Perły Bawarii. Poczujecie się tam jak we Włoszech i Atenach, i znajdziecie swoje ulubione klimaty!
Jeśli chcielibyście przenieść się z Bawarii do starożytnej Grecji w niecałą godzinę, w Regensburgu jest to możliwe. Miasto, w którym architekt oszukał diabła przy budowie mostu, skrywa w swojej okolicy gigantyczną Walhallę - jedną z najbardziej zuchwałych budowli Europy, którą szalony król Ludwik I kazał wznieść na leśnym wzgórzu, by udowodnić, że Niemcy też mają swój Olimp.

- Elżbieta Pawełek
Regensburg sprawia, że człowiek zaczyna wierzyć w podróże w czasie. Przechodząc przez zabytkowy Kamienny Most, zawieszony nad Dunajem, pod stopami czujemy te same koleiny, które żłobiły koła wozów zmierzających na wyprawy krzyżowe… Miasto zawdzięcza wiele szczęściu. Podczas, gdy większość niemieckich miast po 1945 roku wyglądała jak sterta gruzu, starówka Regensburga przetrwała niemal nietknięta. Jak to się udało? Legenda głosi, że mgła nad Dunajem była tak gęsta, iż alianccy piloci po prostu nie widzieli celu. Bardziej pragmatyczna wersja mówi o tym, że miasto poddało się w ostatniej chwili, ratując swoje gotyckie wieże. Dzięki temu dziś spacerujemy po labiryncie 900 zabytkowych kamienic, z których każdy ma swoją historię, a mieszkańcy żyją w domach z czasów, gdy w istnienie Ameryki nie wierzyli nawet żeglarze.
Najstarsza „fast-foodownia" świata
Tuż obok mostu stoi niepozorny budynek z niskim dachem Historische Wurstküche. To prawdopodobnie najstarsza kuchnia świata, serwująca kiełbaski, działająca od ponad 850 lat! Anegdota głosi, że podczas budowy Kamiennego Mostu w XII wieku robotnicy nie mieli gdzie jeść. Tak powstała ta „stołówka", w której nic się nie zmieniło. Wciąż serwuje na drewnianych stołach grillowane kiełbaski z domową kapustą i słodką musztardą. Kuchnia przetrwała setki powodzi. Na wewnętrznych ścianach można zauważyć kreski oznaczające poziom wody z różnych lat. Miejscowi więc żartują, że jeśli kelner nagle zacznie przenosić krzesła na piętro, lepiej szybko dopić piwo i szukać wyżej pewniejszego gruntu.
Kamienny Most i diabelski zakład
Steinerne Brücke, czyli Kamienny Most to inżynieryjny cud średniowiecza. Z jego powstaniem wiąże się jedna z najpopularniejszych bawarskich anegdot. Architekt mostu i budowniczy katedry św. Piotra (Dom St. Peter) założyli się o to, kto pierwszy ukończy swoją budowlę. Budowniczy mostu, widząc, że katedra rośnie szybciej, zawarł pakt z diabłem, który obiecał pomoc w zamian za pierwsze trzy dusze, jakie przejdą mostem. Most ukończono błyskawicznie. Ale kiedy nadszedł czas zapłaty, sprytny architekt przepędził przez most... psa, kurę i osła. Wściekły diabeł w rewanżu próbował zniszczyć most skacząc po nim, co rzekomo tłumaczy charakterystyczne garby i wygięcia konstrukcji.
Włoski sznyt na północy
Regensburg nazywany jest „najbardziej wysuniętym na północ miastem Włoch". Nie chodzi tylko o kawiarenki na każdym rogu, ale o architekturę. W średniowieczu zamożne rody kupieckie rywalizowały ze sobą, budując wieże mieszkalne w myśl zasady : im wyższa wieża, tym bogatszy właściciel. Do dziś zachowało się ich kilkanaście – patrzą na nas z góry, przypominając o dawnym, kupieckim ego. Jest to jedyne miejsce na północ od Alp, gdzie można poczuć się jak w San Gimignano czy Bolonii…
Ukryte perełki Regensburga
