Zamiast restrykcji wybrała czułość wobec siebie. Katarzyna Kucewicz o sile małych kroków w procesie odchudzania
Katarzyna Kucewicz w rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc w cyklu "Bez Tabu" dla VIVA! opowiada o leczeniu otyłości, mitach dietetycznych i psychologicznych pułapkach redukcji wagi. Mówi o badaniach, specjalistach i o tym, dlaczego w całym procesie najważniejsza była czułość wobec samej siebie. To historia o małych krokach, które prowadzą do wielkiej zmiany.
Psycholożka nie unika osobistych wątków. Przyznaje, że zaczynała z poziomu, który dla wielu wydaje się przytłaczający, a cel – niemal nierealny. Zamiast spektakularnych deklaracji wybrała strategię drobnych przystanków i świadome wsparcie medyczne. Jej opowieść to nie tylko rozmowa o kilogramach, ale przede wszystkim o relacji z własnym ciałem i głową.
Katarzyna Kucewicz o leczeniu otyłości
Rozmowa zaczyna się od ważnego pytania o dzieci i młodzież. Czy gdy widzimy pierwsze sygnały nadwagi lub problemów metabolicznych, powinniśmy reagować natychmiast? Katarzyna Kucewicz nie ma wątpliwości – kluczowa jest szybka i mądra diagnostyka.
"Przede wszystkim trzeba wybrać się do dobrego specjalisty. W przypadku dzieci będzie to pediatra, w przypadku dorosłych będzie to albo diabetolog, albo endokrynolog, albo obesitolog. To jest taka całkiem nowa gałąź, która zajmuje się stricte leczeniem choroby otyłościowej" – podkreśla.
Otyłość nie jest kwestią estetyki ani wyłącznie stylu życia. To choroba, która wymaga profesjonalnego podejścia. Katarzyna Kucewicz opowiada także o własnej drodze diagnostycznej. Zaczęła od podstawowych i rozszerzonych badań krwi.
"Zbadano mi tarczycę, zbadano mi glukozę, hormon wzrostu, kortyzol. […] Poproszono mnie również o zbadanie USG jamy brzusznej i tarczycy. Krótko mówiąc, lekarz chciał zobaczyć, czy jestem zdrowa, ile organizm jest wydolny na ten moment i czy jestem w stanie przyjmować leki bez ryzyka, że coś się stanie".
Katarzyna Kucewicz o diecie i micie "tysiąca kalorii"
W rozmowie pojawia się także temat codziennej walki z głodem. Co zrobić, gdy dieta jest rozpisana, a mimo to wciąż czujemy niedosyt?
"Jeżeli mamy przygotowaną dietę i na niej ciągle jesteśmy głodni, to trzeba się zastanowić, czy to jest dobra dieta dla nas. Czy ona na pewno spełnia wszystkie funkcje. Bo to, że ona jest właściwa, jeżeli chodzi o bilans, o deficyt kaloryczny, to jeszcze nie znaczy, że ona jest odpowiednio sycąca".
Psycholożka zwraca uwagę na jakość produktów i ich skład. "Czasami jest tak, że ten sam produkt będzie bardzo duży i będzie miał tyle kalorii, co malutki produkt" – mówi, wskazując, że zawartość białka czy innych składników odżywczych ma ogromne znaczenie dla uczucia sytości.
Katarzyna Kucewicz obala również popularny mit drastycznego ograniczania kalorii. – „Nierzadko jest tak, że pacjenci mają jeszcze ten mit tysiąca kalorii z tyłu głowy, że jak będą jeść malutko, to będą świetnie redukować i wszystko będzie dobrze, co jest nieprawdą”.
Redukcja oparta na skrajnym deficycie często prowadzi do frustracji, napadów objadania i poczucia porażki. Dlatego – jak podkreśla – w sytuacji wątpliwości warto wrócić do dietetyka i wspólnie przeanalizować plan żywieniowy.

Katarzyna Kucewicz schudła 75 kilogramów. Mówi, jak tego dokonała
Najbardziej osobisty fragment rozmowy dotyczy psychologicznej strony zmiany. Katarzyna Kucewicz przyznaje, że perspektywa zrzucenia 75 kilogramów była dla niej paraliżująca. Zamiast koncentrować się na całym dystansie, zaczęła wyznaczać małe cele. "Ważąc na przykład prawie 150 kg, pomyślałam sobie: dobra, jak będę ważyć 145, to już będzie dobrze. Potem sobie myślałam: tak 130, to już będzie idealnie”. Narysowała sobie symboliczną "ścieżkę mistrzostwa" – przystanek co pięć kilogramów.
Szczególnym momentem było przekroczenie granicy stu kilogramów. – "Zrobiłam sobie taki przystanek 99,9 kg, że jak tyle będę ważyć, to już będę po prostu chuda. I rzeczywiście jak waga pokazała 99,9 kg, to ja byłam taka dumna siebie i wtedy czułam się najchudsza na świecie". To poczucie dumy i sprawczości okazało się silniejsze niż sama liczba na wadze.
W całym procesie Katarzyna Kucewicz konsekwentnie odrzucała surowość wobec siebie. "W całym tym procesie odchudzania cały czas byłam do siebie bardzo ciepła i czuła" – mówi.
Gdy pojawiały się momenty zwątpienia, nie karała się za słabość. "Nawet jak miałam takie momenty, kiedy mówiłam, że dosyć już mam, nie dam rady, to jest za trudne, jestem wściekła, to mówiłam sama do siebie: Kasiu, spokojnie, nie denerwuj się, wszystko będzie dobrze. Jak nie przetrwam, to się objem. Jak nie wytrzymam, to w weekend sobie coś kupię".
- SPRAWDŹ TEŻ: Dominika Gwit starała się o dziecko kilka lat: „Zaszłam w ciążę po tym, jak przerwałam leczenie”
Cały odcinek „Bez Tabu” możecie zobaczyć na naszym YouTubie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.