Aleksandra Leszczyńska 11 października 2016 09:00
1/11
kadr z filmu "Powidoki"
Copyright @Anna Włoch/Akson Studio
1/11

W niedzielę wieczorem w zmarł jeden z największych polskich reżyserów Andrzej Wajda. Jeszcze niedawno na Festiwalu Filmowym w Gdyni czczono jego dziewięćdziesiąte urodziny. Owacją na stojąco. Pozostawił po sobie ponad 50 filmów, w tym tytuły, bez których trudno wyobrazić sobie dzisiejszą polską kulturę, takie jak "Kanał" czy "Popiół i diament". Właśnie ogłoszono, że jego ostatnie dzieło - „Powidoki” zostało polskim kandydatem do Oscara w kategorii "Najlepszy Film Nieanglojęzyczny".

We wrześniu miał światową premierę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto, gdzie był pokazywany w sekcji „Mistrzowie”. Seans zakończył się burzą oklasków, a widzowie komentowali, ze to powrót reżysera do świetnej formy. W tym samym miesiącu mogli je obejrzeć też widzowie 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni. Kolejna projekcja odbędzie się w czwartek na Festiwalu Filmowym w Rzymie. Była zapowiadana jako jedna z najważniejszych w tej edycji. Włoskie media podkreślały, że to film „jednego z największych mistrzów światowego kina”, a dyrektor artystyczny wydarzenia Antonio Monda powiedział, że „Powidoki” „w poruszający sposób przedstawiają relacje między dyktaturą a sztuką, ideologią i wolnością wypowiedzi”. Właśnie takimi filmami zasłynął Wajda - patriotycznymi, wzbudzającymi żywe emocje, ale unikającymi patosu i jednoznaczności.

 

Historia Strzemińskiego

"Powidoki" to obraz zainspirowany biografią polskiego malarza, pioniera konstruktywistycznej awangardy lat 20. i 30. XX wieku, Władysława Strzemińskiego. Przeżył wojnę, a później sprzeciwił się socrealistycznym represjom, w walce o zachowanie artystycznej niezależności. Jego życie wypełniało malarstwo. Równie co technika fascynowała go teoria. Jeszcze przed wojną wystąpił z awangardową koncepcją unizmu, dążącą do odrzucenia w obrazach narracji na rzecz czystej plastyki. W jednym ze swoich najważniejszych traktatów - "Teorii widzenia" opisał odkryte przez siebie zjawisko powidoku, czyli obrazu powstającego na siatkówce oka po spojrzeniu na przedmiot odbijający światło, lub na źródło światła. Reżim nie dopuścił pracy do druku (ukazała się on dopiero 1958 roku, czyli 6 lat po śmierci artysty). Wizjoner i charyzmatyczny wykładowca, w odróżnieniu od kolegów z akademii, nie dał narzucić sobie reguł socrealizmu. Przeciwstawienie się stalinizmowi było dla niego dramatyczne w skutkach. Wskutek represji, został pozbawiony źródeł dochodu. Zmarł przedwcześnie, w nędzy, w wyniku gruźlicy. W filmie przedstawiono jego życie od 1948 roku aż do śmierci w 1952. Akcja toczy się w Łodzi, gdzie malarz wtedy mieszkał.

 

Samotność i bohaterstwo Strzemińskiego

Władysław Strzemiński, w którego w filmie Wajdy, wcielił się Bogusław Linda, w trakcie pierwszej wojny światowej był ciężko ranny, przez co musiał mieć amputowaną rękę i nogę. Trauma tamtych czasów pozostała w nim do końca. Wojenne okrucieństwa, fizyczne ograniczenia, wystąpienie przeciwko reżimowi. Strzemiński nie mógł ani na chwilę przestać bohaterem. Walce o artystyczną niezależność poświęcił się w pełni, co skazało go na samotność. Burzliwy związek z rzeźbiarką Katarzyną Kobro nie przetrwał próby czasu. Do końca życia otaczali go zafascynowani jego charyzmą studenci, którzy łechtali jego ego podziwem, ale nie byli w stanie dać mu prawdziwej bliskości. Właśnie słowo "samotność", częściej niż "bohaterstwo" przewija się w recenzjach "Powidoków".

