• VIVA!ART
  • VIVA!MODA
  • VIVA!LIFESTYLE
  • VIVA!MAN
  • VIVA!PEOPLE POWER
  • VIVA!ITAKA
  • MAGAZYN VIVA!
viva
viva
viva
  • Gwiazdy
  • Ludzie
  • Moda
  • Uroda
  • Styl życia
  • Kultura
  • Wideo
  • Nasze akcje
  • VIVA!ART
  • VIVA!MODA
  • VIVA!LIFESTYLE
  • VIVA!MAN
  • VIVA!PEOPLE POWER
  • VIVA!ITAKA
  • MAGAZYN VIVA!
player placeholder
  1. Viva.pl
  2. Styl życia
  3. Podróże
  4. Podróże: Etiopia, Sudan, Kenia. Warsztaty z portretu – Afryka oczami Marcina Kydryńskiego

Podróże: Etiopia, Sudan, Kenia. Warsztaty z portretu – Afryka oczami Marcina Kydryńskiego

Etiopia, Viva! luty 2016

Marcin Kydryński

Weronika Kostyra
poniedziałek, 15 lutego 2016 22:32
Obserwuj nas w Google

Galeria (7 zdjęcia)

1 / 7
Etiopia, Viva! luty 2016

Marcin Kydryński

Etiopia, Viva! luty 2016

Marcin Kydryński był w Afryce. Przywiózł stamtąd wiele pięknych zdjęć i wciągających opowieści. Dziennikarz, podróżnik i fotograf, specjalnie dla "Vivy!" w cyklu podróżniczym "Z pierwszej ręki" dzieli się nimi z Czytelnikami VIVY!. Tylko u nas obejrzysz te niezwykłe zdjęcia i przeczytasz relację Marcina Kydryńskiego.

Tam, gdzie spotykają się granice Etiopii, Sudanu Południowego i Kenii, żyją ludzie, którzy być może bardziej niż inni, nawet jak na etiopskie wysokie standardy, pielęgnują swoją odrębność. Mówią różnymi językami. Hołdują własnym zwyczajom, a ich rytuały inicjacji, małżeństwa, pogrzebu także są odmienne od praktyk sąsiadów. Rzucają się w oczy. Jak rajskie ptaki, jak billboardy na nowojorskim Times Square.

Czemu w ogóle jechać do Konso? Powodów może być kilka. Droga, która meandruje stamtąd do Jinka krawędzią zielonych wzgórz, wydaje mi się jedną z najpiękniejszych na kontynencie. Konso było też przez stulecia domem osobliwej społeczności, która budowała swe domostwa z głazów na zboczach gór, a zmarłych upamiętniała totemami. Jeszcze w roku 2000 mijałem szeregi tych figur, wlokąc się w błocie na zachód. Znikły. Nie ma ani jednej. Ktoś mi powiedział, że Ministerstwo Kultury zgromadziło je w jednym miejscu w celu odrestaurowania, by następnie przekazać totemy do muzeum. Może. Pewne jest, że pejzaż stracił swoją odmienność. W antykwariacie na jednej z głównych ulic w Addis znalazłem tuziny figur z Konso, zakurzone, spiętrzone w rogu izby.  „Och, są tu od dawna”, powiedziała muzułmańska ekspedientka. Spytałem o cenę. Wahała się w okolicach tysiąca dolarów, w zależności od rozmiaru i kunsztu wykonania. „Oczywiście nie wywiezie pan ich z kraju. Tak jak i tarcz ze skóry hipopotama. To dziedzictwo kulturowe. Chyba że jest pan dyplomatą. Im nie sprawdza się bagażu”.

Przypomniałem sobie Chińczyka osadzonego w więzieniu Kalita na czternaście lat za kupno na targu w Aksum zabytkowej monety. Zgłosił ją? Przeszukano mu portfel? Wyobraziłem sobie, że jestem dyplomatą, który niepostrzeżenie chce wywieźć trzymetrową figurę z drewna o wadze stu kilo.

Na zdjęciu:

W pobliżu wioski Turmi, w południowo-zachodniej Etiopii. Kobiety z plemienia Hamer o zachodzie słońca pielęgnują sobie nawzajem finezyjne fryzury. Najpiękniejsze dziewczęta zarobią za chwilę najwięcej, stając przed obiektywami.

