Aleksander Doba z żoną Gabrielą
Fot. Artur Zawadzki/REPORTER
WSPOMNIENIE

Groziła mu rozwodem, gdy wypływał w morze. Niezwykła historia miłości Aleksandra i Gabrieli Doby

„Zgody nie miałem, ale jak już wyruszyłem, to właśnie żona mnie najbardziej wspierała”

Ksenia Krasko 23 lutego 2022 17:00
Aleksander Doba z żoną Gabrielą
Fot. Artur Zawadzki/REPORTER

Po raz pierwszy przepłynął Atlantyk w wieku 64 lat, samotnie i wyłącznie dzięki sile swoich mięśni. Potem dokonał tego jeszcze dwukrotnie. Podziwiany przez cały świat, uznany za Podróżnika Roku według National Geographic, odszedł w wieku 74 lat. „Z głębokim żalem zawiadamiamy, że dnia 22 lutego zmarł wielki kajakarz Aleksander Doba. Zmarł śmiercią podróżnika, zdobywając najwyższy szczyt Afryki – Kilimandżaro, i spełniając swoje marzenia”, przekazali rok temu bliscy podróżnika, czyli synowie wraz z rodzinami, oraz żona Gabriela. To ona była jego największym wsparciem.

Aleksander Doba. Życie prywatne, żona i dzieci

Gdy wyruszał w podróż, był świadom, że przez wiele miesięcy nie zamieni z nikim ani słowa, że będzie zdany wyłącznie na siebie. Aleksander Doba tak naprawdę nie wiedział, co spotka go w drodze, ale jedna rzecz nigdy nie budziła jego wątpliwości. Mógł być pewny, że na lądzie z utęsknienim czekają na niego najbliżsi – synowie Bartłomiej i Czesław, synowe, dwie urocze wnuczki, oraz ukochana żona Gabriela.

„Urodziłem się 9 września 1946 (zodiakalna Panna). Do 1975 roku mieszkałem w Swarzędzu, koło Poznania. Ukończyłem Politechnikę Poznańską, a od roku 1975 mieszkam z rodziną w Policach k/Szczecinia. Jestem emerytem Zakładów Chemicznych Police”, napisał na swojej stronie internetowej. „Mam żonę Gabrielę (Gabi) i dwóch synów Bartłomieja i Czesława. Jestem też dziadkiem dwóch wnuczek: Olgi i Agaty (córek Bartłomieja i Katarzyny)”.

Gabriela Doba - żona Aleksandra Doby o jego podróżach

Rola żony podróżnika nie jest łatwa. Oczekiwanie, nerwy, niepewność... Emocji nie brakuje. Pani Gabriela nie zaakceptowała pasji męża od razu, a przed pierwszą wyprawą przez Atlantyk zastanawiała się nawet nad rozwodem. „Każda wyprawa Olka to kolejne moje siwe włosy. Grożenie rozwodem nic nie dało”, przyznała w biografii Na oceanie nie ma ciszy.

Zrozumiała, że nie zdoła go powstrzymać, jednak martwiła się o to, co spotka go w podróży, jak sobie poradzi. „Co zrobisz, jeśli będziesz miał kryzys na środku oceanu?”, pytała. „Nie będę miał kryzysu”, zapewniał.

Trudno żyć z pasjonatem dążącym do realizacji niebezpiecznych i karkołomnych marzeń. Niepokój i obawa towarzyszą mi przy każdej wyprawie Olka, ale zdaję sobie sprawę, że gdybym była przeciwna jego poczynaniom, stałby się sfrustrowanym człowiekiem. Dlatego zawsze: żyję nadzieją na powodzenie każdej wyprawy, wierzę, że wróci, ufam i czekam”, wyznała w książce Na fali i pod prąd. Pełna autobiografia.

Kiedy Aleksander Doba wyruszył w świat, pani Gabriela w pełni poświęciła się pracy, a zajmowała się opieką socjalną. Pomagała między innymi samotnym matkom i osobom bezdomnym. Po trzeciej wyprawie przez ocean udało jej się przekonać męża, żeby na chwilę odpuścił. Zgodził się, ale nie porzucił pasji, czyli sportu.

Podczas rozmowy z Dzień Dobry TVN Gabriela Doba wyznała, że po tylu latach – byli razem przez ponad 45 lat – inaczej traktuje uwielbienie małżonka do sportów ekstremalnych. „Przyzwyczaiłam się przez lata, że pływa i go nie ma. [...] Zawsze lubiliśmy turystykę. Jak go poznałam, to latał na szybowcach, a z czasem pokonał Atlantyk”, mówiła.