 

Mieszane recenzje

"Strzemiński, z wyboru czy konieczności, był przede wszystkim bardzo samotny. Tę samotność wśród tłumu ludzi Wajda sportretował bardzo oszczędnie, korzystając z minimalnych środków, osiągając zamierzony efekt"- czytamy w recenzji na portalu wp.pl. Kameralność i trafne oddanie tragizmu losu Strzemińskiego podkreśla też redaktor portalu moviesroom.pl. "Wajda unika tym razem mocarnego patosu, wraca raczej do czasów moralnego niepokoju, w bardziej dyskretny sposób podkreślając tragizm wplątanego w historię człowieka. W naznaczonych vermeerowskim światłem kadrach, w pojedynczych momentach, gdy rozlega się ascetyczna muzyka, buduje świat cichego tryumfu, który wygląda jak klęska" - komentuje, zwracając uwagę też na niezwykle ważną w twórczości Wajdy warstwę wizualną filmu.

 

Andrzej Wajda na planie "Powidoków".

 

Polecamy też: „Wyglądał jak poraniony ptak”. Grażyna Szapołowska wspomina w rozmowie z VIVĄ swoje ostatnie spotkanie z Andrzejem Wajdą

Z kolei, recenzent „The Hollywood Reporter”, który jest miłośnikiem twórczości Wajdy i określa go mianem „mistrza Jedi” polskiego kina, chwali temat filmu, wykonanie oraz jego warstwę wizualną, zaznaczając jednak, że historia artysty została pokazana zbyt zachowawczo. Szczególnie przeszkadza mu pominięcie w fabule żony Strzemińskiego, Katarzyny Kobro. Warto wspomnieć, że relacja z nią bardzo wpłynęła nie tylko na jego życie osobiste (mieli córkę, Nikę), ale też rozwój artystyczny (Kobro również była awangardową artystką). Podobne odczucia ma dziennikarz „Variety” Dennis Harvey, który zauważa, że choć dzieło Wajdy zapewne wiernie oddaje realia historyczne, brakuje mu dramaturgii i pogłębionej psychologii postaci.

 

Grażyna Szapołowska: "Powidoki" to film potrzebny

Odmienne zdanie ma Grażyna Szapołowska. Aktorka, która jest miłośniczką filmów Wajdy podkreśla, że "Powidoki" to film potrzebny. "Mogę tylko zachęcić widzów, ale myślę że jest to zbytecznie ponieważ każdy film Andrzeja Wajdy wzbudza ogromne zainteresowanie. Historia Strzemińskich jest niesamowicie poruszająca. Film pokazuje dramat ludzi żyjących w tamtych czasach, jak reżim i polityka uniemożliwiały artystom rozwinięcie skrzydeł. Jest to bardzo smutny obraz rzeczywistości, która może dotknąć i która do dziś dotyka ludzi na całym świecie" - mówi, i dodaje: "Andrzej genialnie, z nosem mistrza, pokazuje tło, w którym żył Strzemiński". Szapołowska pochwaliła również aktorstwo Bogusława Lindy, stwierdzając, że "ta rola leży na nim, jak dobrze skrojone ubranie". Przypomnijmy, że wybór aktora do tej roli dla wielu był zaskoczeniem. Jednak według większości recenzentów Linda stanął na wysokości zadania. Andrzej Wajda, który w swoich filmach wypromował całe pokolenie cenionych aktorów, po raz kolejny dowiódł swojej świetnej intuicji.

W filmie, który do kin wchodzi 13 stycznia 2017 roku, zobaczymy też podobnie chwaloną debiutantkę, 13-letnią Bronisławę Zamachowską, Zofię Wichłacz, Krzysztofa Pieczyńskiego. Autorem zdjęć jest nominowany do Oscara Paweł Edelman, który współpracował już z Wajdą przy "Panu Tadeuszu" i "Katyniu".