Polecamy też: Australia kamperem? Znamy najlepsze miejsca kempingowe polecane przez Aussie. Relacja z podróży

2 / 7
zdjecie-z-etiopii-autorstwa-marcina-kydrynskiego-336871-GALLERYBIG-36528aa

Marcin Kydryński

zdjecie-z-etiopii-autorstwa-marcina-kydrynskiego-336871-GALLERYBIG-36528aa

Ludzie znad Omo.

Tam, gdzie spotykają się, czy raczej powinienem powiedzieć, rozpływają granice Etiopii, Sudanu Południowego i Kenii, żyją ludzie, którzy być może bardziej niż inni, nawet jak na etiopskie wysokie standardy, pielęgnują swoją odrębność. Należą do wielu, często skłóconych ze sobą plemion. Mówią różnymi językami. Hołdują własnym zwyczajom, a ich rytuały inicjacji, małżeństwa, pogrzebu także są odmienne od praktyk sąsiadów. To, co ich łączy, to powierzchowność.

Używam tego słowa z rozmysłem. Ludzie znad rzeki Omo rzucają się w oczy. Jak rajskie ptaki, jak billboardy na nowojorskim Times Square. Jak zorza polarna. Nie sposób przejść obojętnie. Ale powierzchowność, choć inna, cechuje tu także drugą stronę. Jedziemy nad Omo, by zobaczyć ludzi tak różnych od nas, lecz nie próbujemy przeniknąć do ich świata. To znajomość powierzchowna właśnie, uboga. A nawet – zubażająca. W tym spotkaniu przestajemy być bliźnimi. Stajemy się widzami.

Na zdjęciu:

W obejściu rodziny z plemienia Hamer kozy są gwarancją przetrwania. Ich mleko poi, mięso syci, a skóry okrywają ciało (co widać na poprzednim zdjęciu).

Polecamy też: Australia kamperem? Znamy najlepsze miejsca kempingowe polecane przez Aussie. Relacja z podróży

3 / 7
zdjecie-z-etiopii-autorstwa-marcina-kydrynskiego-336879-GALLERY600-f379e5f

Marcin Kydryński

zdjecie-z-etiopii-autorstwa-marcina-kydrynskiego-336879-GALLERY600-f379e5f

Konfrontacja wygląda zwykle tak. Z hotelu w mieście Jinka wyjeżdżają rano samochody pełne turystów. Droga w głąb doliny, którą pamiętam jako ekstremalną, ślimaczą, ryzykowną – dziś nie istnieje. Zbudowano szeroki trakt dla ciężarówek kursujących do cukrowni na granicy z Sudanem Południowym. Ta szutrowa autostrada mija także wioski, w których na codzienne zderzenie kultur czekają ich mieszkańcy. Wizyta, za którą wcześniej płaci się w biurze turystycznym gotówką, od każdej zwiedzającej osoby dwadzieścia dolarów, trwa mniej więcej godzinę. Mieszkańcy nasłuchują zbliżających się silników aut. Zakrywają ciała. To efekt moralizatorskiej polityki ministerstwa. Bo jakże to: nagie penisy i piersi w kraju, który buduje autostrady. Bohaterowie zdarzenia pośpiesznie malują odkryte fragmenty skóry. Sięgają po rekwizyty. Mężczyźni po kałasznikowy. Kobiety po wymyślne ozdoby z kłów guźca. Gliniane krążki wkładają w przekłute wargi. W tym momencie zaczyna się gra, która interesuje mnie najbardziej. Jako fotografa. I jako człowieka.

Na zdjęciu:

We wnętrzu chaty plemienia Mursi, w dolinie rzeki Omo. Kobieta pochodzi jeszcze z pokolenia, które kaleczyło i rozciągało wargi, by umieszczać w nich gliniane krążki. Gdy zdejmuje niewygodną ozdobę, jej warga zwisa bezwładna, jak sznur.

