Piotr Szczepanik, 2012
Fot. Jan KUCHARZYK/East News
NIEZWYKŁE HISTORIE

Nigdy nie pogodził się ze śmiercią żony, uciekał przed sławą... Jak wyglądało życie Piotra Szczepanika?

„Nie potrafiłem udawać wesołka. Smutek jest po prostu wpisany w mój charakter”

Olga Figaszewska 8 kwietnia 2021 19:55
Piotr Szczepanik, 2012
Fot. Jan KUCHARZYK/East News

Ten głos… Czysty, ciepły, przywołujący najpiękniejsze wspomnienia. Śpiewał jedne z najpiękniejszych utworów sentymentalnych: Kochać, Żółte kalendarze, Goniąc kormorany. To największe przeboje Piotra Szczepanika. Wokalista odszedł 20 sierpnia 2020 roku, przegrywając walkę z chorobą. Los nie był dla niego łaskawy. Do końca mierzył się z ogromną tęsknotą po stracie pierwszej żony, uciekał przed sławą... „Nigdy nie byłem swoim fanem”, mówił. Jak wyglądało życie Piotra Szczepanika?

Piotr Szczepanik początki kariery – narodziny artysty

Wokalista i gitarzysta przyszedł na świat 14 lutego 1942 roku w Lublinie. Swoje dzieciństwo spędził przy ulicy Piaskowej. Tamte czasy zawsze wspominał z sentymentem, kojarzyły mu się z czasem beztroski. Już wtedy pasjonował się poezją i literaturą. „Zacząłem zabawy artystyczne, łącznie z teatrem lalek, recytowaniem wierszy. I to była zabawa, której inspiratorką była pani dyrektor Domu Kultury”, mówił na jednym ze spotkań. Piotr Szczepanik po maturze współpracował z lubelskim Teatrem Lalki i Aktora Ponieważ nie udało mu się dostać do szkoły teatralnej, poszedł na historię sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Nigdy tego nie  żałował. W tamtym okresie zasłuchiwał się w utworach Presleya, The Beatles. Kochał jazz i muzykę klasyczną. Na uczelnianym kabarecie Czart kontynuował swoją przygodę ze sceną. Występował także w teatrze Akademii Medycznej Dren 59.

„Lubiłem sobie po prostu podśpiewywać. Jeszcze jako student śpiewałem w kabaretach i w teatrzyku studenckim. Byłem wówczas na festiwalu studenckim w Zagrzebiu, gdzie poznałem Andrzeja Korzyńskiego, który komponował potem muzykę do piosenek przeze mnie śpiewanych”, zaznaczał w jednym z wywiadów. Śpiewanie było dla niego „wydmuchiwaniem emocji”. Na pierwszym miejscu zawsze stawiał życie. „Śpiewanie jest wpisane w ten całokształt”, mówił.

Piotr Szczepanik debiutował na Festiwalu Piosenkarz Studenckich w Krakowie. Był rok 1963. A po chwili usłyszała o nim cała Polska.

Piotr Szczepanik
Fot. Karewicz/AKPA

Na jednym z festiwali w Lublinie odkrył go Andrzej Korzyński. „Wygrał tam piosenką „Kolega słońce”. Miał miłą aparycję, był delikatny, grzeczny, żaden tam rozbuchany artysta. Jako szef Studia Rytm zaprosiłem go do Warszawy, żeby coś u nas nagrał. Mieliśmy instrumentalny utwór „Żółte kalendarze”. Witek Pograniczny powiedział mi, że po korytarzu radiowym chadza poeta Jerzy Miller. On napisał do tego tekst. Piotrek nagrał to w nocy, praca była mozolna. Zgłosiliśmy „Żółte kalendarze” do Radiowej Piosenki Miesiąca. Wygrała, zdobywając 15 tysięcy głosów. A potem została Radiową Piosenką roku 1965”, cytuje słowa kompozytora Wyborcza.pl.

