Mogła zostać gwiazdą amerykańskiego kina, zabrano jej rolę. Za oceanem znalazła dla siebie inną ważną misję. Mało kto o tym wiedział
Gdyby miała odrobinę więcej szczęścia, mogłaby zrobić wielką karierę filmową za wielką wodą. Sprawy potoczyły się inaczej. Dzięki temu Małgorzata Potocka ma duże zasługi w amerykańskiej... edukacji!
Dla nas wybitna polska aktorka, reżyserka i producentka, a dla Amerykanów – pani profesor. Małgorzata Potocka opowiedziała nam o tym, jak ukończyła łódzką szkołę filmową i poleciała za wielką wodę. Miała tam szansę stać się gwiazdą filmową. Ostatecznie znalazła dla siebie inną misję.
Małgorzata Potocka o wykładaniu w Stanach
W najnowszym „Bez Tabu” gościni Marioli Bojarskiej-Ferenc Małgorzata Potocka wróciła wspomnieniami do lat 80., kiedy zakończyła studenckie życie. „Gdy wyszłam ze szkoły filmowej, to też wyszłam jakby z tej sztuki konceptualnej. To, że zaczęłam się zajmować tą sztuką, to nie było nagle, albo to nie było przypadkiem, tylko to poprzedził bardzo długi rozwój i to miało bardzo długie korzenie”, wprowadziła nas w temat.
W pewnym momencie gwiazda wyjechała do USA. Miała tam szansę na pojawienie się na srebrnym ekranie. Niestety decyzja jednej osoby przekreśliła jej amerykański sen. „Byłam w Stanach na stypendium, związanym akurat nie w tamtym momencie ze sztuką, a z filmem. Miałam zagrać główną rolę w filmie, ale potem z tego nic nie wyszło. Ale to też jest przepiękna opowieść, jak Anjelica Houston postanowiła, że Potocka nie będzie grała w tym filmie, tylko ona będzie grała w tym filmie. I straciłam rolę. Ale tak się bywa, tak się zdarza na całym świecie, życie”, mówi przed kamerą VIVY.pl.
CZYTAJ TEŻ: Życzyła rodzicom rozstania, mówi o domowym piekle. Później trafiła do klasztoru: „Byłam nieustannie karana”


To sprawiło, że Małgorzata Potocka mocniej wsiąkła w ścieżkę edukacji. Choć niewiele osób o tym wie, nauczała tam początkujących artystów! „Przez 6-7 miesięcy miała wykłady na Boston Fine Art Academy.i jeździłam raz w tygodniu z Nowego Jorku na dwa dni właśnie tam do Bostonu. Mówiłam na nich o radzieckim filmie awangardowym, o Siergieju Eisensteinie, o fotografii, o sztuce tej konceptualnej i tej awangardowej. I oni tych filmów nigdy nie widzieli. Oni tego nie znali, ja dla nich byłam jakimś odkryciem. Tak się gapili na mnie. […] Ja też dla nich byłam ciekawostką, bo ja przyjechałam zupełnie z innego świata. To był tam połowa lat, koniec lat 80.”, słuchamy.
„Jak ja im pokazywałam te filmy, to dla nich to było fascynujące, a dla mnie to było cudowne mieć takich studentów, którzy są zafascynowani.[…] Także uczyłam amerykańskie młode talenty, aby dostały się na Juilliard, na przykład do szkoły aktorskiej”, opowiada nam ulubienica widzów.
Co jeszcze zdradziła? Sprawdź w nowym odcinku „Bez Tabu”.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.