 

Andrzej Wajda mówił: "Chcę jeszcze zrobić kilka filmów"

Andrzej Wajda "Powidoki" reżyserował z fotela, podobnie jak kilka lat temu inny legendarny reżyser Antonioni. Wiosną 2014 roku, na spotkaniu z władzami Łodzi, gdzie kręcona była część zdjęć mówił: "Nie mam już dużo czasu i myślę, że powinienem zrobić jeszcze kilka filmów. Jednym z projektów jest film o Strzemińskim. Jest to jeden z najbardziej skrzywdzonych artystów w czasach socrealizmu. (...) Wielki malarz, oryginalny, niepowtarzalny, nieznany nigdzie indziej. Strzemiński początkowo wykładał w Szkole Filmowej. Już go nie spotkałem, ale miałem możność obserwować, jak się go pozbyto". Historia malarza zaintrygowała go już ponad 20 lat wcześniej. Reżyser podkreślał, że długo trwało nim zdecydował się na realizację filmu, między innymi ze względu na konieczność dookreślenia tematu. Zdecydował skupić się na politycznym wymiarze walki Strzemińskiego, celowo pomijając psychologię jego małżeństwa. W wywiadzie dla PAP podkreślał, że poprzez "Powidoki" pragnie "przestrzec przed interwencją państwa w sprawy sztuki.  "Stoimy wobec próby ingerencji władzy w sztukę. Mówi się o tym, jak ma wyglądać sztuka narodowa, co jest tą sztuką, a co nią nie jest. Zrobiłem film o wydarzeniach z przeszłości, który mówi, że ingerowanie w sztukę to nie jest zadanie dla władzy" - podkreślił.  

Podczas spotkania w Łodzi reżyser powiedział, że chce by film był gotów na jego 90. urodziny. Spóźnił się tylko o kilka miesięcy. Doczekał owacji na stojąco. Wszystko wskazuje na to, że po raz kolejny udało mu się nakręcić film ważny, który mimo niedociągnięć, na stałe zapisze się w naszej pamięci. Czy zdobędzie Oscara? To już chyba nie tak ważne.

Zapraszamy do obejrzenia fotosów filmu i zdjęć z planu w naszej galerii.

 

Polecamy też: "Trzeba w życiu dużo rzeczy zrobić, żeby po śmierci ze trzy zostały". 10 najlepszych cytatów Wajdy

2/11
kadr z filmu "Powidoki"
Copyright @Anna Włoch/Akson Studio
2/11
3/11
kadr z filmu "Powidoki"
Copyright @Anna Włoch/Akson Studio
3/11
4/11
kadr z filmu "Powidoki"
Copyright @Anna Włoch/Akson Studio
4/11
5/11
kadr z filmu "Powidoki"
Copyright @Anna Włoch/Akson Studio
5/11

kadr z ostatniego filmu Andrzeja Wajdy "Powidoki".

 

Polecamy też: Dzięki tym 7 filmom Andrzeja Wajdy, świat poznał historię Polski

6/11
kadr z filmu "Powidoki"
Copyright @Anna Włoch/Akson Studio
6/11

kadr z ostatniego filmu Andrzeja Wajdy "Powidoki".

7/11
kadr z filmu "Powidoki"
Copyright @Anna Włoch/Akson Studio
7/11

kadr z ostatniego filmu Andrzeja Wajdy "Powidoki".

8/11
kadr z filmu "Powidoki"
Copyright @Anna Włoch/Akson Studio
8/11

kadr z ostatniego filmu Andrzeja Wajdy "Powidoki".

9/11
kadr z filmu "Powidoki"
Copyright @Anna Włoch/Akson Studio
9/11

kadr z ostatniego filmu Andrzeja Wajdy "Powidoki".

 

Polecamy też: Dzięki tym 7 filmom Andrzeja Wajdy, świat poznał historię Polski

10/11
Andrzej Wajda na planie "Powidoków"
Copyright @East News
10/11
11/11
Andrzej Wajda na planie "Powidoków"
Copyright @East News
11/11

Andrzej Wajda na planie filmu "Powidoki".

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Monika Olejnik, Martyna Wojciechowska, Joanna Przetakiewicz, Anna Lewandowska i Jessica Mercedes Kirschner. Pięć niezwykłych kobiet w niezwykłej sesji VIVY!. Janusz L. Wiśniewski w mocnej rozmowie o współczesnych kobietach oraz Debora i Joszko Brodowie z 11-stką dzieci o sile rodziny.