Reklama

Jest takie ujęcie, które pojawia się na TikToku tysiące razy. Kanał z turkusową wodą, pochylone nad nim kolorowe domy — żółte, różowe, niebieskie — i cisza, którą przerywa tylko plusk wody. Pod filmem komentarze: "To musi być Japonia", "Kyoto?", "Skąd to jest?". A potem odpowiedź, która zawsze zbiera tysiące polubień: "Francja. Colmar. 2 godziny od granicy z Niemcami."

Hasztag #colmar przekroczył na TikToku miliard wyświetleń. Wyszukiwania w Google rosną od dwóch lat z kwartału na kwartał. A Polacy wciąż w większości nigdy o nim nie słyszeli.

Miasto, które wygląda jak z bajki

Colmar leży w Alzacji, na wschodzie Francji, tuż przy granicy z Niemcami. Ma niespełna 70 tysięcy mieszkańców i historię sięgającą XIII wieku. Ale nie historia przyciąga tu dziś tłumy — przyciąga coś, co trudno opisać słowami, a bardzo łatwo pokazać na zdjęciu.

Dzielnica La Petite Venise — Mała Wenecja — to sieć kanałów otoczonych domami w stylu alzackim: mur pruski, kolorowe elewacje, skrzynie z pelargoniami w oknach, brukowane uliczki. Kiedy TikTok zaczął zestawiać zdjęcia Colmar ze scenerią filmów Studio Ghibli — "Spirited Away", "Howl's Moving Castle", "Kiki's Delivery Service" — porównanie okazało się uderzająco trafne. Miyazaki podobno inspirował się europejską architekturą przy projektowaniu animowanych miast. Colmar wygląda tak, jakby ktoś te rysunki zbudował naprawdę.

Jak tu dotrzeć z Polski?

To jedna z rzeczy, która sprawia, że Colmar jest tak kuszący dla polskich podróżników. Można tu dotrzeć na kilka sposobów — i żaden nie wymaga wielogodzinnego lotu.

Najbliższe lotnisko to Strasburg lub Bazylea, zaledwie 30–40 minut jazdy samochodem od centrum Colmar. Loty ze Warszawy, Krakowa czy Gdańska do Strasburga lub Bazylei trwają około 2 godzin. Colmar ma też świetne połączenie kolejowe — pociągiem ze Strasburga jedzie się tu zaledwie 30 minut. Dla miłośników road tripów: trasa przez Niemcy samochodem to jeden dzień spokojnej jazdy.

Kwiecień, maj i czerwiec to absolutnie najlepszy czas na wizytę — miasto kwitnie dosłownie i w przenośni, a tłumów jeszcze nie ma. Lipiec i sierpień to szczyt sezonu. Grudzień zachwyca jarmarkiem bożonarodzeniowym, który należy do najpiękniejszych w Europie.

Co zobaczyć i zjeść — nieoczywisty przewodnik

Oczywistość to La Petite Venise — i tak, warto tam pójść o świcie, kiedy kanały są puste i można zrozumieć, dlaczego fotografowie ustawiają tu alarmy na 5 rano. Ale Colmar ma też mniej oczywiste miejsca.

Muzeum Unterlinden kryje jeden z najważniejszych obrazów średniowiecza — Ołtarz z Isenheim Matthiasa Grünewalda. Turystom, którzy trafiają tu przypadkiem, szczęki opadają. Stare Miasto o zachodzie słońca, kiedy kamieniczki przy Rue des Marchands zapalają się ciepłym światłem — to scena, której żadne zdjęcie nie odda.

A jedzenie: Alzacja to jeden z najciekawszych regionów kulinarnych Francji, mocno naznaczony kuchnią niemiecką. Tarte flambée — cienkie ciasto z crème fraîche, cebulą i boczkiem — to miejscowy odpowiednik pizzy i absolutny obowiązek. Do tego wino alzackie: Riesling i Gewurztraminer, których tu nie znajdziesz lepszych nigdzie na świecie.

Colmar jest małe. Można je przemierzyć pieszo w jeden dzień. Ale jedno jest pewne — jeden dzień nigdy nie wystarczy.

Colmar, Francja
Colmar, Francja Adobe Stock

Dlaczego właśnie teraz?

Colmar jest na TikToku od dwóch lat. Za rok lub dwa może być tym, czym stało się Santorini albo Dubrownik — miejscem przepięknym, ale dosłownie niemożliwym do sfotografowania bez tłumu turystów w tle. To jest ten moment, kiedy warto pojechać.

Nie dlatego, że jest modne. Dlatego, że jest prawdziwe.

Colmar, Francja
Colmar, Francja Adobe Stock
Reklama
Reklama
Reklama