Nowa Zelandia jak z „Władcy Pierścieni”. Ten jeden szlak odbiera mowę. I niewielu wie dlaczego
Nowa Zelandia od lat uchodzi za jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie. Dziś, gdy w turystyce coraz wyraźniej dominuje trend „w górę!”, ucieczka w naturę, wysokość i przestrzeń, fenomen tego wyspiarskiego kraju wybrzmiewa ze zdwojoną siłą. Podróż na antypody pozostaje w pamięci na całe życie.

Przyroda Nowej Zelandii wydaje się zapożyczona z jakiejś pięknej baśni. Jest tu wszystko, o czym można zamarzyć: majestatyczne góry, morze, turkusowe jeziora, fiordy, plaże i klify. I chociaż leży na krańcach świata, przyciąga turystów swoją dziką naturą i niemal nieskończonymi możliwościami aktywnego wypoczynku. Zresztą ten odległy kraj bardzo udanie wylansował się jako idealne miejsce dla ludzi, którzy lubią sportowe wyczyny. Miasto Queenstown, położone na Wyspie Południowej, nazywane jest nawet nowozelandzką stolicą przygód. Można tu spróbować swoich sił w skokach na bungee, spadochronie, w paralotniarstwie, kolarstwie górskim, pływaniu łodzią motorową, jeździe na nartach i snowboardzie, podziwiając jednocześnie cudowne widoki. Trudno się nudzić! Dzisiaj, gdy w turystyce modny staje się trend, który można określić hasłem: „W górę!”, miłośnicy górskich wędrówek znajdą tu prawdziwy raj. Trasy, takie jak olśniewający Milford Track, jeden z najsławniejszych szlaków Nowej Zelandii, czy 32-kilometrowy Routeburn Track, oferują niepowtarzalne przeżycia: zobaczymy wodospady spadające wprost do rwących rzek, zielone doliny otoczone szczytami gór i mistyczne lasy deszczowe. Każdy krok to okazja, by poczuć prawdziwą bliskość natury.
Nowa Zelandia, czyli Aotearoa
Cofnijmy się na chwilę w czasie. Kawałki lądu zwane dzisiaj Nową Zelandią oderwały się od Australii około 80 milionów lat temu. Tutejsza fauna i flora ewoluowała w izolacji od reszty świata, co zaowocowało mnóstwem unikalnych roślin i zwierząt. Do najbardziej fantastycznych nowozelandzkich stworzeń należy hatteria, zwierzę podobne do jaszczurki, posiadające trzecie oko do wypatrywania czających się nad głową drapieżników. Zobaczymy także pingwiny żółtookie czy słynne ptaki nieloty – kiwi, w różnych odmianach.
Pierwszymi osadnikami byli Maorysi, którzy przybyli tu około XIII wieku i nazwali wyspy Aotearoa – Krainą Długiej Białej Chmury. W XIX wieku rozpoczęła się europejska kolonizacja, głównie brytyjska, co ukształtowało kulturę, język i system polityczny państwa. Dzisiaj Nowa Zelandia jest monarchią konstytucyjną i członkiem brytyjskiej Wspólnoty Narodów. Wyspiarski kraj jest od lat przedmiotem turystycznych marzeń. Jak ktoś napisał, Nowa Zelandia to Karaiby i angielska wieś, Antarktyda i Kalifornia, nowoczesne Sydney i szkocka dolina Glencoe w jednym. To „dom towarowy wakacji”, obiecujący wszystko, czego możemy zapragnąć, pod jednym, czystym niebem.

