Tomasz Wolny, Zofia "Sosenka" Czekalska
Fot. Instagram:@ tomaszwolny_tej
POŻEGNANIE

Był przy niej do samego końca, odchodziła na jego oczach. Tomasz Wolny wierzył, że Zofia "Sosenka" Czekalska wróci do zdrowia

Ich historia wzrusza do łez...

Karol Sowa 15 maja 2024 13:06
Tomasz Wolny, Zofia "Sosenka" Czekalska
Fot. Instagram:@ tomaszwolny_tej

Wczoraj wieczorem media obiegła smutna informacja o śmierci Zofii "Sosenki" Czekalskiej, łączniczki i bohaterki Powstania Warszawskiego. Pożegnały ją wówczas osoby, które nieustannie ją podziwiały. Do tego grona zaliczają się: Rafał Trzaskowski, Filip Chajzer czy Marzena Rogalska. Nie zabrakło też poruszającego wyznania Tomasza Wolnego, którego łączyła z nią wyjątkowa relacja. Tak opowiadał o Pani Zofii. 

Relacja Tomasza Wolnego z Zofią "Sosenką" Czekalską

Miała 100 lat, na kartach historii zapisała się jako bohaterka. Zofia "Sosenka" Czekalska była postacią wyjątkową, z bagażem doświadczeń. Do samego końca była jednak uśmiechnięta i zarażała wszystkich optymizmem. Okrutne przeżycia przemieniła w diament, o którym mówiła do samego końca. 

Powstanka Warszawska od czasu do czasu odwiedzała różne programy telewizyjne, była medialna, gdyż chciała przedstawić wszystkim swoją historię. W międzyczasie znalazła wspólny język z Tomaszem Wolnym, który ją podziwiał, o czym niejednokrotnie mówił. „Raz mówią łączniczka, raz sanitariuszka, wiec opowiem ci jak to było”😎Zofia Czekalska, ps. SOSENKA okazuje się i łączniczka z batalionu Chrobry II... i sanitariuszka w Powstaniu Warszawskim świętuje dziś 97 urodziny!!! Bohaterka niezwykła kobieta NADZWYCZAJNA, petarda radości, energii i najlepszych emocji!!! Nic tylko chłonąć, po rękach całować i brać przykład💪🏼 200 lat i wielu łask Bożych ukochana Pani Zosiu♥️🌸🌼♥️", pisał w 2020 roku na swoim Instagramie. 

Ich relacja była wyjątkowa. Ona traktowała go jak wnuka, zaś on podchodził do niej jak do swojej ukochanej babci. Regularnie się odwiedzali, a na wspólnych spotkaniach nie brakowało zarówno poważnych, jak i dowcipnych historii. „Tej przyjaźni, spotkań, rozmów, każdej wspólnej chwili — sam sobie zazdroszczę!", kwitował prezenter.

Tomasz Wolny na swoich social mediach chętnie dzielił się z fanami wieloma anegdotkami związanymi z Panią Zofią. Oto jedna z nich: „Niespodzianka Sosenki❤️😉 Telefon. - Dzień dobry Pani Zosiu!!! - Czy mój Tomeczek skończył już Panoramę? - Właśnie wychodzę ze studia. - To wyskakuj, bo czekam na Ciebie na Placu Powstańców. Lekarz kazał mi spacerować, więc jak zobaczyłam, że jesteś to biegnę, bo muszę Ci parę rzeczy opowiedzieć! Zwariowałem z radości! O Powstaniu, o pracy, o Rodzinie, o cieniach i blaskach. Telefonicznie rozmawiamy bardzo często, ale te parę chwil na żywo z Panią Zosią, to ładunek takiej radości, energii, uśmiechu i mocy... że nic tylko łapać garściami, chłonąć i przekazywać dalej! Sosenka nie przyszła z pustymi rękoma, ale o tym za jakiś czas, bo najpierw muszę ochłonąć. Na dziś - moc tak potrzebnych nam wszystkim sił i pogody ducha od Powstańca Warszawskiego ukochanej Zofii Czekalskiej... dla WSZYSTKICH! Łapcie🦾❤️ I pobiegła dalej😉", czytamy na Instagramie. 

