Małgorzata Szumowska
Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER/EastNews
Festiwal filmowy w Gdyni

Złote Lwy dla Szumowskiej. "Body/Ciało" najlepszym filmem

MA 20 września 2015 14:50
Małgorzata Szumowska
Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER/EastNews

"Body/Ciało” to najlepszy film tego roku - ocenili jurorzy festiwalu filmowego w Gdyni, przyznając dziełu Małgorzaty Szumowskiej Złote Lwy.  - Film miał już premierę dość dawno, co, jak sądziłam, może działać na jego niekorzyść. Okazuje się, że jednak nie i tym większa radość - reżyserka z pewnym zaskoczeniem przyjęła nagrodę.


"Body/Ciało" to historia cynicznego prokuratora (Janusz Gajos) i jego córki, anorektyczki (Justyna Suwała). Próbują, każde na swój sposób, odnaleźć się po tragicznej śmierci najbliższej osoby. Gdy pewnego dnia Anna (Maja Ostaszewska) - terapeutka dziewczyny - oznajmi im, że zmarła skontaktowała się z nią z zaświatów i ma dla nich wiadomość, będą zmuszeni zweryfikować swoje poglądy na życie i na śmierć.

 

Scenariusz Szumowska napisała z Michałem Englertem, z którym współpracuje przy wszystkich swoich filmach. - Punktem wyjścia była anoreksja, ale potem z tego zrezygnowaliśmy. Uznając, że byłby to film zbyt hermetyczny, niezrozumiały dla szerszej publiczności, dlatego zostały przeze mnie i Michała Englerta stworzone kolejne postaci, jak prokurator, którego gra Gajos, czy terapeutka. Zrobiła się z tego historia o ciele i różnych do niego podejściach, o wierze, duszy, o trudności odnalezienia się we współczesnym świecie i trudności w pogodzeniu się z utratą bliskich, którzy odeszli - wyjaśnia reżyserka.

 

 

Janusz Gajos i Justyna Suwała
Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER/EastNews; Piotr Matusewicz/EastNews

Na zdjęciach: Justyna Suwała ze statuetką za najlepszy profesjonalny debiut aktorski oraz Janusz Gajos z nagrodą za najlepszą główną rolę męską

 

Aktorzy, którzy zagrali głównych bohaterów, zostali nagrodzeni w Gdyni. Janusz Gajos wygrał w kategorii najlepszy aktor, ex aequo z Januszem Stroińskim (za kreację w "Anatomii zła"), a Justyna Suwała - w kategorii profesjonalny debiut aktorski. Natomiast najlepszą aktorką festiwalu została Agnieszka Grochowska za kreację w filmie "Obce niebo".

 

- Coś się w naszym kinie zmienia, coś ruszyło, bo faktycznie były takie lata, że dobrych ról kobiecych prawie w ogóle nie było, a w tym roku ja jestem zaszczycona, że ta nagroda przypadła mi, bo nie spodziewałam się tego zupełnie, bo konkurencja była zupełnie powalająca - Grochowska mówiła dziennikarzom po otrzymaniu nagrody.

 

Agnieszka Grochowska
Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER/EastNews

Na zdjęciu: Agnieszka Grochowska ze statuetką za kreację w filmie "Obce niebo"

 

 

Nagrodę dla najlepszego reżysera otrzymał Magnus von Horn za film "Intruz", który opowiada o nastoletnim Johnie, który wychodzi z domu poprawczego i próbuje ułożyć sobie na nowo życie w rodzinnej miejscowości. Szczególnie trudny jest powrót do liceum, gdzie chłopak musi się skonfrontować z trudną przeszłością.

 

35-letniego reżysera zwycięstwo w Gdyni ucieszyło podwójnie. Jest Szwedem, który skończył reżyserię w Szkole filmowej w Łodzi. - To niesamowita sprawa dla mnie. Bo choć już wcześniej zostałem trochę zaakceptowany jako polski filmowiec, to dopiero teraz, jak wygrałem tę nagrodę w Gdyni, czuję się Polakiem, nawet, jeśli jestem Szwedem - wyjaśnił von Horn, który na festiwalu dostał też statuetkę w kategorii najlepszy scenariusz (również za "Intruza").

 

Magnus von Horn
Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER; materiały prasowe

Na zdjęciach: Magnus von Horn z nagrodami za reżyserię i scenariusz za film "Intruz" oraz kadr z filmu

 

 

Srebrne Lwy na festiwalu w Gdyni, za film "Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy", odebrał Janusz Majewski. A nagrodę specjalną "za oryginalność koncepcji artystycznej i profetyzm martwego piksela" za film "11 minut" jury przyznało Jerzemu Skolimowskiemu.

 

Tegoroczna gala została skrócona i miała dużo skromniejszą oprawę z powodu śmierci biorącego udział w konkursie reżysera Marcina Wrony. Zrezygnowano z czerwonego dywanu, a także z oprawy muzycznej ceremonii. Stanisława Celińska, śpiewając "Naprawdę jaki jesteś nie wie nikt...", zadedykowała piosenkę właśnie Wronie. Zebrani uczcili go też chwilą ciszy.

 

Stanisława Celińska
Fot. Jacek Dominski/REPORTER/EastNews

Na zdjęciu: Stanisława Celińska piosenkę "Naprawdę jaki jesteś nie wie nikt..." zadedykowała zmarłemu Marcinowi Wronie

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MAŁGORZATA ROZENEK-MAJDAN i RADOSŁAW MAJDAN w przejmującej rozmowie o walce o dziecko, mierzonej poświęceniem, niepewnością, ale i wdzięcznością. MICHAŁ ŻEBROWSKI i EUGENIUSZ KORIN, dyrektor i reżyser Teatru 6. piętro. Czy się lubią, podziwiają i... kłócą. MARIOLA BOJARSKA FERENC Los naznaczony tragediami: wypadek mamy, walka o życie synka, rozwód, choroba męża. W cyklu EXTRA: Czy w kontekście niemieckich obozów koncentracyjnych może być mowa o modzie? – opowiada antropolożka mody Karolina Sulej. PODRÓŻ „Będziecie tam wracać”, mówi o Bieszczadach słynna podróżniczka Elżbieta Dzikowska.