Magiczne Tongariro
Jeśli zaczniemy zwiedzanie od Wyspy Północnej, wylądujemy zapewne w Auckland, portowym mieście położonym na przesmyku między Morzem Tasmana a Oceanem Spokojnym. Lot z Europy trwa długo, ale lecimy przecież na drugą stronę globu, na antypody. Nowa Zelandia leży dokładnie naprzeciwko Hiszpanii. Warto zajrzeć do Auckland Museum, które ma bardzo ciekawe zbiory poświęcone historii i kulturze Maorysów. Poza tym w mieście jest wiele fajnych knajpek, kawiarni, sklepów, galerii. Na obu nowozelandzkich wyspach pije się mnóstwo kawy, szczególnie flat white, do której można zamówić różne słodkości, choćby maoryskie ciasto Hangi Cake. Najbardziej atrakcyjne są jednak różnego rodzaju wycieczki, na przykład do Hobbitonu, kultowej filmowej wioski znanej z „Władcy Pierścieni”. W centrum wyspy położone jest jezioro Taupo, w trakcie wycieczki kajakiem czy łodzią można zobaczyć tu naskalne malowidła Maorysów.
Park Narodowy Tongariro to jedna z wielkich atrakcji Nowej Zenadii. To tutaj znajduje się Tongariro Alpine Crossing uznawana za jedną z najpiękniejszych tras trekkingowych na świecie. Wędrówka zajmuje około ośmiu godzin, marsz bywa wymagający, ale można podziwiać niezwykłe kratery wulkaniczne, szmaragdowe i błękitne jeziora, ośnieżone szczyty gór.
Park Narodowy Tongariro ma podwójny status na liście światowego dziedzictwa UNESCO, został tam wpisany ze względu na wyjątkowe walory przyrodnicze i jego znaczenie dla maoryskiej kultury. Są tu święte miejsca Maorysów. Wielbiciele „Władcy Pierścieni” pamiętają zapewne, że Tongariro stało się filmowym Mordorem, ze słynną Górą Przeznaczenia. W istocie jest to wulkan Ngauruhoe, można go zdobyć, przechodząc przez jego zbocza w ramach szlaku Alpine Crossing. Wybierając się do Tongariro, warto sprawdzić pogodę i pamiętać o tym, że szlaki bywają trudne i zatłoczone – to miejsce uchodzi w końcu za jedno z najpiękniejszych na ziemi.
CZYTAJ TEŻ: Turyści robią tu selfie i nie mają pojęcia, co wydarzyło się dokładnie w tym miejscu, w którym stoją!

Ikoniczne fiordy
Z kolei na Wyspie Południowej bardzo atrakcyjnym miejscem jest Park Narodowy Fiordland, także wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Park słynie z niezwykłych, bardzo wysokich klifów, wodospadów, endemicznej przyrody i unikalnego połączenia słodkiej i słonej (podziemnej) wody. Znajdujący się tutaj potężny fiord Milford Sound to jedna z ikon nowozelandzkiej przyrody. Szlaków jest wiele i mają różny poziom trudności. Można spacerować wokół zatoki Milford po lasach bukowych, wdychając morskie powietrze. Przejście Milford Track to już poważniejsza wyprawa. Warto być przygotowanym i w jako takiej kondycji fizycznej. Choć trzeba dodać, że chętnych do podjęcia wyzwania jest wielu, z każdym rokiem coraz więcej, i bywa tłoczno. Milford Track to 54-kilometrowa, kilkudniowa wyprawa przez lasy bukowe, rzeki zasilane przez lodowce. Trasa wiedzie też przez MacKinnon, alpejską przełęcz położoną ponad 1100 metrów nad poziomem morza. Sto lat temu brytyjski magazyn „Spectator” nazwał Milford „najpiękniejszą trasą spacerową na świecie”. I trudno się z tym nie zgodzić. Na tę wędrówkę można ruszyć z położonego malowniczo nad jeziorem miasteczka Te Anau, które jest dobrą bazą wypadową na szlaki Fiordlandu. Zapach lasu deszczowego, śpiew ptaków, cisza przerywana jedynie szumem wody to cudowne przeżycie, po którym trudno wrócić do codzienności. Niesamowicie atrakcyjny jest także rejs wokół tego ikonicznego fiordu. To bardzo popularna wycieczka, podczas której zobaczymy kolonie fok, pingwiny i delfiny, odkryjemy niesamowite widoki na klify i wodospady. Na koniec wpłyniemy na Morze Tasmana, które zawsze robi wrażenie.
