Dorota Szelągowska zdradza, gdzie zarabia najwięcej i grzmi na część influencerów: „piep**nijcie się w łeb”
Dorota Szelągowska wielokrotnie udowodniła, że nie boi się rozmawiać na każdy temat. I również na każdy ma swoje zdecydowane zdanie. Gdzie czuje niezgodę w temacie tego, co mówią influencerzy i inni znani?
Choć osiągnęła już bardzo wiele, woda sodowa nigdy nie uderzyła jej do głowy. Dorota Szelągowska opowiedziała nam o tych gwiazdach i influencerach, których zachowanie bywa dla niej denerwujące. Mowa o pracy, zarobkach, narzekaniu i podróżach, które z czasu pełnego przygód zamieniają się w biznes.
Dorota Szelągowska: co ją wkurza w show-biznesie?
Gwiazda TVN i projektantka wnętrz pracuje w mediach od lat nastoletnich. Wie o mediach całkiem sporo i obserwuje wiele zmian, w które zdążyły już w nich zajść. Dziś przyznaje wprost: najłatwiej wzbogacić jest się na mediach społecznościowych. „Tam się zarabia po prostu najwięcej. Nie zarobisz tyle w telewizji, nie zarobisz tyle gdziekolwiek indziej. Kiedyś zarabiało się tak na kontraktach reklamowych, a w tej chwili ludzie zarabiają na Instagramie, albo na TikToku, albo na Facebooku”, mówi nam w rozmowie z VIVĄ.pl.
Nasz reporter zapytał więc Dorotę: „Czy uważasz, że to są łatwe pieniądze, czy to jest ciężka praca?”. Odpowiedź padła od razu. „Uważam, że to jest banalnie proste. To znaczy, proste dla mnie, bo jestem osobą kreatywną, jestem tak zwanym specjalistą, czyli działam w jakiejś branży. Oprócz tego mam poczucie humoru i mam zbudowane konto, które powstało kilkanaście lat temu i nigdy nie było reklamowane, nie miałam też kupowanych żadnych followersów. Więc jest to dla mnie dosyć proste”, opowiada nam przed kamerą i dodaj: „Natomiast niewspółmierne są to pieniądze do tak zwanej normalnej pracy. Każdego dnia cieszę się, że mogę zarabiać w ten sposób, a nie siedząc 8 godzin w biurze. Poza tym mam również firmę i zarabiam. Tam odsiaduję swoje, ale to nie jest tak, że to jest moje bycie albo nie być”, słyszymy.
Dorota Szelągowska wspomina też o tym, jak denerwują ją osoby ze świata mediów, które skarżą się na to, jaką mają ciężką pracę, godząc się na milionowe kontrakty za działania w sieci. „Więc uważam, że mówienie o tym, jaka trudna jest praca influencera… Piep**nijcie się w łeb. No takie mam poczucie”, padło przed naszą kamerą.


Dorota Szelągowska o instaturystyce
Gwiazda najnowszej VIVY! opowiedziała też nam podczas sesji o trendzie, który uważa za niepokojący. Mowa o tym, że podróżnicze kadry, które widzimy na Instagramach znanych ludzi, są często wycinkiem danego miejsca, który nie oddaje w pełni tego, jak wygląda całościowo. Bogata willa, a wokół biedne domy miejscowych? Lazurowy basen w kadrze, a obok sterty śmieci? To dzisiejsza rzeczywistość. „Wiesz co mnie jeszcze przeraża? Szczególnie myślę o tym, jak wracam z podróży. Widzę ludzi, dla których ten Instagram czy ten TikTok to jest sens życia. To są ludzie, którzy nie podróżują, żeby cokolwiek zobaczyć, żeby czegokolwiek zasmakować. Oni na przykład wynajmują pokój w hotelu na godzinę, bo to jest instaspot. To jest przerażające”, zaznacza Dorota przed kamerą VIVY.pl.
„Robiąc tak, oszukujesz ludzi. Oszukujesz, bo potem ci ludzie sobie myślą, że tam musi być tak wspaniale, tak cudownie, jedźmy tam. To jest straszne”, dodaje w rozmowie wideo z Rafałem Kowalskim.
Całe wideo już na naszym YouTubie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.