Rodzice zmuszali go do ich wymarzonego zawodu. Wtedy na jego drodze stanęła Justyna Steczkowska. Zaskakujące wyznanie Norbiego
Norbi w rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc w programie "Bez Tabu" wrócił do trudnych wspomnień z dzieciństwa. Opowiedział o presji rodziców, którzy widzieli w nim wirtuoza skrzypiec, oraz o przełomowym momencie, gdy na jego drodze pojawiła się Justyna Steczkowska.
Choć dziś Norbi kojarzony jest przede wszystkim z lekką, rozrywkową sceną muzyczną i telewizją, jego początki były znacznie bardziej wymagające. W szczerej rozmowie wraca do momentów, które na długo odcisnęły się na jego podejściu do muzyki i własnej drogi zawodowej.
Norbi o dzieciństwie pod presją i skrzypcach, których nie znosił
Muzyka była obecna w jego życiu od najmłodszych lat, ale – jak sam podkreśla – nie była jego wyborem. Rodzice widzieli w nim przyszłego wirtuoza i konsekwentnie realizowali ten plan, nie zważając na jego emocje. Norbi nie ukrywa, że próbował się buntować. "Mówiłem wielokrotnie, [...] że nie będę grał, że wiesz, to jeszcze gorzej działało na nich. [...] [Chcieli ze mnie stworzyć] wirtuozę, Paganiniego.”
Z czasem pojawił się jednak pewien paradoks, jak mówi Norbi: "Jak granie muzyki klasycznej mnie nudziło, to granie rozrywkowej czy ludowej już mnie bawiło." Z kolei wyjazdy zagraniczne, możliwe dzięki muzyce, były dla niego namiastką innego świata – kolorowego, pachnącego Zachodem i wolnością.
Jednym z najbardziej poruszających wątków rozmowy jest wstyd, który towarzyszył mu w dzieciństwie. Instrument, który dla wielu jest powodem do dumy, dla niego był ciężarem.
"Dla mnie to był obciach, bo tam chłopacy krzyczeli: Janko Muzykant. Bardzo mnie to mierziło [i krępowało]. Bardzo się wstydziłem i nie lubiłem tego" – przyznaje szczerze.

Norbi na studiach poznał Justynę Steczkowską
Mimo niechęci Norbi kontynuował edukację muzyczną. Dostał się do Akademii Muzycznej w Gdańsku – jednak również ten krok był bardziej spełnieniem oczekiwań rodziców niż jego własną decyzją. To właśnie tam na jego drodze pojawiła się Justyna Steczkowska – postać, którą zapamiętał bardzo wyraźnie.
"To był ciekawy epizod. To bardzo kolorowa kolorowa dziewczyna. Już od samego początku, to pamiętam. Do mnie: cześć Dudziuk, siemano. Taka to była dziewczyna. Ale ten epizod był krótki. No i ja wiesz, do tego Olsztyna wracałem, wracałem i w końcu przestałem chodzić na te studia" – opowiada Marioli Bojarskiej-Ferenc.
- SPRAWDŹ TEŻ: Norbi rozlicza się z dzieciństwem: "Z jednej strony paciorek, z drugiej lanie". Mówi o rozdwojeniu jaźni
Całe wideo znajdziecie na naszym YouTubie. Zapraszamy do oglądania.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.