Reklama

W Amsterdamie można zakochać się od razu. Jego kameralny klimat, dziesiątki kanałów z pływającymi barkami, zabytki, ogrody i parki z pięknymi, zielonymi papugami sprawiają, że chce się tu wracać. Każdy ma swoje ukochane miejsca i bliskich sercu artystów. Tym najsłynniejszym jest Rembrandt, tym mniej znanym, a fascynującym Cornelis Anthonisz. Malarz, drzeworytnik i kartograf, który w XVI wieku stworzył dokładną mapę Amsterdamu „z lotu ptaka”. Długo się nią posługiwano, a dzisiaj można obejrzeć ją w Rijksmuseum, czyli Muzeum Narodowym. Na liście miejsc do odwiedzenia będzie na pewno Muzeum Vincenta van Gogha czy dom Anny Frank. Ale w Amsterdamie najlepiej poczuć się niebieskim ptakiem. Po prostu spacerować po mieście albo usiąść z kawą na schodkach przy jednym z kanałów i poczuć wyjątkowość chwili.

Miasto na palach

Trudno uwierzyć, ale Amsterdam właściwie nie powinien istnieć. Powstał przecież na podmokłych terenach, które przez wieki trzeba było wydzierać morzu i rzekom. Sama nazwa miasta pochodzi od tamy – Amstel-dam zbudowanej na rzece Amstel pod koniec XIII wieku. Chyba dlatego Amsterdam od początku był miejscem ludzi upartych, przedsiębiorczych i trochę bezczelnych wobec natury. Miasto znajduje się dwa metry poniżej poziomu morza i jest zbudowane na miękkim, bagnistym gruncie. Tak naprawdę stoi na 11 milionach drewnianych belek, które chronią jego budynki, ulice i parki przed osuwaniem się w miękką ziemię. Kiedy patrzy się na ogromny Pałac Królewski na Placu Dam czy strzelisty kościół Westerkerk, trudno uwierzyć, że mogą trwać dzięki genialnemu inżynieryjnemu pomysłowi z czasów średniowiecza. Mówi się nawet, że Amsterdam jest bardziej „zawieszony” niż zbudowany.

„Jedna z ulic w De Wallen, najstarszej części miasta. Tu znajduje się słynna dzielnica czerwonych latarni.”
„Jedna z ulic w De Wallen, najstarszej części miasta. Tu znajduje się słynna dzielnica czerwonych latarni.” Vladislav Zolotov/ Getty Images

Złoty wiek

W XVII wieku Amsterdam przeżył swój złoty wiek. Holendrzy opanowali wtedy szlaki morskie z Ameryki, Azji i Afryki, królowali na rynku przypraw. Do portu w Amsterdamie wpływały statki pełne jedwabiu, porcelany i opowieści z końca świata. Amsterdam stał się najbogatszym miastem Europy. To tutaj działała giełda, rozwijały się banki, kwitła sztuka, a mieszczanie zamawiali portrety u największych malarzy epoki. To wtedy powstały słynne kanały wpisane dziś na listę UNESCO. Nie budowano ich jednak wyłącznie dla urody. Miały być funkcjonalne – transportować towary, regulować poziom wody i organizować przestrzeń miasta. Dopiero później okazało się, że przy okazji stworzono jeden z najbardziej romantycznych miejskich pejzaży świata. I chyba właśnie w tym tkwi fenomen Amsterdamu: wszystko, co dzisiaj zachwyca turystów, najpierw było po prostu praktyczne. I jeszcze jedno: do herbu miasta obok trzech krzyży dopisano po II wojnie światowej trzy słowa o jego mieszkańcach: „Odważni. Zdecydowani. Miłosierni”.

