Reklama

Miliony Polek sięgają po nude. Bo bezpieczne. Bo pasuje do wszystkiego. Bo nie ryzykujesz. A tymczasem może się okazać, że właśnie ten "bezpieczny" kolor rozmywa twoją urodę, spłaszcza cerę i sprawia, że twarz traci wyrazistość zamiast ją zyskiwać. W najnowszym odcinku Czaja Wyczaja Jola zaprosiła ekspertkę od analizy kolorystycznej Magdę, żeby raz na zawsze rozwiać mity o dobieraniu koloru szminki. I przy okazji zdradzić jeden trik, który warto znać.

Wideo znajdziecie poniżej — a my wyciągamy z niego to, co najważniejsze!

Dlaczego "bezpieczny" kolor szminki może być twoim największym błędem

Wszystko zaczyna się od typu kolorystycznego. Jola — jak sama przyznaje — wie już doskonale, że jej uroda jest kontrastowa: nasycone kolory, wyraźne zestawienia, mocne akcenty. Amarant, zieleń, czerwień, kobalt, cytryna — to jej kolory. I właśnie dlatego nude jest dla niej pułapką.

Kiedy Magda przykłada do Joli jasny, zgaszony róż w odcieniu beżu — efekt jest natychmiastowy i nieubłagany. Cera robi się bledsza, rysy mniej wyraźne, cała twarz traci energię. "Wszystko się gubi i rozmywa" — mówi Magda. I trudno się nie zgodzić, patrząc na to porównanie.

Zasada jest prosta: jeśli twoja uroda jest kontrastowa i nasycona, zgaszone kolory ją wygaszają. Nie dodają subtelności. Dodają lat i odbierają blask.

Czerwona szminka: której się bać, a której nie

Czerwień to kolor, przy którym większość z nas zatrzymuje się w sklepie, bierze do ręki, podziwia — i odkłada z powrotem. Za intensywna. Za odważna. Za wyzywająca.

Tymczasem Magda tłumaczy, że problem nie leży w czerwieni jako takiej — leży w tym, którą czerwień wybieramy. I tu zaczyna się robić naprawdę interesująco.

Dla urody kontrastowej — takiej jak Jola — idealna czerwień to ta klasyczna, intensywna, nasycona. Tak zwana "strażacka." Brzmi przerażająco? Na Joli wygląda modowo, kobieco i klasycznie. Bez żadnego "wyzywania" — po prostu świetnie.

Gorsza opcja? Czerwień zgaszona, trochę bardziej "bezpieczna," w kierunku bordo lub cegły. Na Joli od razu coś się traci. A najgorsza? Nude. Które wydaje się najpewniejszym wyborem — i które przy kontrastowej urodzie robi najwięcej szkody.

Ale uwaga: to, co jest idealne dla Joli, niekoniecznie zadziała u ciebie. Magda ma skrajnie inny typ urody — zgaszony — i na niej ta sama intensywna czerwień dominuje nad całą twarzą i stylizacją zamiast ją uzupełniać. "Magdalena jest ubrana w szminkę" — śmieje się Jola. I właśnie o to chodzi: szminka powinna być zwieńczeniem stylizacji, nie jej głównym elementem.

Trik z palcem, który zmienia wszystko

I tu dochodzimy do momentu, po którym ten odcinek warto obejrzeć choćby dla jednej sceny. Jola zdradza trik, który — jak sama mówi — zna, ale chce sprawdzić, czy Magda też go zna.

Chodzi o to, żeby nacisnąć opuszek palca, przytrzymać przez chwilę i pozbawić go ukrwienia. Kolor, który pojawi się na skórze po puszczeniu — bladawy, lekko różowy, bardzo subtelny — to odcień, który jest dla ciebie najbardziej naturalnym nude. Twój własny, indywidualny punkt odniesienia.

Magda potwierdza: to działa. I to właśnie od tego punktu warto zaczynać poszukiwania idealnej szminki w odcieniu nude — nie od tego, co leży na półce w "bezpiecznym" różu, ale od tego, co twoja własna skóra podpowiada jako punkt wyjścia.

Najważniejsza lekcja z tego odcinka

Nie pożyczaj sobie szminki od przyjaciółki tylko dlatego, że na niej wygląda fantastycznie. Nie kupuj koloru, który polubiłaś na influencerce o zupełnie innym typie urody. I nie zakładaj, że "bezpieczny" kolor jest faktycznie bezpieczny — bo dla twojego typu kolorystycznego może być dokładnie odwrotnie.

Analiza kolorystyczna brzmi jak coś skomplikowanego i zarezerwowanego dla stylistek. Ale jak pokazuje Jola i Magda w tym odcinku — jej podstawy są na tyle intuicyjne, że wystarczy jedna wizyta u eksperta (albo jeden odcinek Czaja Wyczaja), żeby zrozumieć, dlaczego przez lata dobierałaś kolory nie do siebie.

Obejrzyjcie wideo poniżej — i sprawdźcie trik z palcem już teraz.

Reklama
Reklama
Reklama
Loading...