Reklama

Choć Chorwacja od lat jest jednym z najpopularniejszych kierunków wakacyjnych, wciąż można tu znaleźć zakątki, które nie przypominają zatłoczonych plaż ani znanych kurortów. Zamiast tego oferują ciszę, dziką naturę i widoki, które bardziej kojarzą się z Azją niż z Europą.

Setki wysp i turkusowa woda w Chorwacji. To miejsce przypomina Wietnam

Jednym z takich miejsc jest archipelag Kornati oraz okolice Dugi Otok i Parku Narodowego Mljet. To właśnie tutaj krajobraz najbardziej przypomina słynną zatokę Ha Long Bay w Wietnamie — choć wciąż niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę.

Setki skalistych wysp rozsianych na intensywnie turkusowej wodzie tworzą widok, który trudno pomylić z czymkolwiek innym w Europie. Z lotu ptaka wygląda to jak egzotyczna mozaika, a z poziomu morza — jak niekończąca się przestrzeń do odkrywania, w której każda wyspa skrywa coś innego.

Kolor wody zmienia się tu w zależności od światła — od jasnego, niemal przezroczystego turkusu przy brzegu, po głęboki błękit na otwartym morzu. W połączeniu z surowymi, jasnymi skałami i niemal pustymi wyspami daje to efekt, który bardziej przypomina odległe zakątki Azji niż znane europejskie wybrzeża.

Najlepsze jest jednak to, że wiele z tych miejsc wciąż pozostaje dzikich i niemal nietkniętych. Nie ma tu dużych hoteli ani głośnych promenad, które dominują w popularnych kurortach. Zamiast tego jest przestrzeń, cisza i natura, która wciąż gra pierwsze skrzypce.

Archipelag Kornati wygląda bajkowo.
Archipelag Kornati wygląda bajkowo. Donny/Adobe Sytock

Jak zwiedzać Kornati i Mljet? Najlepiej zobaczyć je z łodzi

Ten fragment chorwackiego wybrzeża najlepiej odkrywać z wody. Rejs łodzią, wynajęty skuter wodny albo spokojna wyprawa kajakiem pozwalają dotrzeć do zatok i wysp, które z lądu pozostają niedostępne.

To właśnie podczas takiej podróży najbardziej widać podobieństwo do Wietnamu. Małe, rozrzucone wyspy, ukryte zatoki i wąskie przesmyki tworzą krajobraz, który zmienia się z minuty na minutę. Każdy zakręt odsłania nowy widok — raz bardziej surowy, raz niemal tropikalny.

W wielu miejscach można zatrzymać się zupełnie samemu, bez tłumów i hałasu. Wystarczy kilka minut, by znaleźć zatokę, w której słychać tylko wodę i wiatr. To doświadczenie jest bardziej spokojne i kameralne niż w najbardziej znanych miejscach na świecie — i właśnie to jest jego największą siłą.

Zwiedzanie archipelagu wysepek najlepiej zrobić z łodzi.
Zwiedzanie archipelagu wysepek najlepiej zrobić z łodzi. stu.dio/Adobe Stock

Dlaczego dojazd do Kornati i Mljet jest łatwiejszy, niż się wydaje?

Największym zaskoczeniem dla wielu osób jest dostępność tego miejsca. W przeciwieństwie do egzotycznych podróży do Azji, nie trzeba planować wielogodzinnych lotów, przesiadek ani skomplikowanej logistyki.

Z Polski można tu dojechać samochodem w około 12 godzin, w zależności od miasta wyjazdu. Trasa z południa kraju zajmuje zwykle 9–10 godzin, z Warszawy około 11–12. Droga prowadzi przez Czechy, Austrię lub Słowenię i jest dobrze przygotowana, co sprawia, że podróż jest stosunkowo komfortowa nawet na jeden dzień jazdy.

Najlepszą bazą wypadową do zwiedzania Kornatów są okolice Zadaru, Šibenika lub Biogradu na Moru, skąd codziennie organizowane są rejsy w kierunku archipelagu. Z kolei na wyspę Mljet najłatwiej dostać się promem z Dubrownika lub półwyspu Pelješac.

To oznacza, że zamiast wielodniowej wyprawy na drugi koniec świata wystarczy jeden dzień drogi, by znaleźć się w miejscu, które wizualnie przypomina Azję. Bez jet lagu, bez zmiany stref czasowych i bez utraty pierwszych dni na aklimatyzację.

Dodatkowym plusem są koszty. Podróż samochodem daje dużą elastyczność, a ceny noclegów i jedzenia — zwłaszcza poza szczytem sezonu — są bardziej przewidywalne niż w egzotycznych destynacjach.

Historyczny Zadar jest idealnym miejscem, z którego można zwiedzać chorwackie wysepki.
Historyczny Zadar jest idealnym miejscem, z którego można zwiedzać chorwackie wysepki. Sanych/Adobe Stock

Nieoczywista Chorwacja. Te miejsca wciąż omijają tłumy

Choć Chorwacja kojarzy się głównie z popularnymi kurortami i zatłoczonymi plażami, jej mniej oczywiste regiony potrafią całkowicie zmienić to wyobrażenie.

Kornati to w dużej mierze teren chroniony, niemal pozbawiony zabudowy. Na wielu wyspach nie ma hoteli ani infrastruktury turystycznej, dzięki czemu krajobraz pozostaje surowy i naturalny. To zupełnie inne doświadczenie niż wakacje w znanych miejscowościach nad Adriatykiem.

Podobnie jest na Mljet, który uchodzi za jedną z najbardziej zielonych wysp Chorwacji. Znajdują się tu dwa słone jeziora, liczne trasy spacerowe i znacznie spokojniejsza atmosfera niż w najbardziej obleganych regionach kraju.

Dzięki temu można zobaczyć Chorwację w wersji, której wiele osób nie zna — bardziej dzikiej, autentycznej i nastawionej na kontakt z naturą.

Rajska plaża na wyspie Mljet.
Rajska plaża na wyspie Mljet. Simun Ascic/Adobe Stock

Dlaczego warto odkryć Kornati i Mljet właśnie teraz?

Mimo rosnącej popularności Chorwacji te konkretne rejony wciąż nie są tak oblegane jak najbardziej znane miasta i plaże, takie jak Dubrownik czy Split.

To oznacza, że nadal można tu znaleźć przestrzeń, ciszę i widoki, które nie są „przetworzone” przez masową turystykę. W wielu miejscach wciąż da się poczuć, że natura ma tu pierwszeństwo przed infrastrukturą.

Warto też pamiętać, że sezon w Chorwacji jest coraz dłuższy. Najlepsze warunki do zwiedzania panują nie tylko latem, ale również w maju, czerwcu i wrześniu, kiedy temperatury są przyjemniejsze, a turystów mniej.

To jedno z tych miejsc, które wyglądają jak egzotyczna podróż życia — ale są znacznie bliżej, niż się wydaje. I właśnie dlatego teraz jest najlepszy moment, by je odkryć, zanim staną się równie popularne jak inne części wybrzeża.

Ten kolor wody zachwyca.
Ten kolor wody zachwyca. Lars Gieger/Adobe Stock
Reklama
Reklama
Reklama