Halina Wyrodek-Dziędziel była gwiazdą kabaretu „Piwnica pod Baranami”. Prywatnie zmagała się z chorobą alkoholową
Fot. PAP/Witold Rozmysłowicz
NIEZWYKŁE HISTORIE

Halina Wyrodek-Dziędziel była gwiazdą kabaretu „Piwnica pod Baranami”. Prywatnie zmagała się z nałogiem

Zachwycała utworem „Ta nasza młodość''

Dorota Falkowska 12 sierpnia 2023 18:00
Halina Wyrodek-Dziędziel była gwiazdą kabaretu „Piwnica pod Baranami”. Prywatnie zmagała się z chorobą alkoholową
Fot. PAP/Witold Rozmysłowicz

Była bardzo charakterystyczną aktorką. Pogodną prymuską z błyskiem w oku. Nie dało się jej nie lubić. W kabarecie znalazła się właściwie trochę przez przypadek. Kiedy Piotr Skrzynecki, kierownik artystyczny „Piwnicy pod Baranami”, zobaczył Halinę Wyrodek po raz pierwszy, z miejsca zaproponował jej miejsce w zespole. Choć wiele lat pracowała w teatrze i zdobywała doświadczenie przed kamerami, to właśnie „Piwnica” stała się jej ukochanym miejscem, w którym czuła się najswobodniej. Interpretowała utwory do słów największych poetów, a piosenką, która podbiła serca widzów, była „Ta nasza młodość”. Utwór szybko stał się żelaznym punktem repertuaru „Piwnicy pod Baranami” i hymnem kabaretu. Prywatnie Halina Wyrodek całe życie była wierna jednemu mężczyźnie... Razem na scenie, razem w codzienności.

[Ostatnia aktualizacja treści na VUŻ 04.04.2024 r.]

Halina Wyrodek-Dziędziel: kariera

Kiedy w 1969 roku ukończyła z wyróżnieniem Akademię Sztuk Teatralnych w Krakowie, jeszcze w tym samym roku została aktorką w teatrze im. Juliusza Słowackiego. Można było ją tam oglądać przez kolejne dwie dekady, aż do czasu, gdy w 1992 dołączyła do zespołu Teatru STU. Z kolei pięć lat po zdobyciu dyplomu, zmierzyła się po raz pierwszy w swoim życiu ze sztuką kabaretową i jak sama określiła, było prześmiesznie. 

"Nigdy nie byłam w Piwnicy, ani nie widziałam wcześniej Piotra Skrzyneckiego. Kiedy Marta Stebnicka w Teatrze Słowackiego robiła 'Karykatury' Kisielewskiego, gitarzysta z zespołu muzycznego, Paweł Ostafil, zaproponował mi, żebym przyszła do Piwnicy. Zostałam przedstawiona panu Piotrowi Skrzyneckiemu i na jego zaproszenie od razu zostałam w Piwnicy jako wykonawczyni. Zaczęłam od piosenki, którą śpiewałam na studiach aktorskich: 'Ballada o żołnierzu i śmierci", opowiadała Halina Wyrodek-Dziędziel. 

Szybko okazało się, że aktorka poczuła się w tej artystycznej formie, jak ryba w wodzie. Zasady grania w kabarecie były inne niż te na scenie teatralnej, dawały jej więcej swobody i możliwości improwizacji, co Halina Wyrodek ogromnie doceniała i przekuwała w prawdziwą sztukę. Zmieniała się też relacja z widownią, bowiem "Piwnica" stwarzała dla aktorki pole do bliższej i kameralnej relacji z widzami. 

Zobacz też: Jego pierwszą miłością była Kora, zostawiła go dla innego. Ryszard Terlecki szczęście znalazł przy drugiej żonie

Kraków 1976 r. Spektakl jubileuszowy Piwnicy Pod Baranami. Nz. od lewej: Halina Wyrodek, Anna Dymna, Aleksandra Maurer, Irena Wiśniewska

Halina Wyrodek-Dziędziel była gwiazdą kabaretu „Piwnica pod Baranami”. Prywatnie zmagała się z chorobą alkoholową
Fot. PAP/Maciej Sochor

"Kabaret to dla mnie aktorskie dopełnienie. W Piwnicy mam wolną rękę. Każdy numer mogę prowadzić według reakcji publiczności. W teatrze, oczywiście, inwencja też się liczy, ale czasami można mieć odmienne zdanie niż reżyser, a trzeba się podporządkować jego woli", wyznała. 

