Reklama

Poniżej znajdziesz kilka oryginalnych postanowień noworocznych, które nie tylko odświeżą Twoją codzienność, ale też pomogą Ci żyć spokojnie i bardziej w zgodzie ze sobą. To propozycje stworzone z myślą o kobietach, które chcą prawdziwych zmian, a nie postanowień, które porzucą już na początku lutego.

1. Czas tylko dla mnie

Po obudzeniu odruchowo sprawdzasz Instagrama? W autobusie zabijasz sobie czas scrollując Facebooka, a gdy na chwilę siadasz na kanapie z YouTubem, mija 15 minut, potem pół godziny, a potem orientujesz się, że zdrętwiała ci ręka, bo przesuwasz śmieszne filmiki już ponad godzinę. Pewnie nawet nie pamiętasz co obejrzałaś i co chciałaś sprawdzić biorąc telefon? Wszystkie to znamy. Scrollowanie stało się automatycznym odruchem. Nie rozstajemy się z telefonem i zaglądamy do niego „na chwilę”, ale przez cały czas. Dane z tego roku, pokazują, że spędzamy w socialach niemal dwie godziny dziennie.

Radykalne cięcie nie musi być jedynym rozwiązaniem tej sytuacji. Warto postawić na prostą zasadę: scrolluję dwa lub nawet trzy razy dziennie, ale robię to świadomie. 15 minut każdorazowo wystarczy, żeby być na bieżąco ze wszystkimi tematami, a ty resztę dnia odzyskujesz dla siebie. Poprawiasz jakość swojego skupienia i nie karmisz mózgu tanią dopaminą. Mniej porównań, więcej spokoju i czasu na książkę, która od miesięcy leży nieprzeczytana.

Może z czasem uda ci się rozbudować ten nawyk i umówisz się sama ze sobą na jeden wieczór w tygodniu całkowicie bez ekranów? Nie tylko wolny od telefonu, ale też od laptopa, tabletu czy telewizora. Na początku faktycznie, może ci się wydawać, że w mieszkaniu jest dziwnie cicho, ale właśnie w tej ciszy dzieje się dla ciebie najwięcej dobrego. Wieczór bez ekranów to idealny moment, na wszystko, na co zazwyczaj nie masz czasu. Na spokojne gotowanie, rozmowę z bliskimi przy herbacie albo domową sesję stretchingu przy zapachu ulubionej świecy. Opcji jest masa, a taki wieczór zadziała jak reset dla całego systemu nerwowego. Uspokaja głowę, reguluje i pozwala uporządkować myśli. To świetny moment na autorefleksję.

fot. Adobe Stock
fot. Adobe Stock

2. Zerwanie z tym, co szkodzi

A skoro już o autorefleksji mowa, warto pochylić się nad tym, co na pewno nam nie służy. Jednym z najbardziej rozpowszechnionych – i jednocześnie najtrudniejszych do zmiany – nałogów jest palenie papierosów. Według danych KE papierosy pali aż 30% Europejczyków, co daje nam ponad 200 milionów ludzi. Nie jesteś osamotniona w walce z tym nałogiem. Wiele próbuje rzucić się na głęboką wodę zmieniając na raz wszystkie nawyki i narzucając sobie idealny tryb życia. Dieta złożona wyłącznie z produktów bio, siedem treningów w tygodniu, a do tego czas na medytację i mindfulness. Niektórym się udaje, ale większość presja przerasta.

Treningi, dieta i skupienie na swoich emocjach są ważnymi elementami rzucania palenia, ale zamiast fiksować się na byciu perfekcyjną od zaraz, postaw na małe kroki. Dokładne rozpisanie listy zakupów i posiłków na najbliższy tydzień oraz zaopatrzenie się w zdrowe przekąski będzie pomocne, gdy zaatakuje nagła potrzeba zapalenia. Brzmi jak zadanie, które bez problemu wykonasz. Dwa treningi w tygodniu? Z tym też na spokojnie dasz sobie radę, a dzięki nim odwrócisz myśli od dymka. Jeśli na siłownię masz za daleko, rób ćwiczenia w domu – przy ścianie lub z aplikacją. Najważniejsze – trzeba poprosić o wsparcie. Warto zacząć od rodziny i przyjaciół, ich zrozumienie i doping będą nieocenione. Internista doradzi leki z np. bupropionem lub cytyzyną, a farmaceuta tabletki czy spreje z nikotyną. Można skorzystać też z terapii psychologa czy nawet hipnozy – możliwości jest wiele. Jeśli z jakiegoś powodu rzucić palenia nie potrafisz lub niestety po prostu nie chcesz, niektórzy eksperci polecają przynajmniej zmniejszyć toksyczność nawyku zamieniając papierosy na chociażby tytoniowe podgrzewacze. W tak zwanych iqosach nie dochodzi do spalania, nie ma więc dymu. Analiza szkodliwych substancji w aerozolu z tych urządzeń, wykazała od 80 do 99% niższe stężenia substancji toksycznych niż w dymie papierosowym – tak wykazały badania niemieckich naukowców z Federalnego Instytutu Oceny Ryzyka (BfR). Oczywiście nie jest to idealne rozwiązanie, bo w ostatecznym rozliczeniu najlepiej wypada zawsze rzucenie nałogu.

