KULTURA

Seks, kłamstwa i taśmy filmowe. Czyli szalone lata 60...

Czas, kiedy polscy filmowcy byli bogami. Jak żyli? Gdzie się bawili?

Roman Praszyński 11 sierpnia 2019 10:56

Polska lat 60. była roztańczoną wyspą pełną genialnych artystów. Filmowcy byli bogami. Jak żyli? Gdzie się bawili? I dlaczego to wszystko musiało się rozpaść? Artykuł ukazał się w papierowej wersji dwutygodnika VIVA! NA rynku od 25 lipca 2019 r.

Dekada zaczyna się „Zezowatym szczęściem” z epokową rolą Bogusława Kobieli, a kończy kultowym Rejsem Marka Piwowskiego z niezapomnianymi dialogami Zdzisława Maklakiewicza i Jana Himilsbacha. Lata 60. w Polsce rozpięte były między tragedią, a groteską. Na świecie dzieci kwiaty żyły wolną miłością. W Polsce artyści też chcieli żyć inaczej, buntowali się, robili wielką sztukę i nosili się jak stado wielobarwnych papug. Dwaj aktorzy, którzy mieli niebawem zginąć – Zbigniew Cybulski i Bogusław Kobiela, wkręcali się nawzajem w ostre żarty. Bobek załatwił Zbyszkowi na Wybrzeżu fikcyjny wywiad radiowy, w którym gwiazdę Popiołu i diamentu niespodziewanie zapytano o... polityczną sytuację w Jemenie, o której nie miał bladego pojęcia! Wkurzony tym, że wyszedł na głupka, Cybulski poprzysiągł zemstę. Nasłał na Kobielę atrakcyjną dziewczynę, która zaciągnęła go do własnego mieszkania. Gdy Bobek był już w negliżu, dziewczyna wyszła, a w pokoju pojawiło się kilku drabów w rzeźnickich fartuchach z nożami w ręku. Ponieważ na Wybrzeżu krążyły pogłoski o bandzie, która zabija ludzi na mięso, aktor uwierzył w grozę napadu. Jak pisze Sławomir Koper w książce Gwiazdy kina PRL: „Kobiela padł na kolana, szlochając, błagał o litość”. Gdy nagle do pokoju wpadł Cybulski ze znajomymi, szczęśliwy Bobek podziękował im za uratowanie życia. Upłynęła dłuższa chwila, zanim zorientował się, że padł ofiarą mistyfikacji!

Niewinni czarodzieje

Lata 60. wydają na świat ikony sztuki. Wielka Brytania ma swoich Beatlesów, Polska Czerwone Gitary. Ameryka swojego Jamesa Deana, Polska Zbyszka Cybulskiego. Francuzi swoją Catherinę Deneuve, Polacy Beatę Tyszkiewicz. Wszyscy w Polsce chcieli żyć, jak reszta świata. Chcieli zapomnieć o wojnie, która zmasakrowała kraj i komunistycznym systemie, w którym przyszło im trwać. Doskonale oddał to Andrzej Wajda w swoim filmie Niewinni czarodzieje. Tadeusz Łomnicki zagrał lekarza jeżdżącego na skuterze, którego główne zmartwienie to farbowana blond grzywka i nocne próby z zespołem jazzowym. Nie walczy o lepszy świat. Za to usilnie stara się zaciągnąć nowo poznaną dziewczynę do łóżka. Lata 60 to czas hedonistycznej przyjemności. Czas bogacenia się i seksualnej swobody. Artyści ze względu na swoje możliwości, osiągali w tym mistrzostwo. Daniel Olbrychski słynął z tego, że po pijaku recytował Norwida, siłował się na rękę i wychodził przez okno. Gdy w Opolu zaproszono go na uroczyste otwarcie akademika, nie chciał honorarium, tylko zażądał skrzynki wódki, gitarzysty i kluba na pięćdziesiąt osób, gdzie będą mogli śpiewać do rana. Ekscesy aktora, który zagrał Azję Tuhaj-Bejowicza w Panu Wołodyjowskim przeszły do legendy. W swoim rodzinnym Drohiczynie wjeżdżał koniem na pierwsze piętro karczmy. A którejś nocy, gdy jego sąsiedzie zablokowali wyjazd furmankami, razem z kolegami przeniósł samochód przez mokradła (!) i wrócił do Warszawy na zdjęcia.