Bardzo szybko stała się ważną postacią na krakowskiej scenie kabaretowej. Na przestrzeni lat interpretowała utwory do słów m.in. Baczyńskiego, Witkacego, Szekspira, Leśmiana i Poświatowskiej, jednak najbardziej popularną piosenką bezapelacyjnie została "Ta nasza młodość". Widzowie pokochali kompozycję Zygmunta Koniecznego do słów wiersza Tadeusza Śliwiaka i bardzo często przychodzili do "Piwnicy pod Baranami", aby posłuchać właśnie tego dzieła. 

"Jest w 'Młodości' coś magicznego. Śpiewam ją kilkanaście lat, a ciągle wzrusza. Często zdarza mi spotykać widzów, którzy mówią: 'Pani Halino, kiedy będzie Ta nasza młodość? Niech nam pani da znać, bo my przyszliśmy na Szał i na Tę naszą młodość. Mam takich fanów zarówno wśród dorosłych, jak i wśród młodzieży. Bardzo mnie cieszy, że to właśnie młodzi ludzie, wychowani przecież na tych heavy metalach i innych szarpidrutach, potrafią tu przyjść i przeżyć inny rodzaj artystycznych wzruszeń.", opowiadała aktorka. 

Halina Wyrodek-Dziędziel była gwiazdą kabaretu „Piwnica pod Baranami”. Prywatnie zmagała się z chorobą alkoholową
Fot. PAP/Jacek Bednarczyk

Halina Wyrodek-Dziędziel: występy na szklanym ekranie

O utalentowaną aktorkę upomniały się też film i telewizja. Jej pierwszym filmem były "Opowieści w czerwieni" Henryka Kluby. W serialu zadebiutowała po raz pierwszy u Andrzeja Titkowa. Reżyser w produkcji pt. "Układ krążenia" obsadził ją w roli mieszkanki Moczar, wyrazistej kobiety ze wsi, która nie boi się wykrzyczeć, co jej leży na sercu. Takie były też inne role, w które Halina Wyrodek wcielała się przed kamerą. Reżyserzy lubili proponować jej postaci silnych i niezależnych kobiet, a ona ze swoim wyrazistym głosem, bardzo dobrze się w nie wpasowywała. Fani polskich serialów mogą kojarzyć aktorkę również z roli prostytutki Grety z niezapomnianego serialu "Na kłopoty... Bednarski" i radnej Wyrobkowej ze "Stacyjki". 

"Miło wspominam 'Zmory' Wojciecha Marczewskiego, 'Party przy świecach' Antoniego Krauzego. Przywiązana też jestem do epizodów w 'Kochankach mojej mamy' i 'Marcowych migdałach' u Radosława Piwowarskiego czy w 'Kobiecie z prowincji' Andrzeja Barańskiego", wspominała Halina Wyrodek. 

Halina Wyrodek-Dziędziel była gwiazdą kabaretu „Piwnica pod Baranami”. Prywatnie zmagała się z chorobą alkoholową
Fot. East News/INPLUS

Halina Wyrodek tworzyła szczęśliwy związek z Marianem Dziędzielem

Przez pierwsze lata swojej aktorskiej kariery Halina Wyrodek i Marian Dziędziel szli pod rękę, zawsze razem. Poznali się na sali egzaminacyjnej, jeszcze jako przyszli studenci krakowskiej PWST w 1965 roku. Marian Dziędziel, tak samo jak Halina, tuż po ukończeniu szkoły dostał angaż w  Teatrze Słowackiego. Pobrali się, a kilka lat później, już jako małżeństwo, występowali w "Piwnicy pod Baranami", gdzie w latach 70. i 80. stali się bardzo rozpoznawalni i lubiani.

Na przestrzeni kolejnych lat założyli rodzinę, urodziły im się córki, Agnieszka i Joanna. Aktorska para stworzyła bardzo ciepły i pełen gościnności dom, który przyciągał wielu przyjaciół. Jedną z atrakcji był z pewnością pies Gucio. Marian Dziędziel nazywał go kundlem podhalańskim, gdy wspominał, jak to się stało, że zwierzak znalazł u nich dom. "Dzieci przyniosły do domu i tak już został", tłumaczył. 

Zobacz też: Zaszokowali dwa razy - gdy zostali parą i gdy się rozstali. Oto historia Anny Dereszowskiej i Piotra Grabowskiego

Kraków, 1976 r. Piwnica pod Baranami, n/z od lewej: Andrzej Warchal, Marian Dziędziel

Halina Wyrodek-Dziędziel była gwiazdą kabaretu „Piwnica pod Baranami”. Prywatnie zmagała się z chorobą alkoholową
Fot. Witold Gorka / Forum

Zawodowo ścieżki małżeństwa rozminęły się, gdy Marian Dziędziel zapragnął rozwinąć się aktorsko w większych filmowych produkcjach. Haliny Wyrodek nie ciągnęło tak bardzo przed kamery jak jej męża, choć ilekroć miała taką okazję, traktowała epizody filmowe, jako budujące doświadczenia. To właśnie ona przekonała aktora, żeby w 1996 roku poszedł na zdjęcia próbne do "Gier ulicznych" Krzysztofa Krauzego.

