Reklama

W rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc w formacie "Bez Tabu" Norbi wraca do czasu, gdy życie towarzyskie i zawodowa rozpoznawalność napędzały kolejne ryzykowne decyzje. Przyznaje, że zdarzało mu się wchodzić w relacje bez emocjonalnej odpowiedzialności, a granice zacierały się do tego stopnia, że następnego dnia nie potrafił odtworzyć, z kim spędził noc.

Norbi o realiach lat 90. Mówi o "kolejkach dziewczyn"

Norbi mówi wprost, że alkohol pełnił w jego życiu rolę zastępczą: dawał wrażenie ulgi i "nagrody", gdy w środku narastał chaos. Zwraca uwagę na sposób myślenia, który przez lata pozwalał mu odsuwać od siebie odpowiedzialność. Dopiero z czasem okazało się, że taka narracja działa tylko do momentu, w którym kończy się "wygodne" wytłumaczenie.

"[...] Najpierw zwalałem zdrady, czy wtopy kasenowe na alkohol. No oczywiście na alkohol. Potem zdrad już nie było, ale było granie dalej w kasenach. I na co zwalać, skoro jesteś trzeźwy, już nie pijesz od iluś lat" – przyznaje artysta.

W tej samej rozmowie wspomina też o kolejkach dziewczyn, które chciały spędzić z nim namiętne chwile. "[...] Ne róbmy ze mnie jakiegoś Casanovy, no ale... Ale no tak było. Takie były lata 90." – podsumowuje.

Norbi, VIVA! 4/2026
Norbi, VIVA! 4/2026 fot. Dawid Grzelak

Norbi o momencie zwrotnym w życiu. Wielokrotnie próbował się zmienić

Pytany o punkt zwrotny, nie wskazuje jednej daty ani jednego wydarzenia. Mówi o "dziesiątkach momentów", w których wypowiadał decyzję o zmianie i na chwilę czuł, że to wystarczy: "Tych momentów to było wiele, wiele. To było, to było dziesiątki momentów. [...] To było takie tylko: powiedział, wypowiedział słowa, wypuścił litery z buzi, koniec. To już jest super."

Przyznaje też, że w hazardzie miał przerwy: kilkumiesięczne, nawet półroczne. Z dzisiejszej perspektywy nazywa ten schemat udowadnianiem sobie i bliskim, że "panuje nad sytuacją" – i zarazem przyznaje, że była to iluzja.

"Chodziłem do psychologa, nawet byłem na, wiesz, na AA, chodziłem parę razy, ale to mi akurat nie podeszło. Miałem przerwy, słuchaj, w tym graniu, w tym hazardzie. Wiesz, miałem przerwy, półroczne, trzymiesięczne" – podkreśla.

A choć wielolkrotnie zawiódł zaufanie najbliższych, to miał wiele szczęścia. Żona go nie opuściła, lecz podeszła do sprawy stanowczo. "Moim zdaniem hazard był przyczyną tego. [...] Ja byłem mądrzejszy zawsze. [...] Wiem co się wydarzyło w ostatnim akcie. To jest dla mnie najważniejsze, jak się mleko rozdało, że moja żona mnie nie opuściła. Podeszła ostro po prostu do tematu na maksa, ale została. Chociaż nie ufa mi, już nigdy pewnie mi nie zaufa" – podsumowuje gorzko.


Całe wideo znajdziecie na naszym YouTubie. Zapraszamy do oglądania.

Reklama
Reklama
Reklama