Reklama

Końcówka czerwca 2026 roku przyniosła Europie falę upałów, która zapisała się w historii. W wielu krajach padły rekordy temperatur dla tego miesiąca, a także rekordy notowane od początku prowadzenia pomiarów. Również w Polsce ostatnie dni czerwca okazały się jednymi z najgorętszych w historii, a wysokie temperatury utrzymywały się przez wiele dni. Ekstremalny skwar ponownie wywołał dyskusję o tym, jak zmienia się klimat i jak wpływa to na nasze wakacyjne wybory. Coraz więcej osób zamiast rozgrzanych plaż wybiera kierunki, gdzie latem można odetchnąć od upału, aktywnie zwiedzać i wypoczywać na łonie natury. Tak narodził się trend określany mianem coolcation, który w 2026 roku zyskuje ogromną popularność i zmienia sposób planowania letnich podróży.

Czym właściwie jest coolcation?

Samo słowo coolcation powstało z połączenia angielskich wyrazów cool i vacation, czyli dosłownie „chłodne wakacje”. Nie chodzi jednak o zimowy wyjazd czy urlop na stoku narciarskim. To określenie letnich podróży do miejsc, gdzie temperatury są znacznie bardziej komfortowe niż w krajach południowej Europy – najczęściej wynoszą od 18 do 25 stopni Celsjusza.

Termin zaczął pojawiać się w mediach podróżniczych około 2023 roku, kiedy rekordowe fale upałów nawiedziły Hiszpanię, Grecję, Włochy i Portugalię. Kolejne lata tylko umocniły ten trend. Coraz częściej mówi się nie o tym, gdzie jest najcieplej, ale gdzie można naprawdę odpocząć, aktywnie spędzić czas i nie rezygnować ze zwiedzania z powodu ekstremalnych temperatur.

Dla wielu osób to prawdziwa zmiana w podejściu do wakacji. Jeszcze kilka lat temu wybór kierunku często uzależniony był od liczby słonecznych dni i temperatur przekraczających 30 stopni Celsjusza. Dziś coraz więcej turystów świadomie wybiera miejsca, gdzie można przez cały dzień spacerować po miastach, zdobywać górskie szczyty, pływać kajakiem po jeziorach czy przemierzać malownicze szlaki bez konieczności chowania się przed słońcem.

Coolcation to także odpowiedź na zmieniający się klimat. Rekordowe upały, pożary lasów, susze i coraz częstsze ostrzeżenia meteorologiczne sprawiają, że wiele osób przenosi wakacje w Grecji, Hiszpanii czy we Włoszech na wiosnę lub jesień, a środek lata spędza w chłodniejszych regionach Europy. Największym zainteresowaniem cieszą się dziś Norwegia, Szwecja, Finlandia i Islandia, ale na popularności zyskują również Szkocja, Estonia czy Wyspy Owcze. Wszystko wskazuje na to, że ten trend nie jest chwilową modą, lecz nowym sposobem myślenia o letnim wypoczynku.

Podczas coolcation możesz aktywnie zwiedzać i chodzić po górach, bo upał nie doskwiera.
Podczas coolcation możesz aktywnie zwiedzać i chodzić po górach, bo upał nie doskwiera. Fokke Baarssen/QAdobe Stock

Dokąd wyjechać na coolcation? Te kierunki są dziś na szczycie list marzeń

Choć jeszcze kilka lat temu wakacyjne wyjazdy do Skandynawii kojarzyły się głównie z miłośnikami trekkingu czy kameralnych podróży, dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Kraje północnej Europy stały się jednymi z najbardziej pożądanych kierunków na letni urlop. Turyści coraz częściej zamieniają rozgrzane plaże Morza Śródziemnego na fiordy, jeziora, góry i spektakularne wybrzeża, gdzie nawet w szczycie sezonu można liczyć na przyjemne temperatury.

