Eurowizja: ostatni wywiad z Alicją Szemplińską przed półfinałem. Tego bezwzględnie odmówiła, by mieć na scenie!
Na kilka godzin przed półfinałem Eurowizji w Wiedniu Alicja opowiedziała o stresie, emocjach i kulisach występu „Pray”. Reprezentantka Polski przyznała, że początkowo była „przerażona” ogromnym rekwizytem na scenie, a cały show wymaga od niej przechodzenia przez skrajne emocje.
Na kilka godzin przed pierwszym półfinałem Eurowizji w Wiedniu Alicja odsłoniła kulisy swojego występu „Pray”. Reprezentantka Polski mówiła o ogromnych emocjach, wyczerpujących przygotowaniach i strachu związanym z widowiskowym stagingiem. W szczerym wywiadzie przyznała, że pierwszy kontakt z wielkim rekwizytem na scenie był dla niej prawdziwym szokiem.
Alicja o pierwszej próbie z publicznością: „Słyszałam ich przez słuchawki”
W Wiedniu trwają ostatnie przygotowania przed pierwszym półfinałem Eurowizji. Alicja, która reprezentuje Polskę z utworem „Pray”, przyznała, że przełomowym momentem była dla niej próba z pełną publicznością.
– „Ta wczorajsza próba dała mi dużo spokoju, bo poczułam wreszcie tak w stu procentach, że ta piosenka naprawdę działa na żywo, z publicznością” – powiedziała artystka.
Reprezentantka Polski podkreśliła ogromną różnicę między występem na pustej hali a koncertem przed widownią.
– „Przy pustej zdecydowanie czuć ten brakujący element. Przy pełnej czuć radość, czuć te emocje. Ja widzę ludzi, ja czuję ich w sobie” – mówiła.
Alicja zdradziła też, że reakcje fanów były tak intensywne, że słyszała je mimo wygłuszających słuchawek.
– „Oni krzyczeli wczoraj tak głośno, że słyszałam ich przez te słuchawki i to powoduje, że chce mi się więcej, chcę zaśpiewać lepiej” – przyznała.

Kulisy występu „Pray”. „To jest wokalna kobyła”
Artystka podkreśla, że każdy jej występ jest przeżyciem emocjonalnym, a nie mechanicznym odtwarzaniem piosenki.
– „Żaden mój występ nie jest automatem. Zawsze myślę, zawsze się skupiam, zawsze przeżywam” – powiedziała.
Alicja zdradziła również, które momenty eurowizyjnego show są dla niej najtrudniejsze. Szczególnie wymagające okazuje się przejście między spokojnym intrem a dynamiczną częścią rapową.
– „To jest ten moment tej przemiany, gdzie właśnie z miejsca bólu przechodzę w miejsce, gdzie jestem pewna siebie i gdzie walczę o siebie” – wyjaśniła.
Dużym wyzwaniem jest także element scenografii, czyli ogromna platforma, po której artystka porusza się podczas występu.
– „Naprawdę szalenie trudne jest wchodzenie na nią tyłem i śpiewanie jednocześnie” – przyznała.
Nie zabrakło też szczerego komentarza dotyczącego wokalnych trudności utworu „Pray”.
– „Umówmy się, jest to wokalna kobyła, ale sama to wymyśliłam, więc teraz muszę to śpiewać” – powiedziała ze śmiechem.
„Byłam przerażona”. Alicja o pierwszym kontakcie z rekwizytem
Jednym z najbardziej widowiskowych elementów polskiego występu jest ogromny sceniczny rekwizyt. Alicja przyznała, że początkowo jego wykorzystanie wydawało się niemal niemożliwe.
– „Pierwszy raz jak zobaczyłam mój rekwizyt, to myślałam, że nie wejdę na niego, byłam przerażona” – zdradziła.
Artystka wspominała, że podczas pierwszych prób ześlizgiwała się z konstrukcji.
– „Próbowałam na niego wejść i się ześlizgiwałam. I myślałam, że nie dam rady” – mówiła.
Dopiero kolejne próby pozwoliły jej opanować sceniczne elementy.
– „Bardzo dużo mi dały próby, bardzo dużo dały mi przygotowania” – podkreśliła.
Alicja nie ukrywa również, jak wielkie znaczenie miała atmosfera w całej ekipie przygotowującej występ.
– „Totalnie zbudowaliśmy atmosferę pracy grupowej, pracy, w której każde ogniwo jest ważne i buduje ten sukces” – powiedziała.
Polska miała mniej czasu niż inni. „Niecałe dwa miesiące”
Reprezentantka Polski zwróciła uwagę, że polska delegacja miała wyjątkowo mało czasu na przygotowanie kompletnego występu.
– „My mieliśmy niecałe dwa miesiące, gdzie inne kraje miały wybranych reprezentantów dużo wcześniej niż my” – powiedziała.
Szczególnie trudne zadanie mieli tancerze, którzy musieli opanować wymagającą choreografię z elementami akrobacji.
– „To było bardzo trudne zadanie” – przyznała Alicja.
Artystka nie kryła podziwu dla swojej ekipy.
– „To, że udało im się to zrobić w dwa miesiące, jest najlepszym dowodem na to, że są genialni” – podkreśliła.
Alicja o Eurowizji: „Warto poczekać na odpowiedni moment”
W rozmowie pojawił się także bardzo osobisty wątek dotyczący wcześniejszych prób dostania się na eurowizyjną scenę. Alicja przyznała, że obecny moment ma dla niej wyjątkowe znaczenie.
– „Miałam taki moment refleksji” – powiedziała, wspominając swoją próbę sprzed sześciu lat.
Artystka podkreśliła, że dzisiejszy występ jest dla niej spełnieniem marzeń, na które musiała poczekać.
– „Warto, czasami warto poczekać na odpowiedni moment” – stwierdziła.
Dodała też słowa, które – jak zaznaczyła – chciałaby przekazać innym ludziom.
– „Czasami, jak nawet nam się wydaje, że coś się nie udało, to może już za rogiem czeka coś dużo lepszego” – powiedziała.
Rodzina i Ciechanów dają Alicji ogromne wsparcie
Tuż przed półfinałem do Wiednia przyjechała rodzina Alicji. Reprezentantka Polski nie ukrywała wzruszenia niespodzianką przygotowaną przez bliskich.
– „Ja wychodziłam z windy i myślałam, że przywitam się z moją ekipą, z którą się widzę na co dzień, a tutaj moja cała rodzina” – opowiadała.
Artystka podkreśliła również, że ogromne wsparcie nieustannie płynie do niej z rodzinnego Ciechanowa.
– „Ciechanów był ze mną od zawsze i już zawsze będzie, bo to dzięki nim tutaj jestem” – powiedziała.
Przed Alicją jeden z najważniejszych występów w karierze. Wszystko rozstrzygnie się podczas pierwszego półfinału Eurowizji w Wiedniu.
/dla VIVA.pl rozmawiał nasz korespondent Maciej Mazański