Pachniały nimi dziewczyny w latach 90. Dziś ich córki wykupują te same perfumy.
Kiedyś stały na toaletkach obok brązowej konturówki i kaset magnetofonowych. Dziś odkrywa je Gen Z. Perfumy z lat 90. wracają, a zapachy CK One, Angel czy Tommy Girl dla jednych są sentymentalną podróżą, dla innych – najnowszym trendem.

Zapach ma niezwykłą zdolność otwierania szuflad pamięci. Wystarczy kilka znajomych nut, by przypomnieć sobie pierwsze randki, szkolne dyskoteki czy kosmetyczkę starszej siostry. Nic więc dziwnego, że moda na lata 90., która zdążyła już przywrócić szerokie jeansy, minimalistyczne sukienki i mokasyny, dotarła w końcu do perfumerii. Tym razem jednak kultowe flakony odkrywają także córki kobiet, które używały ich trzy dekady temu.
ZOBACZ TAKŻE: Luksus dla zmęczonych nóg. Jak odzyskać lekkość nawet w największe upały.
Zapachowa szafa mamy jest nowym vintage
Gen Z od kilku sezonów zagląda do szaf swoich mam. Teraz coraz chętniej zagląda również na ich półki z perfumami. CK One Calvina Kleina, wprowadzony na rynek w 1994 roku, wydaje się wręcz stworzony dla współczesności. Świeży, cytrusowy i pomyślany jako zapach uniseks był symbolem pokolenia, które nie chciało poddawać się sztywnym zasadom. Dzisiaj jego oszczędny flakon i lekka kompozycja znów wyglądają zaskakująco aktualnie.

Zupełnie inną historię opowiada Angel Muglera. Zapach z 1992 roku stał się jednym z symboli perfumowej rewolucji lat 90. Intensywna paczula i charakterystyczna słodycz stworzyły kompozycję, obok której trudno było przejść obojętnie. W czasach, gdy wanilia i gourmand ponownie należą do najgorętszych perfumeryjnych kierunków, Angel brzmi mniej jak relikt przeszłości, a bardziej jak zapach, który wyprzedził swoją epokę.

CK One, Tommy Girl i Clinique Happy. Lata 90. zamknięte we flakonie
Swoją drugą młodość mogą dziś przeżywać także inne ikony dekady. Tommy Girl, debiutujący w 1996 roku, idealnie pasował do jeansów, białego T-shirtu i charakterystycznego amerykańskiego luzu. Clinique Happy, wprowadzony rok później, proponował z kolei energetyczną, cytrusową świeżość. Oba zapachy reprezentowały beztroskę, która po latach stała się jednym z najbardziej pożądanych elementów estetyki lat 90.


Nie sposób pominąć także L'Eau d'Issey Isseya Miyake z 1992 roku. Przejrzysta, wodna kompozycja pokazuje, jak mocno lata 90. wpłynęły na sposób, w jaki pachniemy również dzisiaj. Minimalizm, świeżość i efekt czystej skóry, które współcześnie świetnie odnajdują się w estetyce „clean girl”, trzy dekady temu były powiewem nowoczesności.

CZYTAJ TEŻ: Twoja skóra po dniu na plaży jest ściągnięta? Ten rytuał przywróci jej nawilżenie.
Najbardziej osobisty wehikuł czasu mieści się we flakonie
Renesans zapachów z lat 90. nie kończy się jednak na klasykach, które nigdy nie zniknęły z perfumerii. Gap w 2026 roku ponownie wprowadził na rynek cztery zapachy kojarzone z tamtą dekadą: Dream, Grass, Heaven i Om. Powrót jest wymownym dowodem na to, że nostalgia przestała być wyłącznie wspomnieniem – stała się częścią współczesnego beauty.

I chyba właśnie w tym tkwi fenomen perfum sprzed trzech dekad. Mama może poczuć w CK One swoją pierwszą miłość, córka – po prostu świetny zapach, którego właśnie zapragnęła. Ten sam flakon dzielą lata doświadczeń, ale na skórze każdej z nich zaczyna zupełnie nową historię.