Czasem warto zejść z głównego szlaku między Katedrą a Kamiennym Mostem. To miasto najlepiej smakuje w bocznych uliczkach, gdzie rzadziej zaglądają turyści, a historia miesza się z nowoczesnym, studenckim luzem. Na fasadach kamienic warto też poszukać małych tabliczek lub malowideł. Regensburg ma mnóstwo tzw. „Hausfiguren" – rzeźb świętych lub patronów umieszczonych na rogach budynków. Najsłynniejszy jest „Goliath", olbrzymi fresk na fasadzie Goliathhaus, ale te mniejsze, ukryte w bocznych uliczkach, mają w sobie więcej magii. Oto „must see” w tym mieście:
1. Katedralna "Drabina do Nieba"
Większość ludzi wchodzi do Katedry św. Piotra, patrzy na witraże i wychodzi. Mało kto jednak zadziera głowę wystarczająco wysoko, by dostrzec „Drabinę do Nieba". To nowoczesna rzeźba, instalacja artystyczna, wykonana z lekkich materiałów, która zdaje się unosić w powietrzu, prowadząc od ziemi aż pod samo sklepienie gotyckiej nawy. Kontrast między surowym, ciężkim kamieniem a tą eteryczną konstrukcją robi niesamowite wrażenie.
2. Zaułek Am Ölberg
Jest jednym z najbardziej fotogenicznych miejsc, o którym przewodniki często wspominają tylko półsłówkiem. To mała, ślepa uliczka tuż obok Katedry. Jest tam rzeźba przedstawiająca scenę z Ogrodu Oliwnego, ale to, co najpiękniejsze, to cisza i spokój panujące w tym miejscu, mimo że 50 metrów dalej kłębią się tłumy. Idealne miejsce na chwilę oddechu.
3. Orphée, mały Paryż
Jeśli chcielibyście przenieść się do Paryża z lat 20. XX wieku, zajrzyjcie do Orphée (Untere Bachgasse). To kultowe miejsce w Regensburgu. Wnętrze nie zmieniło się od dekad – ciemne drewno, stare lustra, czerwone obrusy i zapach świeżej kawy. Według tubylców, jeśli nie było się w Orphée, gdzie artyści i intelektualiści spędzają godziny na dyskusjach, nie widziało się duszy dzisiejszego Regensburga.
4. Musztardowe imperium Händlmaier
Przy ulicy Untere Bachgasse działa sklepik dedykowany najsłynniejszej słodkiej musztardzie na świecie – Händlmaier. Historia rodzinnej receptury Luise Händlmaier, która stworzyła ją w 1914 roku, stała się częścią tożsamości miasta. Choć markę znajdziecie w każdym niemieckim markecie, to właśnie tutaj bije jej serce. Warto tu kupić musztardę w ozdobnych słoikach, których nie ma nigdzie indziej.
5. Pozostałości rzymskiego obozu
Pod kościołem Niedermünster kryje się wejście do innego świata. Można tam zwiedzić wykopaliska archeologiczne, ukazujące pozostałości rzymskiego obozu Castra Regina. To nie są zwykłe kamienie, ale fundamenty bram, murów obronnych i grobowce, leżące pod dzisiejszymi ulicami. Jest to miasto pod miastem.
6. Wyspa Stadtamhof
Przechodzimy Kamiennym Mostem na drugą stronę Dunaju do dzielnicy Stadtamhof, będącej dawniej osobnym miastem. Zamiast trzymać się głównej drogi, skręcamy w lewo w stronę kanału. Latem odbywa się tam kino plenerowe w ogrodach, a zimą i jesienią warto poszukać małych galerii sztuki ukrytych w dawnych budynkach klasztornych.
Marmurowy Olimp nad modrym Dunajem
Jeśli Regensburg jest sercem Bawarii, to Walhalla jest jej dumną, marmurową duszą, która oszałamia ogromem. Aby ją zdobyć w najlepszym stylu, trzeba porzucić samochód i oddać się we władanie Dunaju. Zaczynamy przy nabrzeżu w pobliżu Kamiennego Mostu. Statki wycieczkowe cumują tuż przy historycznej starówce, gdzie zapach rzeki miesza się z aromatem grillowanych kiełbasek z pobliskiej Wurstküche. Kiedy nasz statek odbija od brzegu, Regensburg zaczyna się kurczyć. Wieże katedry i średniowieczne wieże mieszkalne powoli ustępują miejsca zielonym brzegom Dunaju. Na moment zwalniamy szalone tempo naszej podróży, a statek zwalnia do kilku węzłów na godzinę. Można raczyć się jasnym bawarskim piwem Helles i wystawić twarze do słońca w nieświadomości, że za zakrętem rzeki czeka nas architektoniczny wstrząs.
