„Wróciłam tutaj, bo tu dostałam od losu szansę...”

VIVA! 7 lutego 2019 13:00

Nie wszyscy pamiętają ten fakt, ale Anna Mucha jest absolwentką prestiżowej amerykańskiej szkoły The Lee Strasberg Theatre & Film Institute. Aktorka wyjechała w 2007 roku na rok do Stanów, gdzie szkoliła swój warsztat. Dlaczego nie została w USA, tylko wróciła do Polski? Czego zazdroszczą jej tamtejsi aktorzy oraz co tam naprawdę myśli o Los Angeles? To wszystko bohaterka najnowszej okładki VIVY! zdradziła w rozmowie z Piotrem Najsztubem. Przeczytajcie jej fragment.

Anna Mucha o amerykańskim śnie

– Czy z perspektywy już wielu lat uważasz, że Twój wyjazd do Nowego Jorku, do szkoły aktorskiej Lee Strasberga miał sens?

- Nie mam co do tego wątpliwości! Wycisnęłam z tej szkoły, ile się dało. Ale, uprzedzając twoje kolejne pytanie, nie rozumiem oczekiwań, presji, szczególnie dziennikarzy, że powinnam w Stanach zostać i tam próbować robić karierę.

– Przecież prawdziwa kariera jest tylko tam! Oczywiście dla Polaków.

- Oczywiście, jak kariera, to tylko tam, polskie kino nie istnieje, europejskie kino nie istnieje, Bollywood nie istnieje, jest tylko Hollywood! Nie podzielam tego specyficznego entuzjazmu. Ani miłości do LA. Dla mnie LA jest brzydkie, nieatrakcyjne, nieinteresujące. Wróciłam tutaj, bo tu dostałam od losu szansę, jakiej większość moich amerykańskich znajomych u siebie dostać nie może. Mogliby mi zazdrościć, ba, zazdroszczą! Mam swój amerykański sen w lokalnym wydaniu!

– A ten pobyt w Nowym Jorku, w szkole, to był jakiś stempelek, który pomógł Ci w Polsce?

- Tak. To robi w Polsce wraże - nie. I krótka ławka.

– Czyli?

- Zdecydowałam się wtedy stąd zniknąć, by wrócić jak tsunami.

– Morderczy żywioł?

- (śmiech) Efekt Muchy.

– Nie wystarczyłby zwykły potop?

-Prywatnie uważam, że to jest głupie. Trzeba wyjechać na rok do USA i wrócić, a wtedy wszyscy się tym strasznie…

– Jarają.

- Dziękuję za podpowiedź, uratowałeś mnie przed wulgaryzmem. Nie wiem, czy to jakiś kompleks, potrzeba dowartościowania…

– To zwykły w tych stronach prowincjonalizm, jesteśmy prowincją, mentalną kolonią. I zachowujemy się, i to jest normalne, jak prowincjusze.

- Ale to jest przykre! Już studiując tam, wiedziałam, że w Polsce są ogromne możliwości! Żyję w 40-milionowym kraju i 40 milionów daje mi siłę napędową. No, może nie wszyscy, ale 35 na pewno. Mam się w związku z tym przejmować, że nie zrobiłam tam kariery jakiejś myszy z Polski?! Bez przesady.

– Nie namawiam Cię na frustrację. Choć… Jest w Twoim aktorskim życiu coś piorunująco powtarzalnego. Ile lat grasz w „M jak miłość”?

- Piętnaście lat, ale serial obchodził niedawno 18. rocznicę. To fenomen!

Cały wywiad z Anną Muchą znajdziecie  w najnowszej VIVIE!, która już od jutra w kioskach. W numerze znajdziecie też rozmowy z Patrykiem Vegą i Iloną Łepkowską. Tymczasem zachęcamy do obejrzenia zdjęć wykonanych gwieździe z okładki w trakcie sesji. Kilka z nich znajdziecie w galerii. 

1/5
Anna Mucha, Viva! 3/2018
Copyright @Mateusz Stankiewicz/SAMESAME
1/5

Anna Mucha w walentynkowej VIVIE! Aktorka opowiedziała o amerykańskim śnie

2/5
Anna Mucha, Viva! 3/2018
Copyright @Mateusz Stankiewicz/SAMESAME
2/5

Anna Mucha w walentynkowej VIVIE! Aktorka opowiedziała o amerykańskim śnie

3/5
Anna Mucha, Viva! 3/2018
Copyright @Mateusz Stankiewicz/SAMESAME
3/5

Anna Mucha w walentynkowej VIVIE! Aktorka opowiedziała o amerykańskim śnie

4/5
Anna Mucha, Viva! 3/2018
Copyright @Mateusz Stankiewicz/SAMESAME
4/5

Anna Mucha w walentynkowej VIVIE! Aktorka opowiedziała o amerykańskim śnie

5/5
Anna Mucha, Viva! 3/2018
Copyright @Mateusz Stankiewicz/SAMESAME
5/5

Anna Mucha w walentynkowej VIVIE! Aktorka opowiedziała o amerykańskim śnie

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

Odmienił swoje życie i kupił dom we Włoszech. Poznaj Sycylię Piotra Wojtasika 

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

JULIA WIENIAWA o tym, co odmieniło jej życie, kobietach, które dają jej moc, i… festiwalu w Cannes. JADWIGA JANKOWSKA-CIEŚLAK: pogodziła się z życiem, tylko ze śmiercią męża nie może się uporać do tej pory. JACEK DUBOIS w fascynującej rozmowie o zawodzie adwokata, zbrodni, karze i pisarskiej pasji. ZBIGNIEW WODECKI: Kraków jego śladami.