W innym poście dziennikarz zdradził kolejną historię. W październiku 2020 roku przyznał, że Pani Zofia obdarzyła go wielką czułością. To właśnie jemu postanowiła uszyć specjalną kamizelkę. „Na wspólne nagranie do Muzeum Powstania Warszawskiego przychodzi z fotografią z naszego poprzedniego spotkania. Wydrukowała, żebym też miał😉 "Tomeczku chciałabym Ci uszyć kamizelkę z naszą kotwicą". "Ale że dla mnie?! Ja, Pani Zosiu, nie śmiem prosić ani nawet o tym myśleć!". Kto zna ten wie, że nie ma gadki. Od razu jedzie po włóczki. "Mam zaufaną pasmanterie. Mają mięciutką wełnę. Nie będzie Cię gryzła. Kolor specjalny, musi być jak ten, który był podczas okupacji". Wymiary ściąga w amerykańskich inczach😎 Z podróży do Nowego Jorku w 1978 roku (celnik za Papieża Polaka wbił wizę nie na miesiąc, a na pół roku) przywiozła sobie miarę krawiecką. Od tamtej pory wszystko mierzy w inczach. Pracuje po nocach, impregnowana na błagania, żeby odpocząć po całym dniu spotkań, że ma się oszczędzać, że zrobimy to za rok. "Ja odpoczywam tylko przy robocie". Przymiarki przy herbacie z kruchym ciastkiem, godziny rozmów, a właściwie mojego słuchania, chłonięcia historii życia i Powstania. Tuzin życiorysów w jednym życiu. W noc przed koncertem telefon. "Chyba nie zdążę. Wszyscy wszędzie zapraszają. Jak mogę odmówić? Jak ja nie pójdę to kto? Nie mam kiedy dokończyć szycia". Znowu błagam by odpuściła, odpoczęła. "Ale przecież ja właśnie odpoczywam. Robiąc na drutach Twoją kamizelkę." Godzina przed koncertem. "Kochanie, o tu. Proszę. To jest moje podziękowanie”. Robiła cały dzień w pełnym stresie czy zdąży. Dobrzy ludzie donieśli, bo sama się nie przyznała, że miała przy sobie cały sprzęt od rana, w autobusie, na Powązkach i w każdej wolnej chwili dziergała, żeby zdążyć do wieczora... Brak słów. Jeśli dziękować to tylko my - IM. Każdego dnia po rękach całować za to jak walczyli, co poświęcili i co zdobyli. Dla nas. Najukochańsza Pani Zosieńka❤️. Niebywała postać. Uosobienie radości z życia, uśmiechu, otwartości na świat, miłości do ludzi i do Polski. Nic tylko chłonąć, brać przykład i próbować do tego wszystkiego dorosnąć. Ta historia ma swój ciąg dalszy. Może następnym razem😉", pisał Tomasz Wolny.

Kilka miesięcy później prezenter postanowił dokończyć opowieść o słynnej kamizelce. „Pamiętacie historie powstańczej kamizelki od Sosenki. Zapraszam na jej ciąg dalszy😉 Telefon: "Kochanie moje, musimy się spotkać. Pasuje Ci jutro na naszej ławeczce?" Odpowiedź w mig: "O każdej porze!" Nazajutrz Pani Zosieńka zjawia się z pakunkiem, kartką i oczywiście z tym błyskiem radości w oczach, której nie zakryje żadna maseczka❤️🔥 "Słuchaj, oglądam @pytanienasniadanie a tam temat o tym, co każdy mężczyzna powinien mieć w szafie. Mówią, ze między innymi granatową kamizelkę. I powiedz mi, czy Ty masz taką granatową kamizelkę?" Nieśmiało, ale zgodnie z prawdą odpowiadam: "No... granatowej nie mam"😉 "A widzisz, to bardzo dobrze, bo już masz! Patrz, zrobiłam Ci taką jak mówili. Przymierz, bo w nocy kończyłam". Czy muszę pisać, że złapałem się za głowę, znowu mi mowę odjęło, w gardle i sercu ścisnęło. I czy muszę dodawać, że pasuje jak ulał? Oniemiałem. Brak słów... "Ale Ci leży! Czyli tę pierwszą, powstańczą kamizelkę będziesz miał na pamiątkę, a te granatową..." "A te granatową Pani Zosieńko... to będę zakładał na te najbardziej wyjątkowe okazje!" Pierwsza już jutro. Wigilijne wydanie Pytania na śniadanie, a potem dzida do Poznania i zadam szyku w Sosenkowej kamizelce😎✌🏼 PS. Na kartce, Pani Zosieńka przyniosła notatki z oglądania naszego programu i kilka historii, które potwierdzały słuszność puszczanych w eter rad albo ich uzupełnienie o przykłady z życia Pani Zosi. Życia przebogatego. Życia do którego mimo jego trudów, podchodzi z taką energią i uśmiechem, że po każdym spotkaniu, rozmowie, telefonie człowiek dosłownie frunie! "Pani Zosiu, robimy zdjęcie". "Robimy, tylko czekaj, tu Ci jeszcze tylko poprawię..." Pani Zofia Czekalska, ps. "Sosenka" Najukochańsza Pani Zosieńka❤️ Będę powtarzał ile sił. Niebywała postać. Uosobienie radości, uśmiechu, otwartości na świat, miłości do ludzi i do Polski. Nic tylko chłonąć, brać przykład i próbować do tego wszystkiego dorosnąć i na to wszystko zasłużyć. Widzimy się jutro w @pytanienasniadanie . W granatowej kamizelce. Takiej jaką powinien mieć każdy mężczyzna😎❤️", wspominał ulubieniec publiczności. 

