powodów sporu.

27 maja Maciej Adamiec poinformował o powołaniu społecznego komitetu budowy pomnika Łukasza Litewki. W opublikowanym nagraniu zachęcał do wsparcia inicjatywy i przekonywał, że fundacja wyraziła zgodę na realizację projektu.

Pomysł spotkał się jednak ze zdecydowanym sprzeciwem rodziców i brata zmarłego posła. Swoje stanowisko przekazali nie tylko osobiście, ale również za pośrednictwem kancelarii prawnej z Zabrza.

Pełnomocnicy rodziny argumentowali, że budowa pomnika stanowi ingerencję w sferę kultu pamięci osoby zmarłej, która przysługuje najbliższym. W ich ocenie inicjatywa mogłaby prowadzić do instrumentalnego wykorzystania wizerunku Łukasza Litewki.

ZOBACZ TEŻ: Przed laty sprzedał własny samochód i pomógł w rehabilitacji nieznanej dziewczynki. Łukasz Litewka od zawsze myślał o innych

Sejmowa Komisja Nadzwyczajna do spraw ochrony zwierząt, Łukasz Litewka
Sejmowa Komisja Nadzwyczajna do spraw ochrony zwierząt, Łukasz Litewka Mateusz Grochocki/East News

Źródło: fakt.pl, viva.pl

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...