4 / 7
zdjecie-z-etiopii-autorstwa-marcina-kydrynskiego-336872-GALLERYBIG-b7239ce

Marcin Kydryński

zdjecie-z-etiopii-autorstwa-marcina-kydrynskiego-336872-GALLERYBIG-b7239ce

Goły Murzyn z kałachem.

Mieszkańcy wioski pozują do zdjęć. Za każdy ruch opuszka palca, który skutkuje zarejestrowaniem obrazu, pobierają pięć etiopskich birrów. Ta kwota naturalnie podwaja się, kiedy kobieta pozuje z dzieckiem, potraja, jeśli z parą bobasów. Osobno płaci się także od każdego wyzwolenia migawki lub dotknięcia palcem smartfona, gdy w kadrze pojawia się pies lub koza.

Słowem: ujęcie kobiety, która doi kozę, z dwójką dzieci, a w tle, zgodnie z zasadą nasyconej kompozycji obrazu, kadr zamyka sikający pies, kosztuje nie pięć a dwadzieścia pięć birrów. Że fotograf ambitny, dążąc do wyodrębnienia geometrycznego ładu z chaosu rzeczywistości, musi wykonać sporo ruchów palcem, by jedno zdjęcie objawiło oczekiwaną harmonię, rzecz wiadoma. Niech nawet będą to tylko cztery ujęcia, kobieta, bo przecież nie niemowlęta, a tym bardziej nie koza, wyegzekwuje sto birrów. Uczciwy biznes. Oburza nas to odrobinę? A Kate Moss, która zapewne nie wstaje rano za mniej niż 10 tysięcy dolarów od sesji zdjęciowej, oburza nas właściwie mniej czy więcej?

Mnie już, poza zwykłym świństwem i wielką polityką, co na jedno wychodzi, niewiele oburza. Nic nie gorszy. Sporo natomiast interesuje. I w tym wypadku bynajmniej nie agresja, z jaką kobieta Mursi, Hamer czy Surma domaga się zapłaty. Cóż, nie ma agenta jak Anja Rubik. Interesuje mnie co innego. Czemu my robimy te zdjęcia?

Na zdjęciu:

Odległe pokolenia. Stara kobieta z ogromnym glinianym kręgiem w przebitych ustach i młoda dziewczyna, którą być może zmuszą do tej stylizacji twarde prawa fotograficznego rynku. Tymczasem trzyma nieużywany, mały krążek w dłoni, w nadziei że sprzeda go turystom.

5 / 7
zdjecie-z-etiopii-autorstwa-marcina-kydrynskiego-336876-GALLERYBIG-0e783b8

Marcin Kydryński

zdjecie-z-etiopii-autorstwa-marcina-kydrynskiego-336876-GALLERYBIG-0e783b8

Myślałem o tym w wioskach południowej Etiopii. Podróżowałem w grupie. Wspólnie fotografowaliśmy, choć pewnie każdemu z nas inne towarzyszyły refleksje.

Być może, choć nie śmiałem pytać, ktoś z nas czuł dumę z przynależności do cywilizacji, która wysłała człowieka na Księżyc. I pogardę wobec ludu, który nie umiał bądź nie chciał podjąć się tego zadania. Dla niego aparat fotograficzny był zapewne, niczym strzelba, ostatecznym symbolem triumfu i dominacji.

Być może byli wśród nas tacy, którzy  fotografowali z próżności. Mieli nadzieję zaimponować na portalach społecznościowych, pokazując, że nie bali się wejść tak daleko w głąb nieznanego sobie świata. Proszę: oto ja, a obok goły Murzyn z kałachem. A wy wciąż za biurkiem.

Być może byli tacy, którzy fotografowali ze współczucia. Wręczali zwitki banknotów, wierząc, że pomagają ubogim, wspierają rozwój lokalnej społeczności.

Być może jeszcze ktoś inny fotografował z zakłopotania. Chował się za szkło aparatu, jak za tarczę ze skóry hipopotama, nie wiedząc, jak się zachować w tak niezręcznej chwili.

Być może kimś powodowało zdumienie. Jak to możliwe, że należymy do tego samego gatunku, a różni nas tak wiele. I nie było w tym pychy a uważność.

Być może, bo i tego nie umiem wykluczyć, byli tacy, którzy fotografowali wiedzeni instynktem stadnym. Bo inni fotografują. Nie zadawali sobie żadnych pytań.