Kanały zamiast ulic

Miasto ma kilometry kanałów. Najbardziej malownicze są Herengracht, Keizersgracht i Prinsengracht, tworzące koncentryczne półkola wokół Starego Miasta. Oglądanie miasta od strony wody to jedna z największych atrakcji. Najlepiej wynająć starą drewnianą barkę, z przekąskami i napojami, które umilą wycieczkę. Można to zrobić zdalnie, jeszcze przed podróżą. Amsterdam z perspektywy wody wydaje się bardziej intymny. Widać wnętrza mieszkań, półki pełne książek, koty śpiące na parapetach i ludzi, którzy nie zasłaniają okien. Holendrzy od wieków powtarzają, że żyją tak, jakby całe miasto było jednym wielkim salonem.

Holenderskie drewniaki, zwane klompen, to jeden z symboli niderlandzkiej kultury. A dziś popularny gadżet
Holenderskie drewniaki, zwane klompen, to jeden z symboli niderlandzkiej kultury. A dziś popularny gadżet Christophe Castronovo/ iStock / Getty Images Plus

Wąskie domy, krzywe fasady

Kamienice wydają się tutaj absurdalnie wąskie, lekko krzywe, czasem przechylone do przodu tak mocno, że wyglądają, jakby za chwilę miały runąć do kanału. Ale za tą architektoniczną ekstrawagancją stoi bardzo pragmatyczne wyjaśnienie. W XVII wieku wysokość podatków zależała od szerokości fasady domu. Mieszkańcy zaczęli więc budować kamienice możliwie najwęższe, za to wysokie i głębokie. Najwęższy dom w Amsterdamie ma podobno niewiele ponad metr szerokości. Przechylone fasady też nie są przypadkiem. Domy specjalnie budowano z lekkim pochyleniem do przodu, żeby łatwiej było wciągać towary na wyższe piętra za pomocą haków umieszczonych pod dachami. Dzięki temu fortepiany, skrzynie czy meble nie obijały się o ściany budynku podczas transportu. Klatki schodowe były na nie zbyt wąskie.

Jednym z najbardziej niezwykłych obrazków Amsterdamu są houseboaty – barki mieszkalne zacumowane przy kanałach. Dla turystów wyglądają jak romantyczny kaprys, ale dla wielu mieszkańców są normalnym domem. Historia życia na wodzie przyspieszyła po II wojnie światowej, kiedy w mieście brakowało mieszkań. Stare barki towarowe zaczęto przerabiać na lokale mieszkalne. Dziś wiele z nich przypomina luksusowe apartamenty z designerskimi wnętrzami i tarasami pełnymi kwiatów. Są barki z miniogrodami, kotami spacerującymi po dachach i rowerami przypiętymi do relingów. Co ciekawe, adres na wodzie wcale nie oznacza taniego życia. Wręcz przeciwnie, wiele houseboatów kosztuje fortunę, a lista oczekujących na miejsce przy najlepszych kanałach jest bardzo długa. Dzisiaj to synonim prestiżu i unikalnego trybu życia.

Amsterdamczycy traktują wodę jak przedłużenie własnego domu. Latem kanały zamieniają się w miejskie plaże, miejsca odpoczynku i spotkań, odbywają się pikniki na wodzie. To miasto nie odwraca się od natury, ale ją kocha. Jest tu dużo zieleni, a na południowym brzegu najstarszego kanału Singel znajduje się jedyny na świecie pływający targ kwiatowy, gdzie można kupić między innymi tulipany we wszystkich odmianach i kolorach.

„Rowery, często ozdobione kwiatami, to tutaj podstawowy środek transportu. Na zdjęciu widok na starą część miasta.”
„Rowery, często ozdobione kwiatami, to tutaj podstawowy środek transportu. Na zdjęciu widok na starą część miasta.” StockByM/ iStock / Getty Images Plus

Plac Muzeów

Museumplein, słynny Plac Muzeów, wygląda bardziej jak nowoczesny, rodzinny park niż zacna dzielnica kultury. Ludzie siedzą na trawie, dzieci jeżdżą na deskorolkach, ktoś gra na saksofonie, a obok stoją jedne z najważniejszych muzeów świata.