Płyta Piotra tzw. ,,czwórka" sprzedała się w nakładzie 500 tys. egzemplarzy. To było niesamowite, że w tym samym czasie, gdy wszyscy szaleli przy big-bicie i rock'n'rollu, on podbijał serca słuchaczy balladami. „Rzecz działa się w czasach, kiedy narastała fala ostrego bigbitu. Inni zapuszczali włosy, łomotali i wrzeszczeli, a on łagodnie śpiewał swoje miłosne przeboje”, wspominała Maria Szabłowska. Czy jego twórczość była równoważnią do panujących wtedy muzycznych trendów? Nie analizował tego. „Robiłem po prostu swoje”, dodawał w rozmowie z Neon.info.

Zobacz też: Śpiewała „Gdy mi ciebie zabraknie”. Za tragiczną śmierć Ludmiły Jakubczak obwiniano męża

Uważał, że nie ma nic gorszego niż poświęcić się w całości karierze piosenkarza. „Nie życzę młodym, stawiającym pierwsze kroki w tym zawodzie artystom, aby zbyt poważnie traktowali to co robią, bo wówczas bardzo ciężko się znosi, kiedy dostaje się po nosie. Proporcja upadków i uniesień zawsze istnieje i trzeba odnaleźć równowagę. Jednak zawsze należy robić to, co się lubi i starać się dowiedzieć o tym jak najwięcej”, zaznaczał w jednym z wywiadów.

Piotr Szczepanik nie zabiegał  o popularność

Piotr Szczepanik wyśpiewał wiele niezapomnianych hitów, których teksty tworzyli dla niego Andrzej Tylczyński, Jerzy Miller czy Franciszek Walicki. Każdy z nich przed napisaniem słów wysłuchiwał wokalisty, jego doświadczeń, przemyśleń… „Długo gadaliśmy o wielu sprawach. O życiu, o piosenkach, o zdrowiu, o chorobach, o różnych takich. Oni mnie poznawali w ten sposób. I tak powstawały piosenki, których słowa dzisiaj traktuję, jakbym to ja je napisał. Jakby z mojego wnętrza wyszły. Wiersze, poezja, która mnie pasjonuje”, mówił w Magazynie Kuriera Lubelskiego.

Tak postały Żółte kalendarze, Goniąc Kormorany, Nigdy więcej, czy Kochać… Te ballady zapisały się w historii polskiej muzyki. Tylko on mógł tak pięknie śpiewać o miłości. Na scenie nie potrzebował wiele, by skupiać na sobie uwagę słuchacza. Sam wokalista nigdy nie marzył o popularności, wręcz przed nią uciekał. Świat fleszy, gwiazd, szumu był dla niego nużący. Dostawał około dwustu listów dziennie z prośbą o autograf. Nie miał takiej możliwości by odpowiadać na większość z nich.

Nie czyniłem żadnych zabiegów, ani specjalnie się nie starałem, aby stać się popularnym. Właściwie, to o moim dalszym życiu, śpiewaniu i o tym, że piosenki przeze mnie wykonywane stały się szlagierami, zadecydowali radiosłuchacze”, mówił Piotr Szczepanik.

Piotr Szczepanik, 1966 rok
Fot. INPLUS/East News

Skromny, utalentowany i pokorny… Takim był artystą. „Myślę że wszyscy dostajemy jakiś talent ale niektórzy młodzi nie zdając sobie z tego sprawy niszczą to jak ci, którzy przedkładają formę nad treścią…. Ja od urodzenia byłem introwertykiem, odmieńcem - to było czasem bolesne, ale nie musiałem niczego udawać…”, powiedział Monice Gawrylak w jednym z wywiadów.

Piotr Szczepanik wraz z kolegami: Jackiem Fedorowiczem i Bohdanem Łazuką prowadził na przełomie lat 60-70 program estradowo-kabaretowy Popierajmy się. Zachwycał także na recitalach, śpiewał utwory poetyckie. „Polskie Radio nadawało moje utwory po 40 razy dziennie. Uznałem, że nie należy zarzucać słuchaczy kolejnymi płytami. W naturalny sposób nastąpił przesyt moim głosem i sposobem śpiewania. Dlatego podjąłem trudną decyzję odcięcia się od tego typu utworów i wyhamowania gwałtownie rozpoczętej tzw. kariery. Zdecydowałem się na bardziej poetycki repertuar”, tłumaczył [cytat za wborcza.pl].

