Reklama

Zanim zostali parą, spotkali się trzy razy. Pierwszy jeszcze w latach 80. podczas próbnych zdjęć do filmu „Szaleństwa panny Ewy” w Wytwórni Filmów przy Chełmskiej. Ale Justyna Sieńczyłło miała wtedy niespełna 15 lat, a o 30-letnim Emilianie Kamińskim myślała jako o starszym panu. 5-6 lat później minęli się za kulisami Teatru Ateneum. Po spektaklu „Wysocki”, w którym grał aktor, poszła mu pogratulować. W odpowiedzi usłyszała, że dokładnie ją pamięta sprzed lat. Ostatnie, trzecie spotkanie, w roku 1993 było tym, które połączyło ich zawodowe i prywatnie. Oboje grali wtedy w Teatrze Powszechnych w przedstawieniu „Na szkle malowane”. Emilian Kamiński niepostrzeżenie rozpieszczał wtedy Justyną za kulisami…

Jak Emilian Kamiński i Justyna Sieńczyłło zostali parą

Rok 1993, próby do spektaklu w reżyserii Krystyny Jandy. Widzowie nie mogli doczekać się premiery, a artyści kolejnych pomysłów kolegi z teatru, który starał się o względy Justyny Sieńczyłło. Na jakie pomysły wpadał? „O Jezus, co on mi tam wyprawiał. Zdobywał mnie pięknie i bardzo romantycznie. A ja w ogóle nie wiedziałam, o co chodzi. Wchodziłam do garderoby, a tam nagle przy lusterku koszyczek poziomek. Albo kwiatuszki – wyjątkowe, bo zbierał je z łąki. Ja przez ponad miesiąc nie wiedziałam, o co chodzi”, wspomina w Bez Tabu dla VIVY.pl Justyna Sieńczyłło, która sama była wtedy w związku! Aktor zresztą też, dlatego i on bał się tej myśli, że to przy koleżance z pracy szybciej bije mu serce.

Podjąć decyzję pomogła dopiero inna aktorka. „On się nie ujawnił. On był tak przerażony, coś w nim opanowało. Był bardzo wrażliwy. […] I wtedy Duśka Trafankowska powiedziała do mnie: ty się go nie bój, bo to jest człowiek niezwykły. On jest jak mój braciszek. On cię na pewno nie skrzywdzi”, wyznała dyrektorka Teatru Kamienica w rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc.

Dodała też, że wiele osób odradzało jej tę znajomość… „Inni mnie uprzedzali, że on jest dużo starszy, że kupę kobiet się w nim kocha, że ma ogromne powodzenie. Ale tak naprawdę to trzeba się samemu przekonać. Nie słuchać tych plotek. Moi rodzice też się tego bali. Ale gdybym nie spróbowała, to bym żałowała do końca życia”, podsumowała Justyna Sieńczyłło.

fot. Niemiec/AKPA - Emilian Kamiński, Justyna Sieńczyłło, rok 2000
fot. Niemiec/AKPA - Emilian Kamiński, Justyna Sieńczyłło, rok 2000 fot. Niemiec/AKPA
fot. AKPA Prończyk / Emilian Kamiński, Justyna Sieńczyłło, rok 2003, premiera książki Hanny Bakuły o Agnieszce Osieckiej
fot. AKPA Prończyk / Emilian Kamiński, Justyna Sieńczyłło, rok 2003, premiera książki Hanny Bakuły o Agnieszce Osieckiej fot. AKPA Prończyk

A jak Emilian Kamiński zdołał przekonać do siebie mamę i tatę aktorki? „Oświadczył się rodzicom moim. Czyli taki gentleman. Wiesz czym kupił moją mamę? Bo moja mama miała bardzo duże obiekcje, że on jest dużo starszy i że tyle krąży plotek o nim. A ja byłam delikatną dziewczyną z Podlasia, co dużo chłopaków nie miała. Ale on dla niej tez nazbierał polnych kwiatów. A mamusia je uwielbiała. I po prostu przyszedł, i się oświadczył” , słyszymy. „Mama powiedziała: dobrze, ale najpierw dajemy wam dwa lata, jeżeli wam się to nie zmieni, to możecie się pobrać”, padło przed kamerą VIVY.pl.

Zakochani zrobili tak, jak przykazali rodzice. I wyszło im to na dobre. „Te dwa lata pokazały mi, że ten człowiek jest absolutnie tego wart. I że dogadujemy się, strasznie się zakumplowaliśmy w tym związku. Byliśmy najbliższymi przyjaciółmi całe życie. To jest super w związku. Bo miłość to miłość, wiadomo. Seks, wszystko. Ale potem zostaje ta niezwykła bliskość”, przekonywała aktorka.

Cała rozmowa już na naszym YouTubie – zapraszamy!

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Justyna Sieńczyłło o życiu po stracie męża. Emilian Kamiński dał jej szczególny znak: „Umówiliśmy się na niego zanim odszedł”

Reklama
Reklama
Reklama