To właśnie tu znajduje się monumentalne Rijksmuseum i zawsze oblegane Muzeum Vincenta van Gogha. Dwa miejsca, które opowiadają historię Holandii lepiej niż jakikolwiek podręcznik.
Budynek z 1885 roku przypomina gotycko-renesansowy zamek i już sam spacer przez jego korytarze robi wrażenie. Największą gwiazdą muzeum pozostaje oczywiście Rembrandt, najcenniejszym i najsłynniejszym obrazem jego „Straż nocna”. Ale znajdziemy tu także obrazy Johannesa Vermeera, Fransa Halsa, Jana Steena i setki innych dzieł pokazujących codzienność holenderskiego złotego wieku. Muzeum ma też fascynującą kolekcję przedmiotów użytkowych: modeli statków, porcelany z Delft, mebli, biżuterii, a także zrobione z prawdziwych materiałów domki dla lalek z XVII i XVIII wieku. Są jednym z najciekawszych, choć mniej znanych skarbów muzeum. Kilka kroków dalej stoi Muzeum Vincenta van Gogha. Zwiedzanie go jest jak intymna podróż przez historię człowieka, który za życia sprzedał zaledwie kilka obrazów, a dziś jest jednym z najdroższych artystów świata. Muzeum posiada największą na świecie kolekcję prac artysty, zwiedzający stoją w ciszy i skupieniu nie tylko przed „Słonecznikami”.

Miasto wolności

Amsterdam od dekad fascynuje swoją liberalną reputacją. Coffee shopy, dzielnica czerwonych latarni, swobodne podejście do wielu tematów – wszystko to przyciąga turystów szukających „miasta bez zasad”. Ale prawdziwy sekret Amsterdamu polega na czymś innym. Holendrzy wierzą, że możesz żyć, jak chcesz, dopóki nie przeszkadzasz innym. To filozofia widoczna wszędzie – w otwartości wobec różnych stylów życia, w miejskiej architekturze i w sposobie organizacji przestrzeni.

Amsterdam od wieków był schronieniem dla outsiderów, artystów, kupców i buntowników. Przyjeżdżali tu ci, którzy gdzie indziej nie mogli znaleźć miejsca dla siebie. Jak wiele portowych miast – a port w Amsterdamie rozbudził nawet wyobraźnię słynnego barda Jacques’a Brela – ma w sobie gen wolności, otwartości, swobody.

Dzielnica Zuidas to przede wszystkim centrum biznesu. Słynie z imponujących wieżowców i nowoczesnego designu
Dzielnica Zuidas to przede wszystkim centrum biznesu. Słynie z imponujących wieżowców i nowoczesnego designu Milos Ruzicka/ iStock / Getty Images Plus
Największe na świecie międzynarodowe muzeum graffiti i street artu w dawnej stoczni w północnej dzielnicy Amsterdamu
Największe na świecie międzynarodowe muzeum graffiti i street artu w dawnej stoczni w północnej dzielnicy Amsterdamu DBRNJHRJ/AdobeStock

Sztuka i zakupy

Miasto można zwiedzać pieszo, na rowerze albo łodzią. Każdy sam ułoży sobie ciekawą trasę. Warto jednak zajrzeć na urokliwy Plac Spui, który znajduje się w centrum miasta. Jest tu mnóstwo księgarni, w piątki odbywają się targi książek, a w weekendy targi sztuki. W mieście jest w ogóle wiele targów ulicznych, na których znajdziemy wszystko – od serów po piękne materiały.

Warto wspomnieć, że w Amsterdamie pierwsze kawiarnie znajdowały się w prywatnych mieszkaniach usytuowanych na parterze. Najstarsza tutejsza kawiarnia Café Hoppe pochodzi z końca XVII wieku i warto do niej zajrzeć. Można w niej zresztą zjeść bardzo nowoczesne śniadania. I napić się naprawdę dobrej kawy.