„Gdy zgodziłam się na jego pierwszą wyprawę – małą, drobniutką, kiedy sam zaczął pływać kajakiem, a ja zostałam w domu z dziećmi, to była pierwsza zgoda. A potem to on już uważał, że może sobie sam pływać, chociaż wielokrotnie pływaliśmy też wspólnie”, opowiadała żona kajakarza Wirtualnej Polsce. „Kiedy zamierzał płynąć na pierwszą wyprawę przez Ocean, byłam bardzo przeciwna”, dodała.

Czytaj także: Była jego czwartą i największą miłością... Oto historia uczucia Krzysztofa Krauze i Joanny Kos-Krauze

Aleksander Doba z żoną Gabrielą Dobą w 2018 roku

Aleksander Doba z żoną Gabrielą
Fot. Artur Zawadzki/REPORTER

Aleksander Doba o żonie Gabrieli

W wywiadzie portalu prestiztrojmiasto.pl Aleksander Doba przyznał, że przed trzecią podróżą najbardziej obawiał się... żony. „Już przed pierwszą wyprawą chciała mi ją wybić z głowy, ale gdy rozpocząłem, bardzo mnie wspierała. Podobnie było z drugą, ale w przypadku trzeciej bardzo obawiałem się jej reakcji”, przyznał.

„Odetchnęła, kiedy trzeciego września wyszedłem cały i zdrowy na ląd we francuskim Le Conquet. Nie będę już jej stresował i na razie spokój z planami. Etap transatlantycki definitywnie zakończyłem. [...] Chciałbym trochę odpocząć i spędzić czas z rodziną”.

Dzieci podróżnika miały inny pogląd na jego pasję. „Jeśli wezmę pod uwagę ścisłą rodzinę, czyli żonę i dwóch synów, to dostrzegam pewne zależności. Im młodszy członek rodziny tym bardziej entuzjastyczny. Mój młodszy syn, Czesiek po napadach na Amazonce, których też doświadczyłem, mówił: „Ojciec, nie przejmuj się, Indiana Jones też miał przygody”, wspominał w wywiadzie z prestiztrojmiasto.pl.

Jak przyznał, nie przekonał Gabrieli do swojego pomysłu, ale mógł na nią liczyć. „Ona do ostatniej chwili miała nadzieję, że zrezygnuję, albo coś nie wyjdzie. Zgody więc nie miałem i nie ukrywam, że to był dla mnie ciężki czas, ale jak już wyruszyłem i już byłem na tym oceanie to właśnie żona mnie najbardziej wspierała. [...] Miałem telefon satelitarny, więc mogłem rozmawiać i wysyłać sms-y”, mówił o kulisach ich związku.

Podczas wyprawy starał się być bardzo blisko, pomimo odległości. „Pewnego dnia umówiłem się, że z żoną popatrzymy sobie na księżyc. Mogliśmy na niego patrzeć w tym samym momencie. Umówiliśmy się, że spotkamy się przy kraterze Kopernika. Na słońce nie można się gapić, a na księżyc tak. Wiesz, bo we mnie to taka dusza romantyka tkwi”.  

Czytaj także: Nie żyje mąż Ewy Szykulskiej. „Jak wytrzymać Twoją nieobecność kochany?”, napisała aktorka...

Źródło: sport.pl, TVN24, sport.tvp.pl, Wirtualna Polska, Super Express

Aleksander Doba, 2017 rok

Aleksander Doba nie żyje
Fot. Grzegorz Bukala/REPORTER

TAGI #sport #śmierć

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Czy czas zabliźnia rany, zaciera pamięć? Co sądzą o filmie „Ania”? BLISCY ANNY PRZYBYLSKIEJ w poruszającej, intymnej rozmowie. BARBARA ROMANOWICZ-TORZEWSKA I MAREK TORZEWSKI: słynny polski tenor i aktorka. Od 40 lat razem. Na dobre i na złe. Niezmiennie w sobie zakochani. Ich wyznania brzmią jak piękna miłosna aria. DOROTA GARDIAS: wydawałoby się, że ma wszystko: urodę, talent, popularność, miłość widzów i udaną córeczkę Hanię. A jednak los jej nie rozpieszcza… RADOSŁAW ŚMIGULSKI zarządza Polskim Instytutem Sztuki Filmowej. Czy sam jest… fanem kina? KRÓLOWA ELŻBIETA II i jej wielkie miłości…