Perfumy, jakich nie było. Naukowcy odtwarzają zapachy roślin, które wyginęły
Wyobraź sobie perfumy, które pachną jak rośliny wymarłe ponad sto lat temu. Brzmi jak science fiction? A jednak to rzeczywistość dzięki nowatorskiemu projektowi. Współpraca biotechnologów, perfumiarzy i instytucji naukowych pozwala przywracać zapachy kwiatów, które zniknęły z natury – i zamknąć je w flakonach. To spotkanie nauki, emocji i sztuki perfumiarstwa, które porusza zmysły i budzi świadomość.

Perfumy to nie tylko zapach – to wspomnienie, emocja, czasem całe życie zamknięte w kilku nutach. Co jednak, gdy perfumy pozwalają nam poczuć coś, czego nie było od pokoleń? Firma biotechnologiczna Future Society, we współpracy z Harvard University Herbaria i Ginkgo Bioworks, odtwarza zapachy roślin, które wyginęły nawet ponad 150 lat temu. Wszystko dzięki analizie ich DNA, zachowanego w herbarium, czyli bibliotece roślin sprzed wieków.
ZOBACZ TAKŻE: Jakie nuty zapachowe, taki nowy rok! Sprawdź, jakie perfumy najlepiej do ciebie pasują w 2026
Gdy flakon staje się wehikułem czasu
Zamiast wskrzeszać kwiaty, zespół pod kierownictwem Jasminy Aganovic – naukowczyni i CEO firmy – sekwencjonuje cząsteczki odpowiedzialne za zapach i łączy je z pomocą perfumiarzy w unikalne kompozycje zapachowe. Efekt? Perfumy, które pachną jak XIX-wieczny ogród botaniczny!
Perfumy z wymarłych kwiatów – jak powstają te unikalne aromaty?
Choć brzmi to jak opowieść science fiction, za tym projektem stoi precyzyjna nauka. Dzięki nowoczesnej biotechnologii możliwe jest odczytanie informacji genetycznych z zasuszonych okazów przechowywanych przez ponad stulecie. Nie chodzi jednak o odtworzenie całej rośliny – a jedynie jej profilu zapachowego.
DNA kwiatów trafia do specjalnie przygotowanych drożdży, które wytwarzają cząsteczki aromatyczne. Potem do pracy przystępują perfumiarze z renomowanych domów zapachowych, takich jak Givaudan i Robertet, którzy bazując na „nutach przeszłości” tworzą złożone kompozycje.
Jak mówi Aganovic, to nie tylko nauka – to połączenie biotechnologii z artystyczną wrażliwością. Bo zapach to coś więcej niż molekuły – to emocja, pamięć, obecność.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Jak pachnie przeszłość? Oto niektóre perfumy inspirowane wymarłymi roślinami
Każda z kreacji stworzonych przez Future Society to osobna opowieść. Wśród nich znajdują się:
Grassland Opera – zapach inspirowany kwiatem Orbexilum stipulatum, który ostatni raz kwitł w 1881 roku. Perfumy mają nuty mokrej trawy, świeżych liści i ziół – przypominają o roślinności wyrwanej z korzeniami przez industrializację.
Reclaimed Flame – hołd dla Leucadendron grandiflorum, który wyginął w RPA w latach 60. Skład: ziemiste, ziołowe tony, nawiązujące do suszy, która zakończyła jego istnienie.
Invisible Woods – inspirowany indyjską Wendlandia angustifolia, z nutami przypominającymi kadzidła, ciepłe drewno i przyprawy.
Solar Canopy – bestseller inspirowany hibiskusem z Hawajów (Hibiscadelphus wilderianus), który zniknął w 1912 roku. Zaskakuje nutami mokrego drzewa, liczi i magnolii.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
CZYTAJ TEŻ: Już nie wanilia – kajmakowe perfumy to zapach zimy 2025! Słodkie jak świąteczny deser
To perfumy, które nie tylko pachną – one opowiadają historię. Historię ciszy, którą można poczuć na skórze.
Zapach jako manifest – perfumy z przeszłości ostrzegają przed przyszłością
Projekt Future Society to coś więcej niż perfumeryjna nowinka. To głos sprzeciwu wobec utraty bioróżnorodności i refleksja nad relacją człowieka z naturą. Jak podkreśla Aganovic, zapachy wymarłych roślin mają przypominać o tym, co bezpowrotnie tracimy: nie tylko gatunki, ale całe relacje kulturowe i emocjonalne.
„Nie próbujemy wskrzeszać kwiatów – chcemy zrozumieć, jak wyglądał ich świat. I opowiedzieć o tym przez perfumy,” mówi Aganovic.
Nie wszystko da się odtworzyć – zapach to też tajemnica
Choć DNA pozwala odczytać część informacji o roślinie, zapach to złożona symfonia setek cząsteczek. Część z nich być może nigdy nie zostanie zidentyfikowana. To sprawia, że każdy projekt perfum staje się rekonstrukcją z wyobraźnią – kompozycją, w której przeszłość spotyka się z teraźniejszością.
Perfumiarze nie próbują oszukiwać natury – raczej tworzą poetycki obraz tego, co mogło być. Czasem wystarczy jeden zapachowy akcent – nuta wetywerii, zielonych liści, kadzidła – by wywołać wspomnienie czegoś, czego nigdy nie znaliśmy.
Sztuka perfumiarstwa spotyka naukę – nowy wymiar zmysłowości
W świecie, w którym perfumy często traktowane są jako luksusowy gadżet lub element stylu, projekt Future Society wraca do ich pierwotnej funkcji – opowiadania historii i wywoływania emocji. Te zapachy są jak pomniki zmysłowe – niewidzialne, ale poruszające.
Dzięki perfumom z wymarłych kwiatów możesz nie tylko sięgnąć po zapach z innej epoki – możesz poczuć to, co bezpowrotnie zniknęło. I zatrzymać je choćby na chwilę… we flakonie.
źródło: CNN