Krystyna Cierniak-Morgenstern, VIVA! 5/2020
Fot. Olga Majrowska
TYLKO U NAS!

Krystyna Cierniak-Morgenstern o nagrodzie im. Janusza „Kuby” Morgensterna

W tym roku otrzymał ją film „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”

Krystyna Pytlakowska 8 czerwca 2021 16:16
Krystyna Cierniak-Morgenstern, VIVA! 5/2020
Fot. Olga Majrowska

Kilka dni temu w warszawskim kinie Kultura odbyła się po raz jedenasty uroczystość wręczenia nagrody im. wybitnego reżysera Janusza Morgensterna. To pierwsza impreza od początku luzowania obostrzeń pandemicznych, w której można było uczestniczyć realnie, a nie internetowo. Prowadził ją sprawnie i dowcipnie Remigiusz Grzela, a laureatem był Jan Holoubek, reżyser świetnego filmu „25 lat niewinności” o Tomaszu Komendzie. Miejsce honorowe zajmowała Krystyna Cierniak-Morgenstern, pomysłodawczyni tej nagrody i wierna jej realizatorka. Przy okazji zadaliśmy jej kilka pytań.

Krystyna Pytlakowska: Czym dla Pani jest ta nagroda?

Krystyna Cierniak-Morgenstern: To jakby przedłużenie życia mojego zmarłego męża Kuby wśród młodych, którzy z zaciekawieniem ciągle oglądają jego filmy. A dla mnie prywatnie to przedłużenie życia Kuby ze mną, jego obecności obok mnie i wszystkich przyjaciół, którzy go pamiętają.

Zna Pani wszystkie filmy swojego męża?

Oczywiście, że znam. I czuję w każdym z nich nastrój, jaki towarzyszył Kubie, kiedy go realizował. Zresztą ja też często przyjeżdżałam na plan i te wizyty zapadły mi głęboko w pamięć. Pamiętam poza tym nasze rozmowy, gdy wracał po planie do domu. Były bardzo ciekawe, wciągające. Trochę się ich nazbierało, bo przecież byliśmy razem 52 lata, od „Do widzenia, do jutra” aż do ostatniego filmu.

Przytoczyła Pani podczas tegorocznej uroczystości dwie sceny z filmu „Do widzenia, do jutra”, wśród nich bardzo zabawną z Romanem Polańskim, który uczy tańczyć Teresę Tuszyńską i wygląda jak nastolatek.

Ta scena była przypadkowa. Romek przyjechał na plan, bo akurat był w Gdańsku z Basią Kwiatkowską, i wtedy powstał pomysł, że powinien również wziąć udział w tym filmie. Wtedy naprędce wymyślili tę scenę, która do dziś przetrwała i zbiera świetne recenzje.

Czytaj także: Niezwykła historia miłości Krystyny i Janusza Morgensternów. Przypominamy ekskluzywną sesję VIVY!

Krystyna Cierniak-Morgenstern, VIVA! 5/2020
Fot. Olga Majrowska

Krystyna Cierniak-Morgenstern w sesji dla „VIVY!”, luty 2020

To prawda, bo jest pełna humoru i wywołuje wzruszenie. Nie obawiała się Pani przypomnieć tę właśnie scenę na pokazie, zwłaszcza po tym, jak studenci Łódzkiej Szkoły Filmowej nie chcieli Polańskiego wpuścić na spotkanie?

Nie, bo to przecież to jest film Kuby. Dlaczego więc miałam się obawiać przypomnieć tę scenę? Poza tym ja się nie kieruję ludzkimi osądami, dla mnie przyjaciel jest przyjacielem od początku do końca. A więc już 60 lat. I zdał egzamin jako przyjaciel mojego męża, Janusza Morgensterna. Nie była to więc w moim przypadku żadna odwaga, tylko po prostu przypomnienie filmowej sceny, ktora może zostać zapomniane.

W tym roku nagrodę dostał Jan Holoubek, syn Gustawa. Czy to Pani zaproponowała go jako laureata?

Ja i cała nasza grupa, z której właściwie została tylko garstka: Grażyna Torbicka, Agnieszka Odorowicz i Michał Kwieciński. Wszyscy potwierdzili mój wybór: „wybrałaś jak zwykle najlepiej, jak mogłaś”.

Bardzo dowcipnie pogratulowała Pani Janowi Holoubkowi, kiedy odbierał nagrodę.

Samo mi się to nasunęło. Powiedziałam: Ta statuetka jest bardzo ciężka, tak jak życie reżysera. Przecież dużo o tym wiem. A on właśnie idzie po nią - Jaś, którego pamiętam jako małego Holoubka, a teraz wyrasta nam na dużego formatu reżysera. W pamięci mam zdjęcie Kuby i Gustawa Holoubka, które pokazałam właśnie publiczności na ekranie. To tak jakby razem z Janem do mnie podeszli.

Oglądała Pani teraz film „25 lat niewinności” po raz drugi?

Tak, bo kiedy ogląda się tylko jednorazowo, trudno zauważyć wszystkie szczegóły. Teraz więc, widząc go ponownie, wiem, że nagroda trafiła naprawdę w dobre ręce. Niektórzy twierdzą, że to film ciężki, ale jest on jednocześnie bardzo prawdziwy. Nie możemy nagradzać tylko wesołych filmów. Na takie można pójść do kina, a nagroda powinna przypaść za dzieło, którym kieruje ważna myśl przewodnia, tak jak niewinne uwięzienie Tomasza Komendy. A przy okazji - nowe pokolenie wykazuje się wielkim talentem, który z pewnością częściowo dziedziczą po swoich rodzicach.  

Rozmawiała: KRYSTYNA PYTLAKOWSKI

Czytaj także: Reżyser Ukrytej gry z nagrodą im. Janusza „Kuby” Morgernsterna

Piotr Trojan, Tomasz Komenda
Fot. ROBERT PAŁKA

Piotr Trojan, który w filmie Jana Holoubka wcieliła się w Tomasza Komendę 

Wideo

Piękni, szczęśliwi, zakochani. Tak Karol i Małgorzata Strasburgerowie pozowali w sesji dla VIVY!  

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Aktorka żyje eko, chce zmieniać i chronić świat! „Nabrudziliśmy, musimy posprzątać, to nasz obowiązek. Albo zginiemy”, mówi MAJA OSTASZEWSKA. Antropolożka, wykładowczyni. Jak być matką, uczyła się od… szympansów - JANE GOODALL. TOMASZ MICHNIEWICZ: „W masowym wydaniu turystyka jest niszczycielską siłą, za co biorę częściową odpowiedzialność”, mówi. A także: słoni jest coraz mniej, coraz częściej rodzą się bez słoniowych ciosów. Czy można im skutecznie pomóc? W świecie zwierząt: Ferenstein-Kraśko, Sarapata, Zgrabczyńska, Olbrychscy, Tuszyńska, Urbańska, Jemioł, Dowbor… Zwierzęta są dla nich jak rodzina.