Na zdjęciu:

Wśród wyrafinowanych ozdób Mursi najcenniejszą jest swoista „uprząż” ze skóry, skręconych drutów, aluminiowych korali i kłów dorosłego guźca. Kobiety zakładają ją, malując jednocześnie w pośpiechu twarz, chwilę przed pojawieniem się gości.

6 / 7
zdjecie-z-etiopii-autorstwa-marcina-kydrynskiego-336878-GALLERYBIG-e30c1a8

Marcin Kydryński

zdjecie-z-etiopii-autorstwa-marcina-kydrynskiego-336878-GALLERYBIG-e30c1a8

Dwa oblicza prawdy.

Być może ktoś nie fotografował. I jego powód jest ważny, bo przecież nasze życie w równym stopniu składa się z działań, co z zaniechań. Obie postawy mówią o nas tyle samo. Może czuł się uwikłany w żenujący spektakl, który w jego mniemaniu wykorzystuje drugiego człowieka, by sprzedawał swoje ciało, bo prócz niego nie ma absolutnie nic.

Nie sądzę, by ktokolwiek fotografował w nadziei, że mówi prawdę o życiu odległej afrykańskiej społeczności. Chyba niesłusznie, bo ta sytuacja jest dla mieszkańców wiosek położonych wzdłuż drogi 

w dolinie Omo życiem codziennym od przynajmniej dekady. Ciekawym tematem z pogranicza psychologii i socjologii. Ekonomii nawet, jeśli chcecie. Jest zatem prawdą, tematem na reportaż. Czemu ja fotografowałem? Nie umiem odpowiedzieć prościej: z zachwytu. Ci ludzie są piękni. Pomysł, by poddać się tej sytuacji jak podczas sesji fotograficznej ze świadomą, chętną, godnie opłacaną modelką, wydał mi się niepozbawiony sensu. Uratował mnie. Zrobiłem sobie warsztaty z portretu. Wiedziałem też, że moich bohaterów nie skrzywdzę. Przychodziłem bez złych zamiarów. Od pierwszej chwili wiedziałem, że opowiem o tym dniu z całą jego złożonością. A jeśli sięgnę po portret zrobiony wówczas w Omo, a pozbawię go kontekstu, wciąż będzie to fotografia powstała z zachwytu. Z miłości. 

Z wiecznej pogoni za pięknem.

Na zdjęciu:

Wysoko w górach, w  miasteczku Dorze, niewidomy żebrak i jego przewodnik znajdują chwilę na odpoczynek, racząc się miejscowym tytoniem z osobliwej drewnianej fajki.

7 / 7
zdjecie-z-etiopii-autorstwa-marcina-kydrynskiego-336877-GALLERYBIG-98bf73c

Marcin Kydryński

zdjecie-z-etiopii-autorstwa-marcina-kydrynskiego-336877-GALLERYBIG-98bf73c

Przetrwają najpiękniejsi?

Co niepokoi: zarazimy ich naszą dyktaturą młodości i urody. Okaże się, że śliczne piętnastolatki o kanonach urody zbliżonych najbardziej do wzorców z Instagramu zarabiają na każdej sesji setki birrów, a smutni panowie i starsze panie mniej lub nic. Nie tylko już zatem w kwestiach moralności, ekonomii, w dyktaturze demokracji parlamentarnej, lecz nawet w pierwszej prawdzie naszej wiary wieku XXI: „przetrwają najpiękniejsi” narzucamy im nasze prawa i obowiązki. Już dziś Mursi i Karo malują się przed naszym przybyciem. Niedbale, używając kałuży zamiast lustra. Czy za dziesięć lat najpiękniejsze dziewczyny plemienia będą zatrudniały stylistów?

Mursi coraz rzadziej wkładają już gliniane krążki w zdeformowane w dzieciństwie, przekłute wargi. Od niedawna zaniepokojone, niczym biblijne Ewy w dniu wygnania, własną nagością zaczynają też krytycznie patrzeć na swe zniekształcane  od pokoleń usta. Może ich ciała instynktownie tęsknią za całowaniem? W plemieniu Mursi przecież nikt się nie całuje, bo jak. Nieobecność glinianych krążków w wargach młodych dziewcząt przyjąłem z ulgą. Co jednak, jeśli powrotu do tej okrutnej, bolesnej tradycji będzie chciał rynek? Widziałem na własne oczy, że dziewczęta, które odsłaniały piersi i wkładały w rozcięte wargi gliniane obręcze, zarabiały wielokrotnie więcej.