CZYTAJ TEŻ: Nie żyje Zofia ''Sosenka'' Czekalska, bohaterka Powstania Warszawskiego. We wzruszających słowach żegnają ją gwiazdy

Tomasz Wolny żegna Zofię "Sosenkę" Czekalską

Wczoraj jednak Pani Zofia "Sosenka" Czekalska odeszła. Miała 100 lat, lecz do samego końca była w doskonałej formie. W ostatnim czasie mogła liczyć na wsparcie Tomasza Wolnego, który był przy niej ostatniego tchu. Z jego wyznania wynika, że Powstanka Warszawska zmarła na jego oczach. 

"Wciąż kochamy za mało i za późno… To zdjęcie zrobiłem kilka dni temu. To był ostatni dzień, zanim straciliśmy z Sosenką kontakt. Mówiłem Jej wtedy o tej rzeszy ludzi, którzy się za Nią cały czas modlą, dla których stała się tak wyjątkowa, o planach jakie mieliśmy, o nadchodzących imieninach, urodzinach, rocznicy Powstania i naszych śpiewankach… Tyle do zrobienia! Uśmiechnęła się i uścisnęła mi dłoń…
Lubiła powtarzać: „Tomciu, Zosi się nie uprosi” ;) Miałem przywilej być przy Niej codziennie. Dzisiaj miałem zaszczyt być do samego końca… Wcześniej byli ci, których kochała najbardziej i ponad wszystko. Wspaniała rodzina, która przytuliła mnie jak pani Zosia: „Jak wnusia;)” Byłem ostatni. Jak zawsze usiadłem przy łóżku na szpitalnym taborecie, chwyciłem jej dłoń i zacząłem odmawiać Koronkę. Jak zawsze. Jak co dzień. Kiedy w palcach ściskałem ostatni koralik różańca i skończyłem ostatnie słowa modlitwy… Pani Zosieńka powoli przymknęła powieki i odeszła… Piękna, spokojna, drobniutka. Nie była sama. W wigilię swoich imienin.
Mogłem już tylko ucałować jej dłoń… I choć ryczę w głos jak wielu z Was… płyną ciężkie łzy i nie wyobrażam sobie jutra bez Niej… to piszę to po to, żebyście wiedzieli, bo ja nie mam najmniejszych wątpliwości: Dziś tam na górze mają taką imieninową fiestę, taki raban i fajerwerki, że Niebo drży w posadach!!! Z RADOŚCI! Bo jest u nich Sosenka! Wzór życiowej pogody ducha. Jedna z największych! Powstaniec Warszawski! Kobieta - symbol. Symbol i uosobienie wszystkiego co w naszym najwspanialszym pokoleniu bezcenne. Więcej dziś nie dam rady… Moja, nasza Sosenko… Kocham…", podsumował dziennikarz.

Bliskim składamy najszczersze kondolencje. 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Pracują razem, mają niezwykłą więź. Syn Kasi Nosowskiej opowiedział szczerze o relacji z mamą

Tomasz Wolny
Fot. Kamil Piklikiewicz/East News
 

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale szybko zamieszkali razem. Teraz czeka ich wielka zmiana!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARYLA RODOWICZ o poczuciu zawodowego niedocenienia, związkach – tych „gorszych, lepszych, bardziej udanych” i swoim azylu. KAROLINA GILON I MATEUSZ ŚWIERCZYŃSKI: ona pojechała do pracy na planie telewizyjnego show, on miał przeżyć przygodę życia jako uczestnik programu… MAREK TORZEWSKI mówi: „W miłości, która niejedno ma imię, są dwa kolory. Albo biel, albo czerń. A ja mam tę biel, a to wielkie szczęście…”.