Jej odejście było niespodziewane; w ostatnich 30 latach życia pielęgnowała niezwykłą relację. Elżbieta Penderecka oczami Andrzeja Gizy
Elżbieta Penderecka była dla Andrzeja Gizy kimś znacznie więcej niż współpracownicą. W rozmowie z Rafałem Kowalskim dla Viva.pl prezes Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena odsłania kulisy ich niezwykłej relacji. "Znaliśmy się 30 lat i to nie była relacja pracodawca-pracownik" – wyznaje.
W szczerej rozmowie przed kamerami Viva.pl Andrzej Giza wraca pamięcią do wspólnych lat z Elżbietą Penderecką. Opowiada nie tylko o jej profesjonalizmie i klasie, ale też o codzienności, która budowała między nimi głęboką więź. Wspomnienia te pokazują kobietę pełną charyzmy, wymagającą, ale jednocześnie niezwykle ciepłą i uważną.
Elżbieta Penderecka we wspomnieniach Andrzeja Gizy. Tak wyglądała ich relacja
Andrzej Giza nie ma wątpliwości, że więź, jaka połączyła go z Elżbietą Penderecką, wymykała się prostym definicjom. "Znaliśmy się 30 lat i to nie była relacja pracodawca-pracownik" – podkreśla w rozmowie z Rafałem Kowalskim.
Jednym z najbardziej intrygujących elementów tej historii jest decyzja Gizy, by nigdy nie przejść z Penderecką na "ty". Wbrew pozorom to był świadomy wybór. "Nie chciałem. Ponieważ pani Elżbieta była wspaniałą osobą, wybitnym menadżerem, ale przejście z nią na ‘ty’ spowodowałoby, że miałbym mniejsze możliwości sprzeciwu w jakichś tam obszarach" – tłumaczy.

Dom pełen ludzi, wspólne pasje i codzienność, której dziś brakuje
W rozmowie dla Viva.pl Andrzej Giza odsłania także bardziej prywatne oblicze Elżbiety Pendereckiej. To obraz kobiety, która potrafiła łączyć świat wielkiej kultury z ciepłem domowego ogniska i autentyczną troską o innych.
"Straciłem bliską osobę, która wielokrotnie dawała mi rady niezwiązane z pracą, a ze zdrowiem, z ubiorem, gdzie jechać na wakacje, kogo odwiedzić, do jakiej sali koncertowej pojechać" – wspomina.
Z czułością opisuje też atmosferę domu Pendereckiej – zarówno w Lusławicach, jak i w Krakowie: "Pani Penderecka zresztą świetnie gotował. [...] Jej dom był zawsze otwarty, pełen ludzi. Tego wszystkiego zabraknie".

Taka prywatnie była Elżbieta Penderecka. Jej nagłe odejście pozostawiło nieodżałowaną pustkę
Elżbieta Penderecka zapisała się w pamięci Gizy jako osoba niezwykle wymagająca. "Bardzo lubiłem, jak pani Elżbieta, kiedy patrzyła na coś, mówiła: Andrzeju, to jest kompletnie nie na poziomie" – wspomina.
Jednocześnie nie brakowało w niej poczucia humoru i dystansu. Giza przywołuje sytuację z urzędu: "Urzędniczka się pyta, czy państwo jesteście razem. Ja mówię, że od niedawna. Pani Elżbieta, że Andrzej, to są nie na miejscu dowcipy i tak dalej, ale oczywiście widzę, że oko się śmieje".
Jej odejście, jak przyznaje Giza, było niespodziewane. A pustka, którą po sobie zostawiła, nie dotyczy tylko świata kultury, ale przede wszystkim ludzi, którzy mieli szczęście być blisko niej.
- SPRAWDŹ TEŻ: Penderecka była jego mentorką, teraz on przejął po niej stery. O ich relacji mało kto wiedział
Całe wideo znajdziecie na naszym YouTubie. Zapraszamy do oglądania.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.