Może antropolodzy będą szczęśliwi? I ja ich rozumiem. Porzucanie odwiecznych tradycji jest skazą na pradawnych kulturach.

To moment, w którym nie powinniśmy iść w naszych rozmowach dalej. Bo zawsze znajdzie się profesor, który powie, że okaleczanie kobiet jest plemienną tradycją, od której nam, białym, wara.

Na zdjęciu:

Sobotni targ w mieście Jinka. Spotykają się tu Mursi, Hamerowie, społeczność miasta, przyjezdni. Dzień targu to święto dla całego regionu. Ta część Etiopii jest szczególnie żyzna i płodna. Na targach nie brak niczego, łącznie z liśćmi narkotyzującej rośliny khat.

Polecamy też: Australia kamperem? Znamy najlepsze miejsca kempingowe polecane przez Aussie. Relacja z podróży

Tekst i zdjęcia Marcin Kydryński.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

podróże Marcin Kydryński

Redakcja poleca

M Perfect Cover B.B Cream
Missha
M Perfect Cover B.B Cream
Koreański Bestseller
Zobacz
Rozświetlający Krem Glass Skin
HDRÈY
Rozświetlający Krem Glass Skin
Natychmiastowy Efekt
Zobacz
Stylowe Skórzane Loafersy
Ecco
Stylowe Skórzane Loafersy
Idealne Na Co Dzień
Zobacz
Klapki z Miękkiego Zamszu
Marc O'Polo
Klapki z Miękkiego Zamszu
Najwyższa Jakość
Zobacz
REKLAMA

Zobacz także

Wieliczka
Podróże
Polskie miejsce trafiło do rankingu najbardziej zachwycających wnętrz świata. Znajduje się pod Krakowem
MAINHATTAN, ARCHITEKTONICZNY FENONOMEN FRANKFURTU.
Podróże
Nie Berlin, nie Paryż. Ten nieoczywisty kierunek na city break ma wieżowce, Rembrandta i wino
Domem Salvadora Dalego i Gali stała się rybacka wioska Port Lligat nieopodal Cadaqués. Obok widok na typową uliczkę w Cadaqués, miasta, w którym urodził się ojciec artysty.
Podróże
Gigantyczne jajka na dachu i dom jak labirynt. To tutaj Salvador Dalí stworzył swój „mistyczny raj”. Ten zakątek Katalonii kochał najbardziej
OPERA W KAMIENIOŁOMIE
Podróże
Opera w kamieniołomie, musical na jeziorze i rock pod gwiazdami. Tak wygląda muzyczne lato w Austrii
Ernest Hemingway z czwartą żoną Mary Welsh. To małżeństwo trwało najdłużej – 15 lat, aż do śmierci pisarza. Zdjęcie wykonano na tarasie widokowym jego ukochanej willi Finca Vigía niedaleko Hawany.
Podróże
Cztery małżeństwa i jedna miłość na całe życie. „Zawsze będę ją kochał”, mówił Ernest Hemingway. Od tej historii i tego miejsca trudno się oderwać
View of  Gdynia coast
Podróże
Z morza, i z marzeń. Oto najpiękniejsze oblicze Gdyni, którego nie znają turyści
j
Podróże
Kolejna modernistyczna perełka z Polski na liście UNESCO! To miejsce trzeba odwiedzić
Wyspa Budelli I
Podróże
Plaże jak na Seszelach, ale to wciąż Europa. Na tę wyspę dolecisz z Polski w kilka godzin
Park Narodowy Hwange w Zimbabwe słynie z bardzo dużej populacji słoni. Stada tych olbrzymów można tam obserwować przez cały rok.
Podróże
Są symbolem mądrości i siły. Od tysięcy lat budzą podziw. Badacze wciąż odkrywają kolejne dowody niezwykłej inteligencji tych zwierzą
para na wakacjach
Podróże
Sierpniówka last minute nie musi być droga. Oto pięć hitów tego lata
Jezioro Sławskie
Podróże
W tym polskim jeziorze woda jest cieplejsza niż w Turcji. Noclegi za grosze i regionalne jedzenie zachwycają, a wciąż niewiele osób wie o tym miejscu
Wilno
Podróże
Ta europejska stolica nie leży nad morzem, a ma piękne plaże jak w znanych kurortach. Z Polski to tylko kilka godzin jazdy autem
Zrmanja
Podróże
Krajobraz jak na Dzikim Zachodzie, ale to Europa. Do tego kanionu, w którym nagrywano „Winnetou”, z Polski można dotrzeć w trzy godziny
Windfarm in the outskirt of Bryne, Norway
Podróże
Rodzinne miasteczko Erlinga Haalanda podbija serca turystów. Norweska perełka zachwyca krajobrazami jak z bajki
Bolonia
Podróże
To miasto we Włoszech UNESCO doceniło dopiero po latach. Wiele osób wciąż nieświadomie je omija
Dzielnicę Rimini San Giuliano w czasach dzieciństwa Felliniego zamieszkiwali rybacy i drobni rzemieślnicy. Dziś to najbardziej malowniczy zakątek miasta.
Podróże
Nie tylko plaże i la dolce vita. Rimini skrywa świat, który ukształtował Felliniego. To miasto wciąż opowiada najpiękniejsze historie