Biały sen na wzgórzu
Po trzech kwadransach spokojnego rejsu, po lewej stronie wyrasta coś dziwnego. Na wysokim, zalesionym wzgórzu Donaustauf pyszni się biała, antyczna budowla. Wygląda, jakby ktoś wyciął Partenon z ateńskiego Akropolu i wkleił go w bawarski krajobraz. To monumentalna Walhalla, świątynia niemieckich bohaterów, którą wymarzył sobie król Ludwik I Wittelsbach – ten sam, który dał światu Oktoberfest (z okazji swojego ślubu) i który miał słabość do pięknych kobiet oraz antycznej Grecji.
Ludwik I zaczął planować Walhallę, gdy Niemcy były jeszcze rozbitym zbiorem księstewek pod butem Napoleona. Król chciał stworzyć miejsce, które zjednoczy naród poprzez dumę z jego wielkich postaci. Był tak niecierpliwy, że pierwsze popiersia kazał rzeźbić na 35 lat przed ukończeniem budowy! Kiedy w 1842 roku wreszcie otwarto podwoje świątyni, król był już starszym panem, ale jego entuzjazm nie ostygł – osobiście doglądał, czy nos każdego bohatera jest odpowiednio „germański".
Schody do sławy i Sala Bohaterów
Statek przybija do małej przystani u stóp wzgórza. Teraz zaczyna się wyzwanie: 358 stopni, które trzeba pokonać. To swoista pokuta dla każdego pielgrzyma kultury. Z każdym stopniem Dunaj w dole staje się węższą wstążką, a białe marmury nad głową bardziej przytłaczające. Kiedy w końcu stajemy na górnym tarasie, zapominamy o zadyszce. Widok na zakole Dunaju jest wart każdych zakwasów. Ale prawdziwa magia dzieje się w środku.
Wnętrze Walhalli to oszałamiająca mieszanka kolorowych marmurów, złota i światła wpadającego przez dach. Wzdłuż ścian, na wspornikach, ustawiono ponad 130 popiersi i tablic pamiątkowych. Są tu wszyscy: od Kopernika, którego Niemcy uważają za swojego bohatera i Mozarta, po Einsteina i Sophie Scholl. Walhalla nie jest zamkniętym muzeum. Wciąż „przyjmuje" nowych lokatorów. Decyzję o tym, czyje popiersie tam stanie, podejmuje bawarski rząd, ale nie wcześniej niż 20 lat po śmierci danej osoby. Ostatnią wielką zmianą było wprowadzenie większej liczby kobiet – m.in. Edith Stein czy wspomnianej Sophie Scholl, co trochę przełamało ten bardzo "męski" klub brodatych myślicieli.
Powrót statkiem to czas na refleksję. Kiedy Walhalla znika za drzewami, na pokładzie zapada cisza, pasażerowie milkną, onieśmieleni rozmachem królewskiej wizji. Dunaj niesie statek z powrotem ku wieżom Regensburga. Czujemy, że dotknęliśmy czegoś dziwnego: bawarskiej próby oszukania czasu i zamknięcia wieczności w białym marmurze. W blasku zachodzącego słońca marmury Walhalli mienią się na różowo, a piwo na pokładzie smakuje jak nektar bogów.
Tekst i zdjęcia: Elżbieta Pawełek
1 z 12

ZABYTKOWA STARÓWKA
2 z 12

WNĘTRZE KATEDRY ŚW. PIOTRA
3 z 12

WALHALLA, BAWARSKI PARTENON
4 z 12

UROCZE KAWIARNIE PRZY NABRZEŻU
5 z 12

ŚREDNIOWIECZNE KOLOROWE ZAUŁKI
6 z 12

STARE MIASTO W REGENSBURGU
7 z 12

REGENSBURG Z LOTU PTAKA
8 z 12

RAJSKIE KLIMATY BAWARII
9 z 12

OSZAŁAMIAJĄCA MOZAIKA MARMURÓW I ZŁOTA W WALHALLI
10 z 12

MALOWNICZE NABRZEŻE REGENSBURGA
11 z 12

KATEDRA ŚW. PIOTRA
12 z 12

KAMIENNY MOST, INŻYNIERYJNY CUD ŚREDNIOWIECZA