Największą popularnością cieszą się Norwegia, Szwecja, Finlandia i Islandia, które od kilku sezonów odnotowują wyraźny wzrost zainteresowania wśród zagranicznych turystów. Na liście coraz częściej pojawiają się również Szkocja, zachwycająca surowymi krajobrazami i zamkami, Estonia z klimatycznym Tallinem i dziewiczą przyrodą, a także Wyspy Owcze, które kuszą spektakularnymi klifami i niewielką liczbą odwiedzających.

Co ciekawe, zwolennicy coolcation nie szukają już wyłącznie pięknych widoków. Równie ważne są możliwość aktywnego wypoczynku, mniejszy tłok niż w najpopularniejszych kurortach południowej Europy oraz kontakt z naturą. Dla wielu osób ogromnym atutem jest również to, że w chłodniejszym klimacie można komfortowo zwiedzać przez cały dzień, nie rezygnując z górskich wędrówek, rowerowych wycieczek czy spacerów po miastach.

To właśnie dlatego w kolejnych sezonach eksperci spodziewają się dalszego wzrostu popularności północnej Europy. Wszystko wskazuje na to, że dla wielu podróżnych lato 2026 będzie pierwszą okazją, by zamiast południa kontynentu odkryć zupełnie inne oblicze europejskich wakacji.

Norwegia. Fiordy, wodospady i lato bez męczących upałów

Jeżeli jest jeden kraj, który stał się symbolem trendu coolcation, to bez wątpienia Norwegia. Latem temperatury w większości regionów utrzymują się między 18 a 24 st. C, a na północy kraju często nie przekraczają 20 st. C. Dzięki temu nawet wielogodzinne zwiedzanie czy górskie wędrówki nie są wyzwaniem, lecz czystą przyjemnością.

Największym magnesem pozostają oczywiście spektakularne fiordy. Geirangerfjord i Nærøyfjord, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, zachwycają stromymi klifami, wodospadami i szmaragdową wodą. Równie popularny jest Lysefjord, nad którym znajdują się dwa najsłynniejsze punkty widokowe w kraju – Preikestolen, czyli monumentalna skalna ambona zawieszona ponad 600 metrów nad fiordem, oraz Kjeragbolten, głaz zaklinowany między skałami, będący jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Norwegii.

Coraz więcej turystów wybiera również Lofoty, archipelag uznawany za jedno z najpiękniejszych miejsc w Europie. Charakterystyczne czerwone domki rybackie, białe plaże, ostre górskie szczyty wyrastające prosto z morza i niemal całodobowe światło sprawiają, że latem miejsce wygląda niemal bajkowo. Od końca maja do połowy lipca można tu obserwować zjawisko słońca o północy, kiedy dzień praktycznie się nie kończy.

Norwegia to także idealny kierunek dla osób, które lubią aktywny wypoczynek. Popularnością cieszą się rejsy po fiordach, spływy kajakowe, wycieczki rowerowe, trekkingi na Trolltungę, Preikestolen czy Kjerag, a także podróże jednymi z najpiękniejszych tras widokowych świata, takich jak Droga Atlantycka czy Droga Trolli. To właśnie możliwość spędzania całych dni na świeżym powietrzu bez ekstremalnych upałów sprawia, że Norwegia stała się jednym z najgorętszych kierunków... dla tych, którzy chcą odpocząć od gorąca.

Preikestolen to najsłynniejszy punkt widokowy w Norwegii.
Preikestolen to najsłynniejszy punkt widokowy w Norwegii. dtatiana/Adobe Stock

Szwecja i Finlandia zachwycają spokojem i bliskością natury

Osoby marzące o wyciszeniu coraz częściej wybierają Szwecję i Finlandię. To kierunki, które oferują zupełnie inny rodzaj wakacji niż zatłoczone kurorty nad Morzem Śródziemnym. Zamiast głośnych promenad i przepełnionych plaż czekają tu rozległe lasy, tysiące jezior oraz niewielkie miejscowości, w których życie płynie znacznie wolniej.

Latem temperatury w Szwecji wynoszą zazwyczaj od 20 do 25 st. C, choć na północy kraju są jeszcze niższe. Dzięki temu można komfortowo zwiedzać miasta, spacerować po parkach narodowych czy aktywnie wypoczywać na świeżym powietrzu.