Centrum świata

W kategorii artystycznego alkoholizmu niekorowanym królem był Jan Himilsbach. Syn Rosjanki i Niemca, którego wychowała prostytutka. Kamieniarz, który został literatem i kultową gwiazdą kina. Pamiętacie słynną scenę z Rejsu, w której Maklakiewicz peroruje o kinie polskim („I kto za to płaci? Pan płci, pani płaci, my płacimy!”)? Himilsbach wpatruje się w niego z wysiłkiem. Krytycy za granicą zachwycali się jego grą, że taka nowoczesna. A on po prostu miał gigantycznego kaca! W czasie kręcenia Rejsu wódka lała się strumieniami. Himilsbach z Maklakiewiczem pijani zabarykadowali się w kotłowni statku i nie chcieli wyjść. Bronili się za pomocą hydrantu w wodą. Statek z ekipą płynął Wisła, w kilku miejscowościach aktorzy schodzili na ląd, co kończyło się aresztowaniem. „W Białobrzegach miałem na sobie strój Murzynka”, wspominał aktor Janusz Kłosiński. „Byłem razem z Himilsbachem przebranym za pirata, który cały czas wymachiwał tasakiem. Z aresztu uwolnił nas Marek Piwowski, stawiając komendantowi milicji litr wódki”. Centrum alkoholowego i artystycznego świata Warszawy, a więc całej Polski, był SPATiF, Klub Aktora przy Alejach Ujazdowskich. Miejsce spotkań towarzyskich, interesów i romansów. „Ta bohema wzięła się z biedy. Nie mieliśmy własnych domów, więc siedzieliśmy razem w SPATiF-ie. Nie mieliśmy telefonów, więc tam czekaliśmy na propozycje – tak aktor Daniel Olbrychski wspominał w Gazecie Wyborczej. Lokal dorobił się własnej legendy. Marek Hłasko tłukł tam szkło, aktor Jan Świderski znokautował krytyka Jana Kotta za niepochlebną recenzję. Słynna jest scena, w której Himilsbach wchodzi do lokalu i od progu woła: „Inteligencja wypierd...”. Na sali zapada ciężka cisza. Na co Gustaw Holoubek wstaje się od stolika i mówi: „Nie wiem, jak państwo, ale ja wypierd...”.

Domy otwarte

Publicznie trzeba było uważać na słowa. W SPTiF-ie zawsze siedzieli tajniacy służb bezpieczeństwa, którzy podsłuchiwali gości. Prywatne spotkania były bezpieczniejsze. Dlatego wielkim powodzeniem cieszyły się imprezy w mansardzie na Starym Mieście u Krystyny i Janusza Morgensternów. Ona była plastyczką po ASP, tkała gobeliny. On (dla przyjaciół Kuba) był reżyserem, który nakręcił film ze Zbigniewem Cybulskim, Do widzenia do jutra. A wcześniej podsunął Cybulskiego Wajdzie do filmu „Popiół i diament”. „Najpierw wpadało się do Krysi i Kuby, potem szło się na resztę wieczoru do SPATiF-u”, wspominała Grażyna Matuszkiewicz, żona kompozytora Dudusia Matuszkiewicza. Mansarda była miejscem artystycznych i intelektualnych dyskusji. Nieraz spotykało się tam sto osób. Leopold Tyrmand z piękną żoną, Barbarą Hoff, Antoni Słonimski, Stanisław Bareja, Barbara Kwiatkowska, Kazimierz Kutz. I najbliżsi przyjaciele: Zbyszek Cybulski, Bobek Kobiela, Roman Polański. To u Morgensternów Polański rozważał emigrację po tym, jak jego filmowy debiut „Nóż w wodzie” został zniszczony w Polsce. Grażyna Matuszkiewicz: „Krysia, którą nazywaliśmy »nasza Brigitte Bardot«, ślicznie ubrana w krynolinkę, biegała pomiędzy gośćmi i podawała jakieś niesamowite potrawy”. Krystyna Morgenstern: „Kupowałam spod lady polędwice i udźce baranie. Wyspecjalizowałam się w tym udźcu”. Podobną rolę w środowisku pełniła willa fotograficzki Zofii Nasierowskiej i reżysera Janusza Majewskiego przy Fortecznej na Żoliborzu. Spotykały się tam gwiazdy filmu, estrady i teatru. Uczestnictwo w proszonych kolacjach nobilitowało. Przed obiektywem Nasierowskiej stawali najwięksi artyści. „Miałam 20 lat, gdy przyszła do mnie na zdjęcia Nina Andrycz”, wspominała Nasierowska w swojej „Fotobiografii”. „Zajechała z garderobianą i lustrem. „Gram – oznajmiła – więc muszę patrzeć w lustro”. Łagodnie zaproponowałam, że jedno ujecie zrobię z lustrem, drugie bez. Andrycz wybrała ujęcie bez lustra”.

Warszawski salon stworzyło także małżeństwo Kaliny Jędrusik i Stanisława Dygata. Małe mieszkanie polskich Marylin Monroe i Arthura Millera przy ulicy Joliot-Curie tętniło towarzyskim życiem. Daniel Olbrychski: „Bywali tam Holoubek, Konwicki, przysłuchiwałem się ich rozmowom, to były dla mnie jakby wyższe studia”. Zuzanna Olbrychska-Łapicka: „Tłum kłębił się już w przedpokoju. Kalina leżała w łóżku, była goła, co było widać, gdy nogami podnosiła kołdrę. Obok niej często leżał jakiś młodzieniec. Goście siadali na tym łóżku”.

