Reklama

Jest takie zdjęcie, które pojawia się pod każdym artykułem o Norwegii. Rząd kolorowych drewnianych domków — żółtych, czerwonych, pomarańczowych — odbitych w spokojnej wodzie fiordu, a za nimi zielone wzgórza schodzące do morza. Większość ludzi myśli, że to gdzieś głęboko w norweskich fiordach, daleko od cywilizacji. Tymczasem to Bryggen — historyczne nabrzeże Bergen, wpisane na listę UNESCO — i stoi tak od XIV wieku, w samym centrum drugiego co do wielkości miasta Norwegii.

Bergen jest bramą do świata, który na żywo wygląda dokładnie tak jak na zdjęciach — i to jest rzadkość. Fiordy Norwegii to jeden z tych krajobrazów, które nie rozczarowują.

Miasto, które Norwegowie kochają inaczej niż Oslo

Bergen i Oslo to dwa różne charaktery tego samego kraju. Oslo jest nowoczesne, kosmopolityczne, z muzeum Muncha i operą przy wodzie. Bergen jest inne — bardziej lokalne, bardziej historyczne, z silną własną tożsamością, której Bergensczycy bronią z dumą.

Miasto leży w naturalnej kotlinie otoczonej przez siedem gór — i ta geografia definiuje je dosłownie. Z każdego punktu centrum widać wzgórza. Z każdego wzgórza widać fiordy. I właśnie dlatego Bergen ma to poczucie miejsca — konkretnego, zakorzenionego, osadzonego w krajobrazie — które w wielu europejskich miastach gdzieś zaginęło.

Bergen jest też jednym z najbardziej deszczowych miast Europy — pada tu przez około 240 dni w roku. Ale Bergensczycy mają na to odpowiedź: "nie ma złej pogody, jest tylko zła odzież." I mają rację. Bergen w deszczu wygląda inaczej niż w słońcu — i jest piękne w obu wersjach.

Gamle Bergen Museum w Bergen
Gamle Bergen Museum w Bergen Adobe Stock

Bryggen, Fløyen i rynek rybny — trzy obowiązki

Bryggen — szereg kolorowych drewnianych domków przy nabrzeżu, zbudowanych pierwotnie przez hanzeatyckich kupców w XIV wieku — to punkt startowy każdej wizyty w Bergen. Wpisany na listę UNESCO w 1979 roku, jest jednym z najlepiej zachowanych przykładów hanzeatyckiej architektury w Europie. Można wejść do środka, gdzie mieści się kilkanaście małych galerii, sklepów z norweskim rękodziełem i kawiarni. Wnętrza są ciasne, niskie i drewniane — i dokładnie takie, jak powinny być po siedmiu wiekach historii.

Fløibanen to funicular — tramwaj górski — który w osiem minut wjeżdża na szczyt góry Fløyen, 320 metrów nad Bergen. Widok stamtąd na miasto, fiordy i otaczające wyspy to jeden z tych widoków, przy których milknie się i stoi dłużej niż planowało. I wchodzi się tam za mniej niż 20 euro.

Torget — rynek rybny przy nabrzeżu — działa od średniowiecza i do dziś jest miejscem, gdzie kupuje się świeżego łososia, krewetki i lokalne przysmaki. Zjedz tu talerz krewetek z chlebem i masłem — to jest Bergen w jednym kęsie.

Bergen jako brama do fiordów

To, co czyni Bergen wyjątkowym punktem na mapie podróżnika, to jego położenie. Miasto leży przy Hardangerfjordzie i Sognefjordzie — tym ostatnim, który jest najdłuższym i najgłębszym fiordem Norwegii, sięgającym 204 kilometry w głąb lądu.

Wycieczki jednodniowe z Bergen do Sognefjordu i słynnego Flåm — wioski na końcu fiordu, do której dojeżdża się jedną z najpiękniejszych linii kolejowych świata — to doświadczenie, które warto zaplanować już przy rezerwacji lotu. Pociąg Flåmsbana, zjeżdżający ze szczytu gór do wioski przy fjordzie przez wodospady i tunele, jest sam w sobie jedną z najpiękniejszych tras kolejowych w Europie.

Hardangerfjord, słynący z kwitnących sadów jabłoniowych i wiśniowych w maju i czerwcu, to z kolei jeden z tych widoków, które rozumie się tylko na żywo: biały dywan kwiatów przy turkusowej wodzie fiordu, a w tle śnieg na szczytach.

Aurlandsfjord, Norwegia
Aurlandsfjord, Norwegia Adobe Stock

Jak dojechać i ile to kosztuje

Z Warszawy loty bezpośrednie do Bergen — około 2,5 godziny, ceny w dwie strony od 400 złotych przy wcześniejszej rezerwacji. Norwegia jest droga — to fakt, z którym trzeba się pogodzić. Ale Bergen, jako miasto turystyczne, ma szeroką gamę opcji noclegowych: od hosteli i małych pensjonatów za 200–300 złotych za noc, przez butikowe hotele w centrum za 400–600 złotych, po luksusowe opcje przy nabrzeżu.

Jedzenie: drogo, jeśli siedzisz w turystycznych restauracjach przy Bryggen. Tanio, jeśli robisz zakupy w supermarkecie i gotujesz sam — albo jesz na rynku rybnym, gdzie za 80–100 złotych dostaniesz jeden z najlepszych talerzy owoców morza w życiu.

Najlepszy czas: czerwiec, lipiec i sierpień. Długie, jasne dni — słońce zachodzi po 23:00 — i pełna dostępność wycieczek fiordowych.

Dlaczego właśnie Bergen

Norwegia jest na liście marzeń wielu podróżniczek — i często pozostaje na tej liście latami, bo wydaje się daleka i droga. Bergen jest odpowiedzią na oba te zarzuty: dwie i pół godziny od Warszawy i wystarczy pięć dni, żeby zobaczyć miasto i jeden fiord. I wrócić z tym rodzajem wspomnień, który nie blaknie.

Bergen, Norwegia
Bergen, Norwegia Adobe Stock
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...