Reklama

Choć przez lata Los Angeles było dla Izy Miko symbolem spełnionych marzeń, dziś – jak sama przyznaje przed kamerami Viva.pl – rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. W rozmowie z Rafałem Kowalskim aktorka nie tylko opowiedziała o zmianach, jakie zaszły w mieście, ale też podzieliła się osobistym doświadczeniem, które mogło zakończyć się znacznie gorzej.

Iza Miko o Los Angeles. Kiedyś raj, dziś smutni ludzie i niebezpieczeństwa

Jeszcze kilkanaście lat temu Los Angeles było dla Izy Miko niemal idealnym miejscem do życia. W rozmowie z Rafałem Kowalskim aktorka wraca do tamtych czasów z wyraźną nostalgią. "Przed COVID-em zupełnie to inaczej wyglądało. W ogóle 10 lat temu, 12 lat temu to był po prostu raj" – mówi przed kamerami Viva.pl. Wspomina atmosferę otwartości, kreatywności i ludzi, którzy – jak podkreśla – byli po prostu szczęśliwi.

Dziś ten obraz znacząco się zmienił. Aktorka nie ukrywa, że na kondycję miasta wpłynęło wiele czynników – od pandemii, przez strajki w branży filmowej, aż po katastrofy naturalne. "Teraz tam jest taka depresja (…) Ludzie są smutni, bo nie pracują. Najpierw były strajki aktorów, scenarzystów, potem był COVID, nic się nie pracowało, i po tym COVID-zie wszystko tak po prostu się posunęło. Pożary były, powodzie, zresztą ja też doznałam ogromnych strat przez te kataklizmy wszystkie, więc ludzie po prostu nie mają z czego żyć. Wyprowadzają się. [...] Także jest smutno tam. Już nie ma takich ciekawych imprez, tylko jak już jest impreza, to żeby promować coś" – tłumaczy.

Iza Miko zwraca uwagę także na codzienny wymiar życia w Los Angeles, który – jak podkreśla – uległ znacznemu pogorszeniu. "Oprócz tego jest strasznie drogo i brudno. Nie wiem co się stało" – przyznaje szczerze. W jej wypowiedzi pojawia się również temat bezpieczeństwa, który jeszcze niedawno nie był aż tak odczuwalny. Te słowa nabierają szczególnego znaczenia w kontekście wydarzeń, które – jak się okazuje – dotknęły ją osobiście zaledwie chwilę wcześniej.

Iza Miko.
Iza Miko. Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA

Próba włamania do domu Izy Miko: "Dostałam alarm jeden, drugi…"

Iza Miko zdradziła, co wydarzyło się w jej domu w Los Angeles pod koniec marca br. "Przedwczoraj mi się ktoś próbował włamać się do domu" – wyznaje przed kamerami Viva.pl.

W chwili zdarzenia była skupiona na pracy. "Mam oczywiście firmę, która monitoruje mój dom. No i dostałam alarm jeden, drugi… A ja akurat nagrywałam casting, mój telefon był wyłączony, więc jak włączyłam telefon, to było 15 smsów od sąsiadów, policja…" – relacjonuje.

Na szczęście wszystko skończyło się bez najgorszego scenariusza. "Nic się nie stało. Ale po prostu, no, tak jest" – podsumowała z wyraźną rezygnacją. Szerszy obraz miasta, które dla wielu wciąż pozostaje symbolem marzeń, dla aktorki coraz częściej wiąże się z poczuciem niepokoju.


Całe wideo znajdziecie na naszym YouTubie. Zapraszamy do oglądania.

Reklama
Reklama
Reklama