Swoboda obyczajów

Lata 50. upłynęły pod znakiem obyczajowego konserwatyzmu. Stalinizm był purytański. W Polsce lat 60., podobnie jak na świecie, królowała swoboda. Ludzie zrzucali sztywne poglądy i ubrania. Artystyczna elita odsłoniła „nagą prawdę”. Modne stały się Chałupy, gdzie opalano się nago. A na kwaterach uprawiano seks we wszystkich możliwych odsłonach. Tak wspominała to bardzo młoda wówczas Zuzanna Łapicka-Olbrychska: „Widziałam pary chowające się po pokojach, rytuał zdrady. Byłyśmy prekursorkami opalania się nago na wydmach”. Pisarz Janusz Głowacki za nagie opalanie został aresztowany przez milicję. Na jego rozprawy sądowe jeździł Marek Piwowski, z którym później stworzyli kultowy „Rejs”. Prawdopodobnie przez swobodę seksualną rozpadło się małżeństwo Andrzeja Wajdy z Beatą Tyszkiewicz. Taką tezę stawia Sławomir Koper w Gwiazdach kina PRL: „Nie można wykluczyć, że główną przyczyną był romans pani Beaty z Andrzejem Łapickim”. Sama wspominała: „Miałam dwadzieścia dwa lata, kiedy zakochałam się bez pamięci w starszym ode mnie mężczyźnie. Miał ułożone życie – żonę, dzieci”. Córka Andrzeja Łapickiego, Zuzanna mówiła: „Mama tak nie zwracała uwagi na jego miłostki, że zaprzyjaźniała się z tym aktorkami, z którymi ojciec grał. Jak z Elą Czyżewską czy Beatą Tyszkiewicz”. Kultowy reżyser i pierwsza dama kina rozwód wzięli w 1968 roku.

Wszystko na sprzedaż

8 stycznia 1967 roku na dworcu we Wrocławiu ginie Zbyszek Cybulski. Jak zwykle spóźniony wbiega na peron i wskakuje do pociągu w biegu. Wpada pod koła. Tragedia narodowa. Cała Polska wstrząśnięta. Nagła śmierć idola pokolenia zwiastuje koniec epoki zabawy. Andrzej Wajda kręci o nim pożegnalny film. „Wszystko na sprzedaż” to opowieść o ludziach, których osierocił wielki aktor. O żonie, kochance, reżyserze i publiczności – wszyscy oni czekają, aż pojawi się na planie. Wajda w roli reżysera – czyli siebie - obsadził Andrzeja Łapickiego. Za żonę dał mu Beatę Tyszkiewicz. Kochankę aktora gra Elżbieta Czyżewska, wspaniała aktorka, która błysnęła w PRL i zgasła na emigracji w Nowym Jorku. Andrzej Wajda dokonał w tym filmie rozliczenia ze swoim życiem, z mitem artystycznego środowiska i wspaniałymi latami 60. I to rozliczenie wybrzmiało bardzo gorzko. Polska w filmie Wajdy odstrasza brudem i biedą. Wielcy artyści są zagubieni i albo piją wódkę, albo pozują na twardzieli, jak Daniel Olbrychski, który pięścią załatwia emocjonalne problemy.

Koniec epoki

W filmie Wszystko na sprzedaż, elegii po śmierci Zbigniewa Cybulskiego, występuje Bogusław Kobiela. Sam zginie 10 lipca 1969 roku. Jego bmw 1600 wpada w poślizg i uderza czołowo w autobus. Tak w bólach odchodzi pewna epoka. Złota dekada szalonych lat 60. Z nor wychodzą demony antysemityzmu. Wydarzenia marcowe w 1968 roku zaczynają się od demonstracji studentów w obronie Dziadów. Spektakl Kazimierza Dejmka w Teatrze Narodowym nie podoba się władzy. Milicja pałuje protestujących studentów, aresztuje setkami. Rozpoczyna się narodowa nagonka na Polaków żydowskiego pochodzenia. Ludzie tracą pracę i domy. Do emigracji zmuszono piętnaście tysięcy ludzi. Wśród nich dziennikarzy, filmowców, pisarzy i aktorów. Z Polski wyjeżdża Jerzy Lipman, operator Andrzeja Wajdy. „Cierpiałem z racji tego, że wielu mych przyjaciół zostało zmuszonych do wyjazdu”, wspominał marcowe wydarzenia reżyser. Coś nieodwołalnie się skończyło. „Straszne, po człowieku zostają tylko okruchy. Strzępy”, mówi we „Wszystko na sprzedaż” postać grana przez Beatę Tyszkiewicz. „Tak, ale jacy oni byli wspaniali. Pokazali nas, całe nasze pokolenie”, odpowiada jej Andrzej Łapicki. „Ci co przyszli do kina pokochali nas. Zobaczyli, jacy byliśmy”.

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Monika Olejnik, Martyna Wojciechowska, Joanna Przetakiewicz, Anna Lewandowska i Jessica Mercedes Kirschner. Pięć niezwykłych kobiet w niezwykłej sesji VIVY!. Janusz L. Wiśniewski w mocnej rozmowie o współczesnych kobietach oraz Debora i Joszko Brodowie z 11-stką dzieci o sile rodziny.