Przy placu znajduje się wejście na ukryty w centrum miasta cichy dziedziniec Begijnhof. Otaczają go zabytkowe domy, w tym najstarszy w mieście drewniany dom z XVI wieku. Kiedyś w tym miejscu znajdował się beginaż, czyli wspólnota beginek – niezamężnych kobiet, prowadzących właściwie zakonne życie, choć bez żadnych formalnych ślubów. Kościół zawsze patrzył na nie podejrzliwie i uważał za heretyczki. Do centrum miasta, na Plac Dam, dojdziemy słynną ulicą Kalverstraat – najdroższą ulicą handlową w Holandii. Kto lubi zakupy, może zajrzeć do słynnego domu towarowego De Bijenkorf już na samym placu. Warto także zobaczyć dzielnicę Jordaan i De Negen Straatjes, czyli Dziewięć Uliczek, miejsce pełne mostów, alejek i kwiatów.

Widok na Bazylikę Świętego Mikołaja z jej charakterystyczną kopułą i wieżami. Jest jednym z punktów orientacyjnych miasta.
Widok na Bazylikę Świętego Mikołaja z jej charakterystyczną kopułą i wieżami. Jest jednym z punktów orientacyjnych miasta. ChrisHepburn/Getty Images
Biblioteka w Rijksmuseum. Znajdują się tu największe i najstarsze w Holandii zbiory z dziedziny historii sztuki.
Biblioteka w Rijksmuseum. Znajdują się tu największe i najstarsze w Holandii zbiory z dziedziny historii sztuki. I. GoodRick/ALAMY/BEW

Amsterdam nie jest miejscem jedynie do zaliczania atrakcji. Owszem, można zrobić zdjęcie przy kanałach, odwiedzić muzeum, a także odhaczyć listę zabytków. Na pewno warto zajrzeć do najstarszego kościoła w Amsterdamie Oude Kerk, z początku XIV wieku, który położony jest w samym sercu dawnej części miasta. Zresztą to tutaj Rembrandt wziął ślub z ukochaną Saskią van Uylenburgh w 1634 roku. Dziś świątynia jest jednym z najważniejszych zabytków miasta i niezwykłym miejscem spotkania historii ze współczesną sztuką. Warto zobaczyć także wspaniałą XVII-wieczną synagogę, zbudowaną przez żyjących w Amsterdamie sefardyjskich Żydów, zwaną portugalską. To jedna z najpiękniejszych i najlepiej zachowanych synagog w Europie, która nadal jest domem modlitwy. Każdy z tych zabytków odpowiada inną historię, tak jest także z domem Anny Frank, gdzie mieszkała, a potem ukrywała się w latach 1942–1944.

Bez pośpiechu

Ale prawdziwe miasto zaczyna się dopiero wtedy, gdy zwalniasz. Kiedy rano niespiesznie jesz śniadanie w małej kawiarni na Jordaanie. Kiedy przypadkiem trafiasz do księgarni pachnącej starym papierem. Kiedy obserwujesz ludzi siedzących na brzegu kanału z lampką wina i nikomu nie przeszkadza, że jest środek tygodnia. Amsterdam ma w sobie coś uzależniającego. Uwodzi klimatem, malowniczymi zaułkami, mnóstwem kanałów, mostków i mostów, krzywymi kamienicami, które stoją tu od 400 lat. I może właśnie dlatego tak łatwo wyobrazić sobie tutaj inne życie. Wolniejsze. Lżejsze. Bardziej swoje.

Tekst Agnieszka Dajbor

Jeden z klasycznych widoków Amsterdamu – kamieniczki przeglądają się lustrze wody w dzielnicy Jordaan
Jeden z klasycznych widoków Amsterdamu – kamieniczki przeglądają się lustrze wody w dzielnicy Jordaan Alexander Spatari/Getty Images
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...