"Idź, nie mamy nawet telefonu, powiedziała, zapomną o tobie...", mówiła do Mariana Dziędziela. "Ten film zdecydował o wszystkim. A nie chciałem nawet iść na zdjęcia próbne. Już wiedziałem o używaniu podczas nich kamer bez taśmy, bo i tak było wiadomo, kto zagra", wspominał aktor w rozmowie z "Dziennikiem Polskim".

Okazało się, że ta krótka, kilkuminutowa rola stała się przepustką do wielkiej filmowej kariery aktora. Tego samego dnia, kiedy kręcono zdjęcia z udziałem Mariana Dziędziela, na planie pojawił się reżyser Wojtek Smarzowski. "Zaproponował mi rolę w "Małżowinie", później w spektaklu "Kuracja", a w końcu w "Weselu" - opowiadał Marian Dziędziel.

O losach ich małżeństwa nigdy nie było wiadomo za dużo. Aktor nigdy nie lubił opowiadać o swoim życiu prywatnym w mediach. Po śmierci żony pytano go o jego związek z Haliną Wyrodek, a także o ich córki, ale Marian Dziędziel nie przekraczał tej granicy. "Coś trzeba mieć dla siebie. Jakąś tajemnicę i pewne świętości, których się nie dotyka", tłumaczył dziennikarzom. 

Zobacz także: Znają się jeszcze ze szkoły, są razem ponad pół wieku. Tadeusz i Ewa Drozdowie trwają przy sobie na dobre i na złe

Halina Wyrodek-Dziędziel była gwiazdą kabaretu „Piwnica pod Baranami”. Prywatnie zmagała się z chorobą alkoholową
Fot. PAP/Jacek Bednarczyk

Halina Wyrodek: zmagała się z nałogiem 

Aktorka już od młodzieńczych lat nie stroniła od alkoholu. Środowisko artystyczne słynęło w owym czasie z towarzyskich spotkań suto zakrapianych trunkami, a przy tym występy artystki w "Piwnicy pod Baranami" dawały jej kolejne okazje do picia. "Alkohol potrzebny jest w każdym kabarecie, bo daje ludziom odrobinę niezbędnego luzu" - mówiła Halina Wyrodek. "W teatrze jest inaczej: ludzie wchodzą na widownię, muszą siąść, ani papieroska, ani drinka, siedzą, oglądają sztukę. W kabarecie, z założenia, musi być zupełnie inny nastrój. Odrobina alkoholu, oczywiście nie za dużo, dopinguje wykonawców i widzów."

Halina Wyrodek przestała pić, kiedy dowiedziała się, że choruje na nowotwór. Walczyła przez kilka lat, rok przed śmiercią wyznała, że wciąż ma wielką ochotę do życia i się nie poddaje. Do końca pozostawała częstym gościem i artystką "Piwnicy pod Baranami". Artystka zmarła 12 sierpnia 2008 roku. "Kochała życie i żyła naprawdę intensywnie. Była szalona i bezkompromisowa, a jednocześnie niezwykle ciepła" - mówił o niej po jej śmierci poeta i kompozytor Leszek Wójtowicz. 

Halina Wyrodek-Dziędziel była gwiazdą kabaretu „Piwnica pod Baranami”. Prywatnie zmagała się z chorobą alkoholową
Fot. PAP/Jacek Bednarczyk

Źródła: culture.pl, swiatseriali.interia.pl, swiat-tessy.com, kultura.onet.pl

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

Bogna Sworowska o pracy w modelingu kiedyś i dziś…

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

FILIP CHAJZER w poruszającej rozmowie wyznaje: „Szukam swojego szczęścia w miłości, w życiu, na świecie…”. GOŁDA TENCER: „Ludzie młodzi nie znają historii. Patrzą do przodu (…). A ja robię wszystko, by ocalić pamięć”, mówi. JAN HOLOUBEK i KASPER BAJON: reżyser i scenarzysta. Czego nie nakręcą, staje się hitem. A jak wyglądają ich relacje poza planem filmowym? MONIKA MILLER od lat zmaga się z depresją i chorobą dwubiegunową, ale teraz za sprawą miłości pierwszy raz w życiu jest szczęśliwa.