Ogromnym powodzeniem cieszą się archipelagi w okolicach Sztokholmu i Göteborga, liczące tysiące wysp i wysepek. Można tu wypożyczyć kajak, wybrać się w rejs promem między wyspami albo zatrzymać się w tradycyjnym drewnianym domku nad jeziorem. Wiele osób wybiera także podróż do szwedzkiej Laponii, gdzie latem można podziwiać białe noce i wędrować po niemal bezludnych terenach.

Finlandia z kolei jest prawdziwym rajem dla miłośników natury. Kraj może pochwalić się blisko 190 tysiącami jezior, ponad 40 parkami narodowymi i jedną z najmniejszych gęstości zaludnienia w Europie. Letnie temperatury zwykle oscylują między 18 a 24 st. C, dzięki czemu można przez cały dzień spacerować, pływać kajakiem, łowić ryby czy odpoczywać nad wodą.

To właśnie tutaj narodziła się kultura domków letniskowych, w których Finowie spędzają wakacje z dala od miast. Dzień zaczynają od kąpieli w jeziorze, później wybierają się do sauny, a wieczory spędzają przy ognisku. Dodatkowym atutem są białe noce, dzięki którym nawet późnym wieczorem jest jasno, a czasu na zwiedzanie wydaje się znacznie więcej.

Szwedzkie jeziora robią wielkie wrażenie.
Szwedzkie jeziora robią wielkie wrażenie. kichigin19/Adobe Stock

Islandia wygląda jak inna planeta. Tutaj lato ma zupełnie inne oblicze

Jeszcze kilkanaście lat temu Islandia była kierunkiem dla najbardziej doświadczonych podróżników. Dziś znajduje się na listach marzeń turystów z całego świata i jest jednym z najczęściej wymienianych przykładów idealnego coolcation.

Latem temperatury najczęściej mieszczą się między 10 a 18 st. C, a tylko sporadycznie przekraczają 20 st. C. Dla wielu osób to wymarzone warunki do zwiedzania, zwłaszcza że niemal przez całą dobę jest jasno. W czerwcu i lipcu słońce zachodzi jedynie na krótko, dzięki czemu dzień wydaje się nie mieć końca.

Islandia zachwyca krajobrazami, które trudno porównać z jakimkolwiek innym miejscem w Europie. W ciągu jednego dnia można zobaczyć potężne wodospady Gullfoss, Skógafoss i Seljalandsfoss, aktywne gejzery, pola zastygłej lawy, czarne plaże w Vik, ogromne lodowce oraz gorące źródła, w których można kąpać się nawet przy temperaturze kilkunastu stopni.

Większość turystów rozpoczyna zwiedzanie od słynnego Golden Circle, obejmującego Park Narodowy Þingvellir, gejzer Strokkur i wodospad Gullfoss. Coraz więcej osób decyduje się jednak objechać całą wyspę legendarną Ring Road, zatrzymując się w niewielkich rybackich miejscowościach, przy lodowcowej lagunie Jökulsárlón czy na półwyspie Snæfellsnes, nazywanym „Islandią w pigułce".

To właśnie niezwykłe połączenie surowej natury, przyjemnych temperatur i możliwości aktywnego wypoczynku sprawia, że Islandia stała się jednym z najbardziej pożądanych kierunków dla osób, które chcą uciec od letnich upałów, nie rezygnując z niezapomnianych wakacyjnych wrażeń.

Wodospad Seljalandsfoss to jeden z najpiękniejszych cudów Islandii.
Wodospad Seljalandsfoss to jeden z najpiękniejszych cudów Islandii. Marcin Krzyzak/Adobe Stock

To nie tylko Skandynawia. Te kierunki również wpisują się w trend coolcation

Choć symbolem coolcation stały się kraje nordyckie, lista miejsc wybieranych przez turystów chcących uciec od upałów jest znacznie dłuższa. Coraz więcej osób odkrywa regiony Europy, które jeszcze do niedawna pozostawały w cieniu Grecji, Hiszpanii czy Chorwacji. Łączy je jedno – przyjemny klimat, spektakularna przyroda i możliwość aktywnego wypoczynku nawet w środku lata.

