Ewa Wachowicz o absurdalnych cenach w restauracjach. Ostatniej kolacji z mężem nie zapamięta pozytywnie
Ewa Wachowicz nie ukrywa, że wysokie ceny w restauracjach coraz częściej budzą jej oburzenie. W rozmowie z reporterem Viva.pl opowiedziała o sytuacji z ostatniej kolacji z mężem, która – jak przyznała – pozostawiła spory niesmak.
W czasach, gdy wyjście do restauracji dla wielu osób staje się luksusem, temat cen elektryzuje zarówno gości, jak i samych restauratorów. Rafał Kowalski z Viva.pl zapytał Ewę Wachowicz wprost, czy jej zdaniem wszystkie wysokie progi cenowe są dziś uzasadnione. Odpowiedź była zaskakująco szczera.
Ewa Wachowicz o cenach w restauracjach
Rozmowa zaczęła się od pytania o rosnące ceny w restauracjach. Reporter zauważył, że talerzyk z pomidorem za 17 zł potrafi skutecznie odebrać apetyt. Ewa Wachowicz przyznała, że sama miewa podobne odczucia. "Ja też mam czasem takie wrażenie, że te ceny są kompletnie nieuzasadnione" – powiedziała wprost.
Choć prowadzi własną restaurację w Krakowie i zna realia branży od podszewki, nie zamierza udawać, że każdy rachunek da się logicznie obronić. Jej słowa pokazują, że nawet osoby z wieloletnim doświadczeniem gastronomicznym dostrzegają rosnący rozdźwięk między ceną a tym, co faktycznie trafia na talerz.
Ewa Wachowicz wspomina kolację z mężem. Pozostał niesmak. "To były cztery plasterki'
Najwięcej emocji wzbudziła jednak historia z prywatnej kolacji. Ewa Wachowicz opowiedziała o sytuacji, która spotkała ją zaledwie dzień wcześniej.
"Wczoraj miałam taką sytuację, nie powiem w jakiej restauracji, byłam na kolacji i przyznam szczerze, że mój mąż zamówił kaczkę, pierś z kaczki" – relacjonowała.
To, co pojawiło się na talerzu, bardzo ich zaskoczyło. "I ta pierś była, tak jakby w moim rozumieniu, były to cztery plasterki. Plasterki, nie kawałki, plasterki" – podkreśliła.
Jak przyznała, miała wrażenie, że nie była to nawet cała pierś z kaczki. Spojrzała na cenę, a potem na talerz i – jak powiedziała – zdała sobie sprawę, że jej mąż "nie ma szans się tym najeść".
- TYLKO NA VIVA.PL: Fani od lat nachodzą jej dom, ale co innego złości ją bardziej. Ewa Wachowicz apeluje: „To brak kultury!”

Restauratorka kontra klientka – czy wszystko da się usprawiedliwić?
Choć Ewa Wachowicz nie kryła rozczarowania, zaznaczyła, że jako restauratorka znajduje się w trudnej sytuacji, oceniając innych. "Mnie jako restauratorowi jest bardzo ciężko to oceniać" – przyznała.
Z jednej strony widzi perspektywę klienta, który oczekuje jakości i adekwatnej porcji do ceny. Z drugiej – zna mechanizmy rynku.
"Jeżeli są klienci takiej restauracji, przychodzą i zamawiają za te pieniądze ten plasterek kaczki, okej, skoro jest klient, no to restauracja ma prawo tak funkcjonować" – podsumowała.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
W trakcie rozmowy Rafał Kowalski zapytał również, czy w takich sytuacjach mówi wprost kelnerowi, że coś jej nie odpowiada. Wiele osób unika konfrontacji i z grzeczności odpowiada, że "wszystko było w porządku".
Ewa Wachowicz nie ma z tym problemu. "Zawsze odpowiadam zgodnie z prawdą” – zadeklarowała. Jeśli coś jest niedoprawione, niedosolone albo po prostu jej nie pasuje, mówi o tym otwarcie. Jak podkreśliła, jest zwolenniczką zasady, że "prawda zawsze się obroni".
- TYLKO NA VIVA.PL: Ewa Wachowicz od lat opiekuje się schorowaną mamą. Teraz ujawnia jedno. Z myślą o niej musiała zmienić scenariusz swojego programu
Cała rozmowa z Ewą Wachowicz znajduje się na naszym kanale YouTube.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.