Reklama

Na kilka godzin przed pierwszym półfinałem Eurowizji w Wiedniu Alicja odsłoniła kulisy swojego występu „Pray”. Reprezentantka Polski mówiła o ogromnych emocjach, wyczerpujących przygotowaniach i strachu związanym z widowiskowym stagingiem. W szczerym wywiadzie przyznała, że pierwszy kontakt z wielkim rekwizytem na scenie był dla niej prawdziwym szokiem.

Alicja o pierwszej próbie z publicznością: „Słyszałam ich przez słuchawki”

W Wiedniu trwają ostatnie przygotowania przed pierwszym półfinałem Eurowizji. Alicja, która reprezentuje Polskę z utworem „Pray”, przyznała, że przełomowym momentem była dla niej próba z pełną publicznością.

– „Ta wczorajsza próba dała mi dużo spokoju, bo poczułam wreszcie tak w stu procentach, że ta piosenka naprawdę działa na żywo, z publicznością” – powiedziała artystka.

Reprezentantka Polski podkreśliła ogromną różnicę między występem na pustej hali a koncertem przed widownią.

– „Przy pustej zdecydowanie czuć ten brakujący element. Przy pełnej czuć radość, czuć te emocje. Ja widzę ludzi, ja czuję ich w sobie” – mówiła.

Alicja zdradziła też, że reakcje fanów były tak intensywne, że słyszała je mimo wygłuszających słuchawek.

– „Oni krzyczeli wczoraj tak głośno, że słyszałam ich przez te słuchawki i to powoduje, że chce mi się więcej, chcę zaśpiewać lepiej” – przyznała.

ZOBACZ TEŻ: Tak będzie wyglądać występ Alicji Szemplińskiej na Eurowizji 2026. Mamy zdjęcia z próby i komentarz piosenkarki

Alicja Szemplińska
Alicja Szemplińska Gałązka/AKPA

Kulisy występu „Pray”. „To jest wokalna kobyła”

Artystka podkreśla, że każdy jej występ jest przeżyciem emocjonalnym, a nie mechanicznym odtwarzaniem piosenki.

– „Żaden mój występ nie jest automatem. Zawsze myślę, zawsze się skupiam, zawsze przeżywam” – powiedziała.

Alicja zdradziła również, które momenty eurowizyjnego show są dla niej najtrudniejsze. Szczególnie wymagające okazuje się przejście między spokojnym intrem a dynamiczną częścią rapową.

– „To jest ten moment tej przemiany, gdzie właśnie z miejsca bólu przechodzę w miejsce, gdzie jestem pewna siebie i gdzie walczę o siebie” – wyjaśniła.

Dużym wyzwaniem jest także element scenografii, czyli ogromna platforma, po której artystka porusza się podczas występu.

– „Naprawdę szalenie trudne jest wchodzenie na nią tyłem i śpiewanie jednocześnie” – przyznała.

Nie zabrakło też szczerego komentarza dotyczącego wokalnych trudności utworu „Pray”.

– „Umówmy się, jest to wokalna kobyła, ale sama to wymyśliłam, więc teraz muszę to śpiewać” – powiedziała ze śmiechem.

„Byłam przerażona”. Alicja o pierwszym kontakcie z rekwizytem

Jednym z najbardziej widowiskowych elementów polskiego występu jest ogromny sceniczny rekwizyt. Alicja przyznała, że początkowo jego wykorzystanie wydawało się niemal niemożliwe.

– „Pierwszy raz jak zobaczyłam mój rekwizyt, to myślałam, że nie wejdę na niego, byłam przerażona” – zdradziła.

Artystka wspominała, że podczas pierwszych prób ześlizgiwała się z konstrukcji.

– „Próbowałam na niego wejść i się ześlizgiwałam. I myślałam, że nie dam rady” – mówiła.

Dopiero kolejne próby pozwoliły jej opanować sceniczne elementy.

– „Bardzo dużo mi dały próby, bardzo dużo dały mi przygotowania” – podkreśliła.

Alicja nie ukrywa również, jak wielkie znaczenie miała atmosfera w całej ekipie przygotowującej występ.

– „Totalnie zbudowaliśmy atmosferę pracy grupowej, pracy, w której każde ogniwo jest ważne i buduje ten sukces” – powiedziała.

Polska miała mniej czasu niż inni. „Niecałe dwa miesiące”

Reprezentantka Polski zwróciła uwagę, że polska delegacja miała wyjątkowo mało czasu na przygotowanie kompletnego występu.

– „My mieliśmy niecałe dwa miesiące, gdzie inne kraje miały wybranych reprezentantów dużo wcześniej niż my” – powiedziała.

Szczególnie trudne zadanie mieli tancerze, którzy musieli opanować wymagającą choreografię z elementami akrobacji.

– „To było bardzo trudne zadanie” – przyznała Alicja.

Artystka nie kryła podziwu dla swojej ekipy.

– „To, że udało im się to zrobić w dwa miesiące, jest najlepszym dowodem na to, że są genialni” – podkreśliła.

Alicja o Eurowizji: „Warto poczekać na odpowiedni moment”

W rozmowie pojawił się także bardzo osobisty wątek dotyczący wcześniejszych prób dostania się na eurowizyjną scenę. Alicja przyznała, że obecny moment ma dla niej wyjątkowe znaczenie.

– „Miałam taki moment refleksji” – powiedziała, wspominając swoją próbę sprzed sześciu lat.

Artystka podkreśliła, że dzisiejszy występ jest dla niej spełnieniem marzeń, na które musiała poczekać.

– „Warto, czasami warto poczekać na odpowiedni moment” – stwierdziła.

Dodała też słowa, które – jak zaznaczyła – chciałaby przekazać innym ludziom.

– „Czasami, jak nawet nam się wydaje, że coś się nie udało, to może już za rogiem czeka coś dużo lepszego” – powiedziała.

Rodzina i Ciechanów dają Alicji ogromne wsparcie

Tuż przed półfinałem do Wiednia przyjechała rodzina Alicji. Reprezentantka Polski nie ukrywała wzruszenia niespodzianką przygotowaną przez bliskich.

– „Ja wychodziłam z windy i myślałam, że przywitam się z moją ekipą, z którą się widzę na co dzień, a tutaj moja cała rodzina” – opowiadała.

Artystka podkreśliła również, że ogromne wsparcie nieustannie płynie do niej z rodzinnego Ciechanowa.

– „Ciechanów był ze mną od zawsze i już zawsze będzie, bo to dzięki nim tutaj jestem” – powiedziała.

Przed Alicją jeden z najważniejszych występów w karierze. Wszystko rozstrzygnie się podczas pierwszego półfinału Eurowizji w Wiedniu.

/dla VIVA.pl rozmawiał nasz korespondent Maciej Mazański

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...