Adele w teledysku Hello
Fot. XL Recordings
Ze świata muzyki

Adele jest numerem jeden w ponad 100 krajach. "Byłam przerażona, że nikt już nie będzie mną zainteresowany"

MA 26 października 2015 23:06
Adele w teledysku Hello
Fot. XL Recordings

"Hello", nowa piosenka Adele, jest wielkim hitem. Od dnia premiery w piątek bije kolejne rekordy - rekord wyświetleń na Youtubie, odtworzeń na Spotify czy sprzedaż pierwszego dnia. Singiel jest też na szczycie list przebojów w 102 krajach. Tymczasem sama Adele w najnowszym wywiadzie radiowym wyznała, że bała się powrotu po latach: "Byłam przerażona, że nikt już nie będzie mną zainteresowany".

 

Świat oszalał na punkcie nowego utworu Adele. Wstępne dane Official Charts Company, organizacji zajmującej się tworzeniem oficjalnych notowań, pokazują, że lawina ruszyła.  W samej Wielkiej Brytanii w ciągu trzech dni "Hello" kupiono w ilości 165 tys. egzemplarzy. Zaś w USA, który po brytyjskim jest najważniejszym rynkiem, w pierwsze dwa dni piosenkę kupiło 450 tys. osób. Jest więc raczej pewne, że dotychczasowy rekord tygodniowej sprzedaży, który od 2009 roku należy do "Right Round" Flo Ridy (636 tys. w pierwszym tygodniu), wkrótce zostanie pobity właśnie przez Adele.

 

"Hello" prawdopodobnie stanie się też najchętniej kupowanym w ciągu tygodnia utworem w Stanach Zjednoczonych. Singiel już dotarł do 1. miejsca wspólnej listy magazynu "Billboard" i Twittera.

 

Na tym nie koniec. "Hello" jest na szczycie zestawień iTunes w 102 krajach, a sam album "25", z którego pochodzi, znajduje się na szczycie listy przedsprzedaży w 93 krajach. Do tego dochodzi rekord w serwisie YouTube - utwór odtworzono już ponad 78 mln razy. A wraz z komercyjnym sukcesem idzie w parze też ten artystyczny. Recenzje singla są zdecydowanie pozytywne. "The Guardian" nazwał go "imponującym, błyskotliwym i usychającym z miłości "; natomiast "Telegraph" określił "Hello" jako "przepiękną piosenkę o stracie i żalu".

 

 

Adele: "Jestem trochę taką drama queen"

 

Adele "Hello" też się podoba. Gdy powstawało od razu wiedziała, że będzie to pierwszy singiel, jak również pierwszy utwór otwierający nową płytę "25", która ukaże się 20 listopada. - Fraza "Hello, it’s me"‚ miała być właśnie takim znakiem, oficjalnym powitaniem z fanami po długiej przerwie. Na początku wydawało mi się to trochę głupawe, jednak chwilę potem wiedziałam, że to będzie pierwsze, co moi fani usłyszą ode mnie po tym czasie - wyznała w wywiadzie radiowym.

 

A skąd ta mroczność utworu? - Lubię być dramatyczna. Jestem trochę taką drama queen. Nie ma nic innego w moim życiu bardziej wzruszającego i ważnego niż życie innych. Po prostu o tym piszę i to pozostaje na zawsze - wyjaśniła.

 

Po tak wielkich sukcesach "Hello" jest nadzieja, że "25" powtórzy sukces swojej poprzedniczki - płyty "21", która sprzedała się w ilości 30 milionów egzemplarzy na całym świecie. Ale piosenkarka zapewnia, że nie czuje ciężaru oczekiwań. - To, co się stało z "21", to był fenomen. I naprawdę nie mam ambicji, by kiedykolwiek jeszcze go powtórzyć. Bez względu na to, jak poradzi sobie nowy album, każdy następny, jaki kiedykolwiek jeszcze nagram, zawsze będzie zajmował pozycję po "21" - powiedziała BBC.

 

Brytyjka zdradziła również, że przed "25" nagrała zupełnie inną płytę - o szczęściu, byciu matką itp. Była jednak tak nudna, że... wyrzuciła ją do kosza.

 

Adele na okładce nowego singla
Fot. XL Recordings/Columbia

 

Przeczytajcie także: Xavier Dolan oferuje Adele rolę w filmie. "To byłoby bardzo ciekawe i inspirujące reżyserować ją w kinie" oraz Warto było czekać 4 lata… Adele pokazała nowy klip "Hello". Posłuchajcie. To będzie hit

 

TAGI #Adele

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Wydanie La Dolce VIVA!, a w nim: Ania Starmach, jurorka polskich edycji MasterChef oraz MasterChef Junior, o związkach – tych rodzinnych oraz ze sztuką i kuchnią. Piotr Adamczyk naszym przewodnikiem po Rzymie. Jak to się dzieje, że Monica Bellucci z każdym rokiem staje się… piękniejsza. Włoszka Tessa Capponi-Borawska o arystokratycznych korzeniach i o tym, kto zaszczepił jej pasję gotowania.