Akcje

Hanna Żudziewicz, Viva! 12/2024 Jacek Jeschke, Viva! 12/2024
Taniec, emocje i blask gwiazd. GOLDEN STARS TROPHY by Żudziewicz & Jeschke już 22 sierpnia!
Współpraca reklamowa
Wyprawka technologiczna 2.0. Jak wyposażyć ucznia i nie zbankrutować?
Współpraca reklamowa
BREUNINGER
Modowe eksperymenty na jesień, czyli stylowy powrót do biura
Współpraca reklamowa
Hotel Mercure Poznań Centrum
Miejsce, w którym narodziła się tradycja świętowania Dnia Babci
Współpraca reklamowa
wystawa Nabiści 2_fot. MŁK
Francuscy buntownicy w Łazienkach Królewskich. Ponad 90 arcydzieł do obejrzenia na wystawie „Nabiści. Prorocy nowej sztuki”
Współpraca reklamowa
PZU Rafał Majka
Bezpiecznie na rowerze. O odpowiedzialności na drodze rozmawiamy z Rafałem Majką
Współpraca reklamowa
IMG_3365
Okrągły stół KnowHer. Pięć praktyczek biznesu o tym, czego dziś naprawdę potrzebują przedsiębiorczynie
Współpraca reklamowa
HerPrivateHell_SophieThatcher_01
Wychowała się wśród mormonów, dziś wbrew rodzicom gra w filmach grozy. Sophie Thatcher w horrorze „Jej piekło” chwalą wszyscy
Współpraca reklamowa
Le Gosse
Co sprawia, że kolacja zostaje z nami na długo? Chefowie FineDiningWeek® o sztuce mistrzowskich momentów
Współpraca reklamowa
Młoda kobieta na plaży z butelką fizz&go
Co zabrać na plażę? Małe rzeczy, które robią dużą różnicę podczas wakacji
Współpraca reklamowa
viva
  • O nas
  • Reklama
  • Kontakt
  • Regulamin
  • Polityka prywatności
  • Moje zgody
  • Newsletter

Dalsze rozpowszechnianie tekstów, zdjęć i materiałów wideo opublikowanych w serwisie w całości lub w części wymaga uprzedniej zgody wydawcy.

©BURDA MEDIA POLSKA SP. Z O. O. 2026

Party.pl Glamour.pl Cocolita.pl Mamotoja.pl Mojegotowanie.pl National-geographic.pl Polki.pl Kobieta.pl Przyslijprzepis.pl Elle.pl Wizaz.plStory.pl

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji jest zabronione oraz wymaga uprzedniej, jednoznacznie wyrażonej zgody administratora serwisu – Burda Media Polska sp. z o.o. Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.