Reklama

Widzowie znają Annę Korcz głównie ze szklanego ekranu. Wielu z nich nie wie nawet, jak wiele aktorka przeszła w swoim życiu. W rozmowie „Bez Tabu” z Mariolą Bojarską-Ferenc ulubienica publiczności opowiedziała o tych fragmentach swojego życiorysu, które odcisnęły na niej szczególne piętno.

Anna Korcz o dzieciństwie bez taty, samodzielnym wychowaniu córek i nerwicy

W najnowszym odcinku „Bez Tabu” Anna Korcz otworzyła się na temat swojej relacji z tatą – a raczej jej braku. „Poznałam tatę, miałam z nim kontakt, ale bardzo rzadki. Trudno to nazwać było ojcostwem. Nie będę okrutna - jego już nie ma na świecie - jak powiem, że w zasadzie nie miałam ojca. On był reproduktorem, za co jestem mu wdzięczna. Natomiast nie miałam żadnych relacji z ojcem. W zasadzie ani dobrych, ani złych. Był gdzieś tam osobą bardzo mi obcą. Widzieliśmy się kilka razy w życiu”, słyszymy przed kamerą VIVY.pl. „Jestem kobietą, którą wychowywały same kobiety. […] To są bardzo trudne rzeczy, o których ja chyba nawet nie umiem mówić. To nie to, że nie chcę, tylko nie umiem. Dla mnie świat, w którym się wychowywałam, był tak naturalny i oczywisty, że ja nie tęskniłam za mężczyzną. Dopiero jak stałam się kobietą i ten czas zaczął upływać, zaczęłam widzieć, jaki mam deficyt. Wtedy było już troszkę za późno”, dodała artystka.

W swojej dorosłości Anna Korcz bardzo wcześnie, bo na studiach, została po raz pierwszy mamą. Po zdradzie męża to tylko na jej barkach spoczęło wychowanie potomstwa. „Powiem ci z ręką na sercu, że prawie nikogo nie było. […] Przyjaciele mieli swoje życie. Nie mieli dla mnie czasu. Może dlatego ja wiem dzisiaj, że komuś się dzieje krzywda, to jak bardzo jest potrzebne moje wsparcie. Ponieważ empatia to jest coś, czego się nie da kupić. Owszem, miałam kilka osób takich zaufanych, które oczywiście ode mnie odebrały telefon, ale nikt mi nie poświęcał czasu, bo miał swoje życie. Teraz jako dojrzała kobieta już to rozumiem. Wtedy było mi bardzo ciężko”, pada przed kamerą VIVY.pl.

Prowadząca „Bez Tabu” dopytała więc, jak sobie aktorka wtedy poradziła. „To były bardzo trudne lata. Bardzo trudne, przepłakane”, mówi Anna Korcz, która jednocześnie poradziła sobie jednak ze wszystkimi wyzwaniami.

anna-korcz-288199-GALLERY600-a111bc0
AKPA
anna-korcz-pawel-pigon-286089-GALLERY600-ca79de0
AKPA

Mariola Bojarska-Ferenc dopytała, czy to prawda, że trudne momenty życia przypłaciła nerwicą. „Ja to nazywam ogólnie mówiąc stanami depresyjnymi. Jak mi jest ciężko, to bardzo dużo mnie kosztuje, żeby otoczenie nie odbierało mnie w złym nastroju. Uciekam po prostu. Często idę spać, choć wiele osób mówi, że trudno potem jest wstać z łóżka. No jest bardzo trudno, ale trzeba”, mówi artystka VIVIE.pl.

Całą rozmowę znajdziesz na naszym YouTubie. Zapraszamy.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Była mamą siedmioletniego chłopca, gdy zawalił się jej cały świat. Tak Grażyna Wolszczak pozbierała się po stracie męża: „Musiałam żyć dalej”

Reklama
Reklama
Reklama