TYLKO U NAS: Ania Wyszkoni była blokowana przez władze polskich miast. Chodziło o tęczową flagę, z którą występowała na scenie
Anna Wyszkoni jest jedną z gwiazd tegorocznego Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. To dla niej wyjątkowy moment - pierwszego dnia zagra koncert z okazji jubileuszu 30-lecia kariery. Przez te trzy dekady doświadczyła na scenie wielu wspaniałych chwil, ale zdarzały się też przykre momenty. W rozmowie z Rafałem Kowalskim dla Viva.pl wokalistka opowiada o tym, jakie konsekwencje spotkały ją za to, że otwarcie wspierała społeczność LGBTQ+.
Trzydzieści lat temu była nieśmiałą dziewczyną, która marzyła o tym, by żyć ze śpiewania. Ale kiedy debiutowała jako wokalistka zespołu Łzy, nawet nie śniła o tym, że w przyszłości będzie jedną z gwiazd polskiej piosenki i wystąpi u boku artystów, którzy są jej idolami. Dziś, po 30 latach kariery, takie występy są już dla niej normą. Podczas jednego z ostatnich koncertów w warszawskim Teatrze Roma towarzyszyli jej wyjątkowi goście – Irena Santor i Michał Bajor. - Zaczęłam mówić ze sceny, że gdyby ktoś 30 lat temu powiedział mi, że tacy goście będą na moim koncercie, to bym… i wiesz, nasuwają się słowa: nie uwierzyła. A mi w ostatniej chwili kliknęło, myślę: ale dlaczego nie? I skończyłam to zdanie: to bym uwierzyła – wyznała w rozmowie z Rafałem Kowalskim.
"To są sytuacje dla mnie kuriozalne". Anna Wyszkoni o tym, jak musiała się tłumaczyć z tęczowej flagi
W trakcie tych 30 lat kariery na estradzie wokalistka przeżyła mnóstwo pięknych chwil. Ale zdarzyło jej się też doświadczyć przykrości. Miało to związek z tym, że Wyszkoni wykorzystuje swoją popularność, by okazywać wsparcie społeczności LGBTQ+. Robi to w prosty, a jednocześnie bardzo wymowny sposób - podczas koncertów prezentuje na scenie tęczową flagę. Jak się okazuje, nie wszędzie jest to dobrze odbierane.
Czytaj także: TYLKO U NAS: Ania Wyszkoni o niełatwych początkach w zespole Łzy: „Byliśmy zadłużeni, a moi rodzice przerażeni”. Co się stało?
Na pytanie, czy kiedykolwiek coś przez to straciła, Anna Wyszkoni odpowiedziała wprost: - Ja niekoniecznie. Natomiast docierały do mnie bardzo takie nieprzyjemne sygnały, kiedy na przykład ktoś z władz miasta prosił mnie o oświadczenie, że tęczowa flaga na koncercie jest moim wyrazem artystycznym, bo groziło mu zwolnienie z pracy - wyznała w rozmowie z Rafałem Kowalskim.
Artystka nie kryje, że kompletnie nie rozumie, dlaczego tęczowa flaga może komukolwiek przeszkadzać. - To są sytuacje dla mnie kuriozalne w dzisiejszych czasach. Ja uważam, że każdy ma prawo do wolności, każdy ma prawo do wyrażania uczuć w jaki sposób tylko pragnie. I każdy ma prawo kochać. Jeśli ta miłość nikogo wokół nie rani, to powinniśmy się tym cieszyć. Po prostu nawzajem wszyscy. To jest wspaniałe - powiedziała.

"Nigdy nie zrezygnowałam z tego elementu podczas koncertu"
Dziennikarz VIVY! zapytał też Wyszkoni, czy takie naciski ze strony władz miast kiedykolwiek sprawiły, że nie wyjęła tęczowej flagi. Jak się okazuje, wokalistka nie należy do grona osób, które uginają się w takich sytuacjach i w obawie przed konsekwencjami unikają wyrażania swoich poglądów. - Ja zawsze byłam trochę na przekór. Jestem bardzo uparta i jak ktoś mi czegoś zabrania, no to ja jeszcze bardziej w to idę. Zdarzyło mi się, że management uprzedzał mnie, że władze miasta nie życzą sobie tęczowej flagi. Nigdy nie zrezygnowałam z tego elementu podczas koncertu. Uważam, że po pierwsze to jest mój koncert, po drugie ktoś świadomie mnie zaprasza, a po trzecie mam prawo do tego, żeby wyrażać swoją opinię na każdy temat - odpowiedziała Rafałowi Kowalskiemu.
Zobacz także: TYLKO U NAS: Ania Wyszkoni i psycholożka Igi Świątek są przyjaciółkami! „Ona była założycielką fanclubu Łez”
Wyszkoni nie zamierza rezygnować z tego gestu z jeszcze jednego powodu. Nie raz przekonała się, że to ma ogromną moc. Zwłaszcza w małych miejscowościach, gdzie ludzie ze społeczności LGBTQ+ często muszą ukrywać swoją orientację. - Ja mam bardzo wielu znajomych z tej społeczności LGBT i to są fantastyczni ludzie. Zdaję sobie też sprawę z tego, że grając przede wszystkim w małych miejscowościach, to wiele dla tych osób znaczy. To są ludzie, którzy bardzo często jeszcze nie mają odwagi o tym powiedzieć, nie mogą o tym powiedzieć, bo mieszkają w małej miejscowości i boją się tego, z czym to się ewentualnie będzie wiązało. I często mi się zdarza, że właśnie po koncercie tacy ludzie przychodzą i dziękują mi za ten gest wsparcia - wyznała wokalistka. I dodała, że choć jej gest dla wielu osób jest aktem odwagi, to ona sama uważa go za coś zupełnie naturalnego. - To wynika z mojej potrzeby. Chcę to robić i tyle - podsumowała.
Ani Wyszkoni składamy serdeczne życzenia z okazji jubileuszu 30-lecia pracy artystycznej.
Całe wideo znajdziecie na naszym YouTubie. Zapraszamy do oglądania.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.