Sprawdź też: „Dużo bardziej udało mi się życie prywatne”. Dlaczego Aleksandra Zawieruszanka zniknęła z ekranu?

Na scenie pojawiał się z gitarą. Podróżował po całym świecie i występował na scenie w Nowej Zelandii, Kanadzie czy Australii. Wybierał poezję Miłosza, Zagajewskiego czy Leśmiana. Wydawało się, że jest artystą spełnionym. Chociaż w Życiu na Gorąco mówił o swoich hitach - „Wiem, że one były popularne, zajmowały pierwsze miejsca na listach przebojów, wygrywały konkursy, ale ja nigdy nie byłem swoim fanem”. Wokalista zachwycał także przed kamerą. Jego aktorski talent mogliśmy podziwiać w filmach: Cierpkie głogi, Cham, Kto nigdy nie żył…. W 2012 roku pojawił się w filmie Mój rower.

W latach 80-tych angażował się politycznie. Wraz z Solidarnością Piotr Szczepanik współorganizował Festiwal Piosenki Prawdziwej i koncerty w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej. Pracował także w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy i zajmował stanowisko szefa Zespołu Współpracy ze Środowiskami Twórczymi. Z kolei w 2005 roku był członkiem honorowego komitetu poparcia Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Nie komentował potem swoich przekonań politycznych.

Piotr Szczepanik, 1998
Fot. Prończyk/AKPA

Życie prywatne Piotra Szczepanika

Znajomi wspominają go jako osobę skromną, spokojną. Potrafił ich czasem zaskakiwać. „Tak jak był spokojnym artystą, był też spokojnym chłopakiem. Chociaż pamiętam, jak straszliwie zaskoczyło mnie to, że był rajdowcem”, mówiła w rozmowie Maria Szabłowska w rozmowie z Super Expressem w 2020 roku.

Niewiele wiadomo o jego życiu prywatnym. Rzadko się na ten temat wypowiadał. O płci pięknej mówił: „Fascynują mnie kobiety nie tylko mądre, ale wyglądające estetycznie, co wcale nie znaczy, że piękne. Ja stawiam bardziej na duszę, na tak zwany całokształt”. W wieku 22 lat ożenił się z Krystyną Wąsowską. Wspólnie doczekali się córki - Jagody. Niestety, wkrótce po narodzinach dziecka ukochana artysty poważnie zachorowała. Kobieta walczyła z białaczką. Nie było jej dane tej walki wygrać. 

Kiedy Krysia zachorowała, chcieliśmy być bliżej lekarzy. Wyjechaliśmy z Lublina do Konstancina, gdzie wynająłem wygodną willę. Walczyliśmy do końca, ale nie udało się”, mówił wokalistka w rozmowie z bycwiecej.pl. Stara ukochanej była dla Piotra Szczepanika potwornym ciosem. Nie był w stanie się pozbierać. Mówił wprost, że jego życie straciło sens. Żona była miłością jego życia. Potrzebował czasu, by uporać się z bolesnymi przeżyciami. Przeprowadził się wtedy na wieś i zamieszkał koło Starej Miłosnej pod Warszawą.

Urodziłem się 14 lutego. Dzień Zakochanych to dobry dzień na urodziny. Los tak wybrał. Miłość zawsze mnie uskrzydlała, ale też potrafiła zaboleć. Czasem bardzo bolała...”, cytował jego słowa pomponik.pl.

Po roku powróci na scenę, ale tam również wszystko przypominało mu o żonie. Jeden z największych hitów – utwór pt. Kochać wykonywał właśnie dla niej.

