Reklama

W szczerej rozmowie przed kamerami Viva.pl Andrzej Giza wraca pamięcią do wspólnych lat z Elżbietą Penderecką. Opowiada nie tylko o jej profesjonalizmie i klasie, ale też o codzienności, która budowała między nimi głęboką więź. Wspomnienia te pokazują kobietę pełną charyzmy, wymagającą, ale jednocześnie niezwykle ciepłą i uważną.

Elżbieta Penderecka we wspomnieniach Andrzeja Gizy. Tak wyglądała ich relacja

Andrzej Giza nie ma wątpliwości, że więź, jaka połączyła go z Elżbietą Penderecką, wymykała się prostym definicjom. "Znaliśmy się 30 lat i to nie była relacja pracodawca-pracownik" – podkreśla w rozmowie z Rafałem Kowalskim.

Jednym z najbardziej intrygujących elementów tej historii jest decyzja Gizy, by nigdy nie przejść z Penderecką na "ty". Wbrew pozorom to był świadomy wybór. "Nie chciałem. Ponieważ pani Elżbieta była wspaniałą osobą, wybitnym menadżerem, ale przejście z nią na ‘ty’ spowodowałoby, że miałbym mniejsze możliwości sprzeciwu w jakichś tam obszarach" – tłumaczy.

Krzysztof Penderecki, Elżbieta Penderecka, VIVA! maj 2012, 10/2012
Krzysztof Penderecki, Elżbieta Penderecka, VIVA! maj 2012, 10/2012. fot. Marcin Łobaczewski

Dom pełen ludzi, wspólne pasje i codzienność, której dziś brakuje

W rozmowie dla Viva.pl Andrzej Giza odsłania także bardziej prywatne oblicze Elżbiety Pendereckiej. To obraz kobiety, która potrafiła łączyć świat wielkiej kultury z ciepłem domowego ogniska i autentyczną troską o innych.

"Straciłem bliską osobę, która wielokrotnie dawała mi rady niezwiązane z pracą, a ze zdrowiem, z ubiorem, gdzie jechać na wakacje, kogo odwiedzić, do jakiej sali koncertowej pojechać" – wspomina.

Z czułością opisuje też atmosferę domu Pendereckiej – zarówno w Lusławicach, jak i w Krakowie: "Pani Penderecka zresztą świetnie gotował. [...] Jej dom był zawsze otwarty, pełen ludzi. Tego wszystkiego zabraknie".

Andrzej Giza, VIVA! 5/2026
Andrzej Giza, VIVA! 5/2026 fot. Piotr Kucia

Taka prywatnie była Elżbieta Penderecka. Jej nagłe odejście pozostawiło nieodżałowaną pustkę

Elżbieta Penderecka zapisała się w pamięci Gizy jako osoba niezwykle wymagająca. "Bardzo lubiłem, jak pani Elżbieta, kiedy patrzyła na coś, mówiła: Andrzeju, to jest kompletnie nie na poziomie" – wspomina.

Jednocześnie nie brakowało w niej poczucia humoru i dystansu. Giza przywołuje sytuację z urzędu: "Urzędniczka się pyta, czy państwo jesteście razem. Ja mówię, że od niedawna. Pani Elżbieta, że Andrzej, to są nie na miejscu dowcipy i tak dalej, ale oczywiście widzę, że oko się śmieje".

Jej odejście, jak przyznaje Giza, było niespodziewane. A pustka, którą po sobie zostawiła, nie dotyczy tylko świata kultury, ale przede wszystkim ludzi, którzy mieli szczęście być blisko niej.


Całe wideo znajdziecie na naszym YouTubie. Zapraszamy do oglądania.

Reklama
Reklama
Reklama