Reklama

Do końca był aktywny zawodowo, choć wiedział, że czas, który mu pozostał, nieubłaganie się kończy. Emilian Kamiński zmagał się z zaawansowanym nowotworem płuc. Diagnoza była tym bardziej zaskakująca, bo aktor nigdy nie był uwikłany w nałóg nikotynowy. Czuł się też całkiem dobrze, choć jego ukochaną niepokoił jeden fakt…

Justyna Sieńczyłło o zdrowiu i chorobie Emiliana Kamińskiego

W najnowszym odcinku cyklu „Bez Tabu” Mariola Bojarska-Ferenc rozmawiała z wdową po Emilianie Kamińskim. Szczery wywiad zszedł w pewnym momencie na kwestie zdrowotne. Prowadzącą interesowało, czy właściciel Teatru Kamienica regularnie chodził do lekarza. „Chodził, absolutnie dbał o siebie, miał ciągle jakieś badania robione. Robił to, bo wiedział, że na nim opiera się Teatr Kamienica. I jeżeli jemu coś się stanie, to będzie fatalnie”, wyznała Justyna Sieńczyłło.

Dodała też, że mimo tego zaczynało się z mężem coś dziać. Trudno jednak było to wyłapać. „Nie zauważaliśmy nic niepokojącego, uprawiamy ten zawód i ciągle chorujemy. I zimą on ciągle miał ciągle przeziębione gardło, kaszlał i tak dalej. Aż Ela Jarosik na próbach do dziesięciolecia w teatrze, zwróciła mi na to uwagę. Powiedziała: „Justyna, ty musisz go przymusić”. Ja mówię” „Elka, ja go biorę na to RTG płuc już od miesiąca, dwóch. On się ciągle mi wywija””, słyszymy. „Aż w końcu Elka ze mną go przekonała. Umówiliśmy wizytę natychmiast. I ona mi pomogła wziąć go za fraki, bo ja powiedziałam: „rozwiodę się z tobą, jeśli nie pójdziesz”, padło przed kamerą VIVY.pl.

emilian-kaminski-justyna-sienczyllo-291051-GALLERY600-e155879
ONS

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Justyna Sieńczyłło o życiu po stracie męża. Emilian Kamiński dał jej szczególny znak: „Umówiliśmy się na niego zanim odszedł”

Żona Emiliana Kamińskiego mówi też o nieszczęśliwym przypadku. „Pamiętaj, że rak płuc nie daje często w ogóle objawów. I on miał wszystko przebadane oprócz płuc. Jak na złość”, padło w Bez Tabu.

Mimo starań lekarze mówili jedno: „Wszędzie szukałam ratunku, w bardzo dobrych szpitalach, w Filadelfii, w Bostonie, w Hiszpanii. A słyszałam jedynie, że ma dwa albo trzy miesiące życia”, opowiadała Justyna Sieńczyłło. Mariola Bojarska-Ferenc zapytała więc, jak uporać się z takimi informacjami. „Po pierwsze spojrzeliśmy sobie w oczy i powiedzieliśmy, że musimy ułożyć życie nasze i Kamienicy. Oczywiście, że się leczyliśmy, ale po drugiej stronie była prac. Bo to leczyło psychikę”, opowiada aktorka VIVIE.pl.

Całą rozmowę znajdziesz na naszym YouTubie.

fot. Justyna Sieńczyłło
fot. Justyna Sieńczyłło fot. Justyna Sieńczyłło
Reklama
Reklama
Reklama