Jednym z największych odkryć ostatnich sezonów jest Szkocja, gdzie w lipcu i sierpniu temperatury zazwyczaj wynoszą 16–22 st. C. Turyści przyjeżdżają tu przede wszystkim dla majestatycznych krajobrazów Highlands, słynnego jeziora Loch Ness, zamków rozsianych po całym kraju oraz tras trekkingowych prowadzących przez Park Narodowy Cairngorms czy dolinę Glencoe. Coraz większą popularnością cieszy się również wyspa Skye z niezwykłymi formacjami skalnymi Old Man of Storr i Quiraing, uznawanymi za jedne z najbardziej fotogenicznych miejsc w Europie.

Równie chętnie wybierana jest Irlandia, gdzie latem termometry pokazują zwykle 18–22 st. C. Zielone wzgórza, słynne Klify Moheru, malownicza trasa Wild Atlantic Way licząca ponad 2500 kilometrów oraz niewielkie miasteczka z tradycyjnymi pubami sprawiają, że wyspa doskonale wpisuje się w ideę spokojnego, aktywnego wypoczynku. To kierunek dla osób, które zamiast zatłoczonych plaż wolą wielogodzinne spacery po wybrzeżu i odkrywanie lokalnej kultury.

Coraz większe zainteresowanie wzbudza również Estonia, która pozostaje jednym z najbardziej niedocenianych kierunków w Europie. W lipcu temperatury wynoszą tam zazwyczaj 20–24 st. C, a największym magnesem jest średniowieczny Tallin, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Poza stolicą warto odwiedzić Park Narodowy Lahemaa z rozległymi lasami, torfowiskami i drewnianymi dworami oraz wyspy Sarema i Hiuma, gdzie życie płynie znacznie wolniej niż w najpopularniejszych europejskich kurortach.

Wśród bardziej egzotycznych propozycji coraz częściej pojawiają się Wyspy Owcze, gdzie nawet w środku lata temperatury rzadko przekraczają 15–16 st. C. Archipelag położony między Islandią a Norwegią zachwyca wysokimi klifami, wodospadami spadającymi prosto do oceanu i niewielkimi wioskami z dachami porośniętymi trawą. To kierunek dla osób szukających ciszy i spektakularnych krajobrazów z dala od masowej turystyki.

Latarnia Morska Kaltur na Wyspie Kalsoy, Wyspy Owcze.
Latarnia Morska Kaltur na Wyspie Kalsoy, Wyspy Owcze. slawjanek/Adobe Stock

Na popularności zyskuje także Grenlandia, gdzie latem można podziwiać góry lodowe, fiordy i wieloryby, a temperatury na południu wyspy wynoszą zwykle od 8 do 15 st. C. Coraz więcej podróżników wybiera również Kanadę, zwłaszcza prowincje Kolumbia Brytyjska i Alberta. Latem temperatury oscylują tam wokół 20–25 st. C, a Parki Narodowe Banff i Jasper zachwycają turkusowymi jeziorami, lodowcami i jednymi z najpiękniejszych górskich krajobrazów na świecie.

To właśnie różnorodność sprawia, że coolcation przestaje być synonimem wyłącznie Skandynawii. Dziś oznacza świadomy wybór miejsc, które oferują komfortowe temperatury, bliskość natury i możliwość przeżywania wakacji w zupełnie inny sposób niż jeszcze kilka lat temu.

Szkocja zachwyca na każdym kroku.
Szkocja zachwyca na każdym kroku. otoevent24/Adobe Stock

Czy Grecja i Hiszpania przestaną być modne?

Eksperci są zgodni – południe Europy nie straci swojej popularności. Grecja, Hiszpania, Włochy czy Portugalia wciąż pozostają jednymi z najchętniej odwiedzanych kierunków świata. Zmienia się jednak sposób planowania podróży.

