Reklama

Jeszcze dekadę temu była „białą plamą” na turystycznej mapie Europy, budzącą raczej lęk niż zachwyt. Dziś Albania przechodzi najbardziej spektakularną metamorfozę w historii Bałkanów. Z liczbą polskich turystów rosnącą o oszałamiające 340%, staje się tym, czym Chorwacja była 20 lat temu – nieoszlifowanym diamentem, w którym luksus spotyka się z dzikością. Dlaczego 2026 to ostatni dzwonek, by zobaczyć ją w autentycznym wydaniu?

Albańska Riwiera: Turkus, który nie potrzebuje filtrów

Gdybyś zobaczyła zdjęcia z Ksamil bez podpisu, pomyślałabyś o archipelagu na Oceanie Indyjskim. Biały piasek, wysepki, na które można dopłynąć wpław i woda o odcieniu tak intensywnym, że wydaje się nierealna. To właśnie „albańskie Malediwy”. W 2026 roku Saranda i Ksamil to obowiązkowe punkty dla każdego, kto kocha estetykę soft luxury, ale nie chce przepłacać za europejskie metki.

Ceny? To najmilsze zaskoczenie. Podczas gdy w Mykonos czy Dubrowniku leżak staje się towarem luksusowym, tutaj za komplet z parasolem zapłacisz 5-10 euro. Ale Albania ma też swoją „dziką” stronę. Jeśli szukasz intymności, wybierz Gjipe Beach – ukrytą zatokę u wylotu potężnego kanionu. Możesz tam dotrzeć tylko łodzią lub pieszo, co sprawia, że nawet w szczycie sezonu poczujesz się tam jak na prywatnej plaży.

Plaża Ksamil, Albania.
Plaża Ksamil, Albania. Adobe Stock

Góry Przeklęte, które pokochasz od pierwszego wejrzenia

Albania to nie tylko lazurowy brzeg. To kraj, którego 70% stanowią góry, a Albańskie Alpy (Prokletije) to propozycja dla tych, którzy od luksusowych hoteli wolą luksus absolutnej ciszy. Wioski Valbona i Theth wyglądają jak kadry z „Władcy Pierścieni” – surowe szczyty, wodospady i gościnność, która potrafi wzruszyć do łez.

Za 50-60 zł zjesz tu domową kolację przygotowaną przez gospodarzy z produktów z ich własnego ogrodu i prześpisz się w pensjonacie z widokiem wartym miliony dolarów. To tutaj zrozumiesz znaczenie słowa Besa – albańskiego kodeksu honorowego, który nakazuje traktować gościa jak świętość.

Tirana i Berat: Gdzie historia spotyka się z hipsterską nowoczesnością

Stolica kraju, Tirana, to architektoniczny koktajl, który uzależnia. Budynki w neonowych kolorach, schrony przeciwatomowe zamienione w galerie sztuki (Bunk’Art) i kawiarnie, których nie powstydziłby się Berlin czy Londyn. To miasto tętni energią i udowadnia, że Albania patrzy w przyszłość z ogromnym optymizmem.

Jeśli jednak Twoje serce bije szybciej na widok zabytków, musisz odwiedzić Berat – „miasto tysiąca okien” z listy UNESCO. Białe domy pnące się po wzgórzu przypominają nieco Santorini, ale bez tysięcy turystów wchodzących Ci w kadr. Wieczorny spacer po XIII-wiecznym zamku, gdy słońce chowa się za górami, to jedno z tych doświadczeń, które zostają w pamięci na zawsze.

Port w Sarandzie
Port w Sarandzie Adobe Stock

Kuchnia, która jest fuzją słońca i tradycji

Albańskie menu to najpyszniejsza fuzja wpływów włoskich, greckich i tureckich. Warto zacząć dzień od gorącego Byrka (chrupiące ciasto filo z serem lub szpinakiem) za jedyne 3 zł, a zakończyć ucztą z owoców morza w Sarandzie.

Koniecznie spróbuj Tavë Kosi – jagnięciny zapiekanej w jogurcie, która jest kwintesencją tutejszego comfort food. Co ciekawe, w Albanii zjesz jedne z najlepszych makaronów i pizz poza Włochami – to zasługa tysięcy Albańczyków, którzy po latach pracy w Italii wrócili do kraju, by otworzyć własne restauracje.

Dlaczego to ostatni moment na wyjazd?

Prognozy na rok 2026 są jasne: Albania przestaje być tajemnicą. Już teraz budują się tu największe sieci hotelowe, a ceny rosną o kilkanaście procent rocznie. Za 5 lat Saranda może stać się kolejnym Monako – pełnym luksusowych jachtów, ale pozbawionym tej dzisiejszej, surowej autentyczności.

Jeśli szukasz wakacji, które są jednocześnie budżetowe, bezpieczne i oszałamiająco piękne – Albania w 2026 roku jest Twoim celem numer jeden.

Albania na wakcje 2026
Albania na wakcje 2026 Adobe Stock
Reklama
Reklama
Reklama