Nie mogła znaleźć pracy w zawodzie, wyjechała za ocean i została kelnerką. Katarzyna Glinka o niełatwych początkach kariery
Zaraz po szkole teatralnej drzwi kilku teatrów pozostawały dla niej zamknięte. Zamiast się załamywać Katarzyna Glinka wymyśliła inny plan, by nie marnować czasu i rozwijać się na innych polach.
Ukończenie szkoły teatralnej nie zawsze gwarantuje od razu zatrudnienie w zawodzie. Przekonała się o tym Katarzyna Glinka, która nie zmarnowała czasu i wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Tam podjęła się pracy w restauracji, ale też zabrała dla siebie wiele życiowej wiedzy, która przydała się jej później.
Katarzyna Glinka o pracy w Stanach. Dorabiała jako kelnerka
W rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc aktorka tak wspomina początek lat dwutysięcznych. To była zaraz po tym, jak obroniła się na studiach.. „Na tamtym etapie nie dostałam się do żadnego teatru. Mimo tego, że skończyłam studia z wyróżnieniem, jeździłam na festiwale i tak dalej. Miałam wewnętrzne przekonanie, że będzie cudownie i że na pewno dostanę etat. Ale zapukałam do wszystkich drzwi teatralnych dyrektorów ówczesnych i niestety odbijałam się od tych sekretariatów. To były bardzo bolesne momenty. To był dla mnie sprawdzian”, opowiada VIVIE.pl.
Co wtedy? Wspomniana sytuacja podcięła jej skrzydła. Ale tylko chwilę nie wiedziała, co zrobić. Nagle pomysł pojawił się sam. „Wtedy mój serdeczny kolega Rafał Cieszyński, którego bardzo serdecznie przy okazji pozdrawiam, ze swoimi znajomymi wyjeżdżał właśnie na tak zwany work and travel. I zaproponował mi, żebym też pojechała do USA. A co miałam do stracenia? Nic. Właściwie nic”, słuchamy w BEZ TABU.
Ostatecznie Katarzyna Glinka zaczepiła się w jednej z knajp. „Byłam tam kelnerką. Kiedy czytałam biografię Sharon Stone, to okazało się, że ona też i jeszcze wiele gwiazd amerykańskich, pracowało właśnie jako kelnerki czy kelnerzy. Zresztą Sharon pracowała w miejscu, do którego przychodzili filmowcy. Tak bardzo chciała ich poznać , aż poznała w końcu i to ją gdzieś tam wywindowało do góry”, wspomina. „I ten wjazd do Stanów paradoksalnie bardzo mi pomógł, dostałam tam dużo pozytywnych impulsów”, dodaje.

fot. Prończyk/AKPA fot. Proñczyk/AKPA

Co dokładnie dała jej emigracja? „Ten wyjazd dał mi takie poczucie, że jednak ja mam sprawczość, że ja sobie poradziłam na tym drugim końcu świata. Jeździłam, żyłam sobie w tych Stanach, zupełnie nikt mi niczego nie dał i nie załatwił. I ja pamiętam ten moment, kiedy nabierasz takiej pewności siebie. I ja sobie pomyślałam, kurde, no jak ja tutaj sobie radzę, to dlaczego ja sobie nie poradzę tam w Polsce? I wiesz, ta sama osoba, ta sama Kasia, która ma dokładnie to samo doświadczenie, czyli zerowe, przyjechałam stamtąd i ta sama runda po teatrach i nagle dostałam dwa angaże”, mówi VIVIE.pl z uśmiechem.
Cały wywiad już na naszym YouTubie.
OBEJRZYJ TEŻ: Przejmujące wyznanie Katarzyny Glinki; to był najtrudniejszy moment w jej życiu: „Mój świat runął, zniknęłam na kilka lat”
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.