Coraz więcej osób rezygnuje z wyjazdu w samym środku lata. Zamiast lipca i sierpnia wybierają maj, czerwiec, wrzesień lub październik, kiedy temperatury wynoszą zwykle 25–30 st. C, a zwiedzanie jest znacznie bardziej komfortowe. To także okres, w którym łatwiej znaleźć atrakcyjne ceny noclegów i lotów, a największe atrakcje turystyczne nie są tak zatłoczone jak w szczycie sezonu.

Zmieniają się również nawyki podróżnych. Coraz częściej wakacje dzielone są na dwa krótsze wyjazdy – jeden wiosną lub jesienią do krajów śródziemnomorskich, drugi latem do chłodniejszych regionów Europy. Dzięki temu można korzystać z uroków Grecji czy Hiszpanii bez ekstremalnych upałów, a jednocześnie odkrywać miejsca, które jeszcze niedawno nie były oczywistym wyborem na letni urlop.

Branża turystyczna nie ma wątpliwości, że właśnie w tym kierunku będzie rozwijał się rynek. Podróżni coraz częściej szukają nie tylko słońca, ale przede wszystkim komfortu, kontaktu z naturą i możliwości aktywnego wypoczynku. A to sprawia, że coolcation z sezonowej ciekawostki staje się jednym z najważniejszych trendów współczesnej turystyki.

Wakacje przyszłości mogą wyglądać właśnie tak

Jeszcze kilka lat temu trudno było wyobrazić sobie lato bez wyjazdu do Grecji, Chorwacji, Hiszpanii czy Włoch. To właśnie południe Europy było synonimem idealnych wakacji – gwarantowało słońce, wysokie temperatury i plaże pełne turystów. Dziś ten obraz zaczyna się zmieniać. Coraz więcej podróżnych dochodzi do wniosku, że wymarzony urlop nie musi oznaczać 40-stopniowego upału, rozgrzanego betonu i planowania całego dnia wokół klimatyzowanych pomieszczeń.

Zamiast tego wybierają miejsca, w których można naprawdę odpocząć. Wielogodzinne wędrówki po górach, rejsy po fiordach, spływy kajakowe, wycieczki rowerowe czy zwiedzanie miast bez konieczności ukrywania się przed słońcem stają się dla wielu znacznie atrakcyjniejszą wizją wakacji. Liczy się kontakt z naturą, autentyczne doświadczenia i możliwość aktywnego spędzania czasu od rana do późnego wieczora.

Fiordy Norwegii, jeziora Finlandii, szkockie Highlands, islandzkie wodospady czy klify Wysp Owczych pokazują, że spektakularne krajobrazy nie muszą iść w parze z ekstremalnymi temperaturami. Wręcz przeciwnie – to właśnie umiarkowany klimat pozwala w pełni korzystać z uroków tych miejsc. Nic dziwnego, że coraz więcej osób świadomie rezygnuje z najbardziej rozgrzanych kierunków na rzecz chłodniejszych regionów Europy.

Nie oznacza to końca popularności Grecji czy Hiszpanii. Bardziej prawdopodobne jest to, że zmieni się kalendarz podróży. Kraje śródziemnomorskie będą częściej wybierane wiosną i jesienią, natomiast lipiec i sierpień staną się czasem odkrywania północy Europy. Wszystko wskazuje na to, że coolcation nie jest chwilową modą wywołaną jedną falą upałów, lecz odpowiedzią na zmieniający się klimat i nowe oczekiwania podróżnych.

Być może właśnie tak będą wyglądały wakacje przyszłości – mniej nastawione na rekordowe temperatury, a bardziej na komfort, naturę i przeżycia, które zostają w pamięci na dłużej niż letnia opalenizna.

Wiatraki w Estonii? Ten klimat pozostaje w pamięci na lata.
Wiatraki w Estonii? Ten klimat pozostaje w pamięci na lata. anilah/Adobe Stock
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...