Piotr Szczepanik, 1998
Fot. MIECZYSLAW WLODARSKI/REPORTER

Swoją drugą żonę poznał podczas tournée po USA. Zakochani pobrali się i wkrótce potem powitali na świecie dziecka. Kilka lat temu media podawały, że żona i syn Szczepanika nadal tam mieszkają. Dopiero po latach Piotr Szczepanik wyznał, że w związku doświadczył samotności. „W drugim małżeństwie byłem... samotny. Ale samotność może być radosna”, cytuje słowa artysty Pomponik.pl.

Piotr Szczepanik był introwertykiem, filozofem. Określał się jako samotnika, osobę nieśmiałą, która w pewnych sytuacjach potrafi postawić na swoim. Nigdy nie było w nim za to tęsknoty za młodością. „Gdybym ją miał, to byłbym w jakimś sensie kaleką. Młodość była, minęła, trzeba iść do przodu. Każdy wiek ma swoje prawa, trzeba umieć się godnie zestarzeć, choć czasami jest to trudne. Staram się zachować wewnętrzną młodość. Do szczęścia nie potrzebuję być obsypywany cukierkami”, dodawał. Powiadał, że smutek wpisany jest w jego charakter i nigdy nie wychodziło mu udawanie wesołka. W pewnym momencie uciekł przed sławą, show-biznesem i sceną. 

,,Chowałem się przed sławą, bo nie umiałem sobie z nią radzić. Od dziecka byłem introwertykiem, odmieńcem. Nigdy nie potrafiłem udawać wesołka. Smutek jest po prostu wpisany w mój charakter", wspominał w jednym z wywiadów. 

W ostatnich latach życia nad rzeką Świder, niedaleko Warszawy znalazł swoje miejsce na ziemi. Żył w zgodzie z natura i ze sobą samym. ,,Żyję w chałupie stojącej w krzakach na skraju lasu. Nikt mnie tu nie wypędzał. Tak sobie życie wymyśliłem, a życie w zgodzie ze sobą to najlepsze, co człowiek może sobie zafundować", mówił Gazecie Wyborczej. 

Śmierć Piotra Szczepanika

Piotr Szczepanik odszedł 20 sierpnia 2020 roku w wieku 78 lat. Zmarł we śnie po długiej walce z chorobą. Informację o śmierci artysty przekazała jego córka, Jagoda Maria Szczepanik. „Z głębokim żalem zawiadamiamy, że w dniu 20 sierpnia - po wielu latach zmagań z chorobą - odszedł we śnie mój tata Piotr Szczepanik”, poinformowała. Stan jego zdrowia do końca był utrzymywany w sekrecie. Jacek Fedorowicz w rozmowie z WP wyznał, że w tamtym czasie wokalista unikał kontaktu z przyjaciółmi.

„Usiłowałem się do niego dobić, ale on nie przyjmował telefonów, nie widziałem, co się dzieje. Ja nie wiedziałem o chorobie”, wspominał.

Piotr Szczepanik został pochowany na Starych Powązkach w Warszawie u boku żony Krystyny Wąsowskiej-Szczepanik, miłości jego życia. 

Źródło cytatów: Super Express, Rzeczpospolita, Interia Muzyka, Onet Kultura, Wyborcza.pl, pomponik.pl 

Piotr Szczepanik, 2012
Fot. Jan KUCHARZYK/East News

Wideo

Urszula Dudziak pojawi się w kolejnej edycji The Voice of Poland? Zapytaliśmy!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

AGNIESZKA CEGIELSKA: „»Stary świat nie wróci«, napisałam to dwa lata temu w mojej książce »Naturalnie«, mówi dziennikarka, specjalistka od zdrowego żywienia. PATRYCJA WOY-WOJCIECHOWSKA, fotografka, autorka książek dla dzieci, dziewczyna z wielkiego miasta, zaczęła drugie życie na Mazurach. Jak ono wygląda? PROFESOR KRZYSZTOF SIMON – słynie z ciętego języka i tego, że nie owija w bawełnę. Właśnie został odznaczony medalem 75-lecia misji Jana Karskiego za wkład w walkę z pandemią. A także: Dlaczego robimy z naszej planety wielkie wysypisko śmieci? Czy mogę wpłynąć na los Ziemi, będąc w domu? Czy luksusowe hotele mogą być eko?