Gdzie mieszka kea?
Z kolei Park Narodowy Arthur’s Pass rozpościera się w nowozelandzkich Alpach Południowych. Znajduje się tutaj wiele popularnych ośrodków narciarskich i snowboardowych. Arthur’s Pass to także mekka dla ludzi kochających górskie wycieczki, nawet wielodniowe trasy trekkingowe, jak Avalanche Peak. Z kolei z miasta Christchurch można dojechać do Arthur’s Pass pociągiem, trasa jest bardzo malownicza. Spacery na pewno będą atrakcyjne, a potem czekają na nas przytulne kawiarenki. W Arthur’s Pass może uda się spotkać najsłynniejszego mieszkańca parku. A jest nim kea, endemiczna papuga, której przodkowie żyli tu pięć milionów lat temu.
Górską perłą w koronie Nowej Zelandii jest Góra Cooka, najwyższa w kraju. Wejście na nią jest jednak wymagające. Można za to wybrać jedną z widokowych tras wokół Cooka. Będziemy z niej podziwiać Górę Cooka bez ciężkiej wspinaczki. Można także zarezerwować sobie lot widokowy, pejzaże są absolutnie niezwykłe i zapierają dech w piersiach.
Góry i plaże
Góry i klify schodzą tu często do morza. Pamiętajmy, że Nowa Zelandia jako wyspiarski kraj ma długą linię brzegową. A co za tym idzie – wiele fantastycznych plaż. Park Narodowy Abel Tasman to połączenie lasów, wzgórz, pięknych, piaszczystych plaż, turkusowego morza. Szlak prowadzący wybrzeżem uchodzi za jeden z najsłynniejszych Great Walks (Wielkich Szlaków) Nowej Zelandii. Park Abel Tasman można też przejechać na rowerze, bardzo popularne są również wyprawy kajakowe. Jako ciekawostkę warto dodać, że nazwa samego parku pochodzi od holenderskiego żeglarza Abla Tasmana, pierwszego Europejczyka, który dotarł w te okolice w 1642 roku. A nazwa Nowej Zelandii od holenderskiej prowincji Zeland.
Na Wyspie Północnej leży słynna plaża Karekare – filmowano tu sceny klasyka hollywoodzkiego „Stąd do wieczności” i kultowy film „Fortepian” z Holly Hunter. Wulkaniczny piasek jest ciemny, klify strome i surowe, skały urwiste. Nawet w styczniu, który w Nowej Zelandii należy do sezonu letniego, na Karekare znajdziemy dla siebie mnóstwo przestrzeni. Trzeba tylko pamiętać, żeby pływać w dozwolonych miejscach, bo wodne prądy potrafią być bardzo zdradliwe. Spotkamy tu mnóstwo skorupiaków, którym nie wolno robić żadnej krzywdy, są ptaki ostrygojady, a nawet budzące respekt… lwy morskie.
Na półwyspie Coromandel zobaczymy jedną z kolejnych przyrodniczych ikon tego kraju – naturalną formację skalną nazwaną Cathedral Cove. Ten prześwit czy tunel skalny znany jest z filmu „Opowieści z Narnii”. Na tym samym półwyspie znajduje się także plaża Hot Water Beach, gdzie w piasku można sobie wykopać gorące źródło. Naturalne termalne baseny są dostępne jedynie w trakcie odpływu i stanowią niezwykłą atrakcję tego miejsca.
Ogromne znaczenie dla dziedzictwa tego pięknego kraju ma Cape Reinga. To tutaj Morze Tasmana na zachodzie spotyka się z Oceanem Spokojnym na wschodzie. Maorysi wierzyli, że duchy zmarłych schodzą tędy do podziemnego świata. Dzisiaj przylądek jest atrakcją turystyczną, która przyciąga co roku ponad pół miliona ludzi.
Tekst Agnieszka Dajbor.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Podróż w czasie ukryta w skałach. To miejsce trzeba zobaczyć choć raz
