Toskania na rowerze brzmi jak wyzwanie dla zaawansowanych — górzysta, gorąca, wymagająca. Tymczasem trasa przez Chiantishire, którą co roku przejeżdżają tysiące turystów z całego świata, jest znacznie bardziej dostępna niż sugeruje jej reputacja. Wzgórza są łagodniejsze niż wyglądają na zdjęciach. Drogi są spokojne i dobrze oznakowane. A nagroda za każde podejście — widok, przy którym rozumie się, dlaczego tyle osób wraca tu rok po roku.

WIDEO

player placeholder

To nie jest wyprawa dla kolarzy wyczynowych. To jest wyprawa dla każdego, kto chce poczuć Toskanię od środka — a nie przez szybę autokaru z klimatyzacją.

Skąd i dokąd — klasyczna trasa przez serce Chiantishire

Klasyczna trasa zaczyna się w Florencji lub San Gimignano i kończy w Sienie — albo odwrotnie. Całość to około 80-100 kilometrów w zależności od wariantu, rozłożona na cztery do pięciu dni. Przy spokojnym tempie, z przystankami przy winiarniach i lunchami pod cyprysami, to jest idealne tempo na tydzień urlopu.

Zobacz także:

Główna oś trasy biegnie przez Via Chiantigiana — drogę SS222, która łączy Florencję z Sieną przez serce regionu Chianti. To właśnie tę drogę fotografuje się z każdego wzniesienia: wąska, brukowana w starszych odcinkach, otoczona winnicami i oliwnikami, z miasteczkami takimi jak Greve in Chianti, Panzano i Radda in Chianti po drodze.

Wersja dla mniej doświadczonych rowerzystów: dolina Elsy między San Gimignano a Sieną — płaska, malownicza, z mniejszym ruchem samochodowym i równie pięknym krajobrazem.

Toskania rowerem
mat. prasowe

Jak wygląda dzień na trasie

Toskański rytm rowerowej wycieczki jest bardzo konkretny i bardzo przyjemny. Poranek — wyjazd przed dziewiątą, kiedy jest jeszcze chłodno i drogi są puste. Podejście pod wzgórze, zjazd z widokiem, kolejne podejście. Około południa — przerwa w jednym z miasteczek na caffè i focaccię. Po lunchu — najgorętsze godziny dnia, idealne na odpoczynek w cieniu lub wizytę w winiarni.

Winiarnie w Chiantishire to osobny temat. Większość z nich przyjmuje rowerzystów bez rezerwacji na degustację — i jest to jedna z tych niespodzianek trasy, która sprawia że niektóre 20-kilometrowe odcinki zajmują cały dzień. Nikt się tym nie przejmuje.

Wieczór: miasteczko, tagliatelle z ragù, lampka Chianti Classico, sen jak kamień.

Skąd wziąć rower i jak się przygotować

W Florencji, Sienie i San Gimignano działa kilkanaście wypożyczalni rowerów — w tym elektrycznych, które eliminują problem podjeździe i otwierają trasę dosłownie na każdego. E-bike na tydzień to koszt około 150-250 euro, w zależności od modelu i wypożyczalni.

Bagaż można nadać między noclegami — serwisy takie jak Luggage Mover i lokalne agencje turystyczne organizują transport walizek z hotelu do hotelu. Na rowerze jedzie się wyłącznie z plecakiem na jeden dzień: woda, krem z filtrem, aparat i portfel.

Noclegi: agriturismi — farmy agroturystyczne, często rodzinne, z własnym winem i kolacją z ogrodu — to najlepszy wybór na tej trasie. Ceny od 100 do 200 euro za noc dla dwojga, śniadanie wliczone. Rezerwacja z wyprzedzeniem w sezonie obowiązkowa.

Najlepszy czas na trasę: maj, czerwiec i wrzesień. Lipiec i sierpień są przepiękne, ale gorące — ponad 35 stopni w południe to warunki, które nawet e-bike nie rozwiązuje.

Jedna rzecz, której nie znajdziesz w żadnym przewodniku

Najpiękniejsze widoki toskańskiej trasy rowerowej nie są przy głównej drodze. Są przy bocznych, nieasfaltowanych ścieżkach — strade bianche, białych drogach ze żwiru i ubitej ziemi, które przecinają winnice i prowadzą do odizolowanych farm.

Strade bianche są trudniejsze niż asfalt — ale są też tym, za czym przyjeżdżają zawodowi kolarze na słynny wyścig Strade Bianche. I właśnie te drogi, a nie Via Chiantigiana, są na fotografiach Toskanii, które sprawiają że chcesz tu być.

Warto zjechać z trasy. Toskania najpiękniejsza jest właśnie tam.

Toskania rowerem
mat. prasowe