Bartłomiej Topa
Fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER
O TYM SIĘ MÓWI

Bartłomiej Topa przeżył wielką tragedię. Syn zmarł na jego oczach

„Widziałem, jak siniał z minuty na minutę”, ujawnił aktor

Olga Figaszewska 26 lipca 2020 16:03
Bartłomiej Topa
Fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER

Trudno wyobrazić sobie ogromny ból rodzica, którego dziecko umiera. Strata syna zupełnie przewartościowała życie Bartłomieja Topy. W sercu wciąż nosi wielką pustkę. Chłopiec, któremu rodzice nadali imię Kajetan, urodził się z rzadką wadą serca. Zmarł kilka miesięcy po narodzinach. Aktor jakiś czas temu zdecydował się opowiedzieć o tym bolesnym wydarzeniu. Wyznał również, że sam coraz częściej myśli o śmierci...

Bartłomiej Topa  poruszająco o śmierci synka

To wydarzenie zmieniło go na zawsze. Aktor wraz z Jerzym Stuhrem udzielił w sierpniu zeszłego roku szczerego wywiadu dla magazynu PANI, w którym opowiedział o najtrudniejszych chwilach swojego życia. Dziewiętnaście lat temu Bartłomiej Topa stracił syna. „Widziałem go w inkubatorze. Wiedziałem, że ma w sercu wspólny kanał przedsionkowo-komorowy, co oznaczało, że nie zobaczę, jak będzie dorastał”, mówił poruszony Bartłomiej Topa w intymnej rozmowie z Izą Michalewicz.

Aktor wspominał już o tym bolesnym doświadczeniu w książce Joanny Drosio-Czaplińskiej pt. Jestem tatą z 2014 roku. „Kajtek, mój drugi syn, umarł, gdy miał siedem miesięcy. Wada serca. Jeden na kilka tysięcy takich przypadków. To było w szpitalu w Łodzi, trzymałem go na ręku, za palce. A on siniał z minuty na minutę, na moich oczach. Nic nie mogłem zrobić. Odszedł. To był moment, kiedy zdałem sobie sprawę z tego, że jestem, k*wa, w jakimś totalnym Matriksie. Moja żona Agata [Rogalska - red.] odchodziła od zmysłów, to co? Miałem się rozłożyć? Facet bierze na klatę takie rzeczy. Musi objąć, przytulić. Na tym polega struktura mężczyzny”, zwierzał się.

Dodał, że ze zmarłym synkiem będzie połączony już na zawsze. Myśl ta jest dla niego kojąca... „To więź, krew z krwi, z tym moim człowiekiem, który będzie ze mną na zawsze. To uczucie, które wyrzuca na zupełnie inną orbitę. Myślę, że na większość rzeczy w życiu nie mamy jednak wpływu i świadomość tego daje totalną siłę”, podkreślił w książce.

Odejście synka sprawiło, że całkowicie przewartościował swoje życie. „Wtedy zadałem sobie pytanie: dlaczego? Gdzie jest sens życia? I ja sobie to pytanie zadaję nieustająco. Każdy dzień staram się przeżywać tak, jakby był ostatnim. (...) Z myślenia o tym, że jest coś po, że będzie kiedyś, na myślenie, że najważniejsze jest to, co tu i teraz. Dzisiaj. Że nie ma przyszłości. I to jest mój raj ”, dodał w wywiadzie dla PANI.

Bartłomiej Topa: śmierć Kajtka przewartościowała moje życie

To stara się przekazać 18-letniemu Antoniemu. Drugi syn aktora urodził się już po śmierci Kajtka i ma świadomość tragedii, którą przeżył jego tata. „Wie, co się wydarzyło. Zna swoją historię, jest wrażliwy, ma mnóstwo marzeń, komponuje muzykę i żyje dniem codziennym”, opowiadał w intymnej rozmowie Bartłomiej Topa. W książce mówił natomiast, że nie była to łatwa rozmowa. „Ciężko jest rozmawiać z dziećmi o śmierci”, podkreślił.

Aktor przez długi czas nie mógł sobie poradzić ze stratą syna. „Każdy inaczej odbiera swoją tragedię, ale jakoś większość próbuje ją przetworzyć w sobie po to, by dalej żyć. To jest bardzo trudne. Bo ten okres żałoby bywa różny. U mnie trwał kilka miesięcy”.

W książce ujawnił natomiast, że długo nie był w stanie chodzić na grób utraconego dziecka. „Jakiś czas temu zadzwonił do mnie Antek z pytaniem, czy byłem w święta u Kajtka na cmentarzu. Powiedziałem, że nie i wytłumaczyłem mu, że Kajtek cały czas jest we mnie. Że nie leży w tamtym miejscu na cmentarzu, bo to jest tylko ciało. Że nie potrzebuję specjalnego dnia, żeby o nim myśleć”, zwierzał się.

Bartłomiej Topa stwierdził, że po śmierci Kajtka sam często myśli o przemijaniu. „Czytam wspaniałą książkę o tym, jak dobrze przygotować się do śmierci. I to dla mnie jest kluczowe pytanie. Śmierć Kajtka przewartościowała moje życie, spojrzenie na ludzi, na codzienność. Już powiedziałem, że chciałbym zostać skremowany i rozrzucony w moich ukochanych Tatrach. Jestem z Nowego Targu i tam chciałbym wrócić”, wyznał.

W książce ujawnił natomiast, że rozmawiał już na ten temat ze swoim synem Antkiem. „Poprosiłem go wtedy, żeby kiedyś, jak będzie dorosły, a ja odejdę, skremował mnie i rozsypał. Bo martwemu ciału pomnik nie jest potrzebny. Niestety, dziś prawo nie pozwala na rozsypywanie prochów, ale to inna sprawa...”, stwierdził gorzko.  

Bartłomiej Topa straciła synka 19 lat temu:

Bartłomiej Topa
Fot. Tomasz Urbanek/East News

Chłopiec, któremu rodzice nadali imię Kajetan, zmarł 7 miesięcy po porodzie. Miał poważną wadę serca:

Bartłomiej Topa
Fot. Damian KLAMKA/East News

Wideo

Piękni, szczęśliwi, zakochani. Tak Karol i Małgorzata Strasburgerowie pozowali w sesji dla VIVY!  

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

NATALIA KUKULSKA Z CÓRKĄ ANNĄ: Wzruszająca rozmowa o tym, jak być matką, kiedy samej się jej nie miało. JUSTYNA I JAKUB PRZYGOŃSCY: Motocyklista i kierowca rajdowy i współwłaścicielka modowej marki – jak łączą życie rodzinne z pasją i pracą? DEKADA GIERKA: Dlaczego lata 70. wciąż fascynują i inspirują? LILIANA GŁĄBCZYŃSKA-KOMOROWSKA: Aktorka i reżyserka, kobieta po przejściach, celebruje dojrzałą miłość. Matka ANNY LEWANDOWSKIEJ – MARIA STACHURSKA snuje historię cioci Stanisławy, położnej w hitlerowskim obozie koncentracyjnym.