fot. Adobe Stock
fot. Adobe Stock

3. Nowa umiejętność dla przyjemności

W dorosłym życiu rzadko uczymy się czegoś „bez powodu”. Monetyzujemy czas spędzony na nauce. Nowe umiejętności mają być praktyczne, opłacalne lub rozwojowe. A gdzie przyjemność? Radość i satysfakcja z pokonywania własnych barier i słabości? Szukaj tego, co sprawia ci frajdę. Ceramika, podstawy fotografii, zajęcia taneczne, gotowanie nowych potraw lub kilka zwrotów w obcym języku wypełnią codzienny grafik, ale i zmienią rutynę. To idealny sposób na zajęcie myśli, odpoczynek i odstresowanie. To też świetna metoda na walkę z własną samooceną czy perfekcjonizmem. Tutaj zawsze możesz być początkująca i to jest absolutnie w porządku. Pozwól sobie na poznawanie nowego świata i nie wpadaj w furię, jeżeli coś na początku ci nie wychodzi. Preferowane podejście: bez presji, ocen i porównań.

fot. Adobe Stock
fot. Adobe Stock

4. Sąsiedzkie mikropodróże

Wspaniale by było wziąć trzy tygodnie wolnego, ruszyć na Malediwy i nie myśleć o budżecie. Większość z nas nie może sobie jednak na taki luksus pozwolić, ale to nie znaczy, że musimy siedzieć zamknięte w czterech ścianach albo spacerować ciągle w tym samym parku. Czasem wystarczy zmienić trasę spacerów z psem lub powrotu do domu. Odkrywaj nowe miejsca, testuj nowe restauracje czy kawiarnie. Szukaj lokalnych sklepów. Nie bój się małych galerii i butików. Takie wyprawy nie wymagają większego planowania, nie zniszczą domowych finansów i przede wszystkim wybiją cię z rutyny dom-praca-dom. To małe przygody, które zrobią dużą różnicę w codziennym nastroju.

fot. Adobe Stock
fot. Adobe Stock

5. Wartościowy drobiazg

Rytuał nie musi być spektakularny, żeby działał. Wystarczy 10 minut tylko dla siebie – bez listy zadań, bez presji. To pauza, która porządkuje dzień i przypomina: ja też się liczę.

Poranna kawa bez pośpiechu. Wieczorna pielęgnacja. Kilka stron książki, chwila jogi, oddech wdzięczności. Bez wielkich słów – po prostu doceniasz spokojny dzień, dobrą noc, udany trening. Jedna myśl dziennie przesuwa uwagę z braków na to, co już masz. Wdzięczność nie lukruje rzeczywistości. Nadaje jej sens. Sprawia, że codzienność staje się lżejsza.

Myślisz, że nie masz na czym się zatrzymać? Spróbuj przez miesiąc zapisywać w notesie trzy drobiazgi, które były Twoimi małymi sukcesami. Zdziwisz się, ile dobra jest obok. Kluczem jest regularność – dzięki niej dzień przestaje być tylko listą obowiązków.

fot. Adobe Stock
fot. Adobe Stock

6. Ruch + odpoczynek

Dobry trening nie musi kończyć się zadyszką i tygodniowymi zakwasami. Często naszym największym problemem jest przekonanie, że jeśli nie robi się czegoś wystarczająco często, to w ogóle nie warto się męczyć. Nic bardziej mylnego. Ciało owszem potrzebuje regularności, ale liczy się wszystko: spacery z psem, taniec w domu podczas sprzątania czy zamiana windy na schody. Najlepiej oczywiście zaplanować dwa treningi w tygodniu, ale jeśli i to jest wyzwaniem logistycznym, zacznij od ćwiczeń w domu – joga z YouTubem, ćwiczenia przy ścianie czy skakanka w garażu.

Równie ważny, co ruch jest też odpoczynek. I nie, sen to nie jest nagroda, którą możesz odebrać w weekend, po odhaczeniu wszystkich punktów z listy obowiązków. Sen jest niezbędny do zdrowego funkcjonowania. Od niego zależy koncentracja, nastrój, regeneracja i efekty wszystkich zdrowych nawyków, a stworzenie idealnej przestrzeni do spania nie wymaga wiele: przyciemnij światło, odłóż telefon przynajmniej pół godziny przed pójściem do łóżka i wywietrz sypialnię – nawet zimą. Gdy zaczniesz traktować sen jako priorytet, a nie ostatni punkt dnia, wszystko inne, naturalnie zacznie działać lepiej.

fot. Adobe Stock
fot. Adobe Stock

7. Odmawianie bez poczucia winy

Asertywność, to jedna z najtrudniejszych umiejętności, która jednocześnie jest jedną z najważniejszych i najbardziej uwalniających. Często zgadzamy się na coś wbrew sobie - z grzeczności lub w obawie przed rozczarowaniem innych. Efekt? Frustrujące poczucie bezsilności i z czasem złość na samą siebie. Nauka odmawiania nie polega jednak na byciu nieuprzejmą. To stawianie granic, bez tłumaczenia się z każdej decyzji. Krótkie „nie dam rady” często wystarcza, a bliscy, znajomi czy współpracownicy mają w sobie więcej zrozumienia niż ci się wydaje.

Nie wahaj się, kiedy następnym razem szef niespodziewanie wrzuci Ci na głowę kolejną prezentację lub znajomi zaproponują wypad, na który zupełnie nie masz ochoty. Świat się nie zawali, gdy czasem z czegoś zrezygnujesz lub komuś odmawiasz. „nie chcę, ale muszę” zamień na „nie, bo nie”. Relacje, które są zdrowe wytrzymają odmowę – w inne nie warto inwestować. Mówienie „nie” bez poczucia winy to nie egoizm – to element dbania o siebie i swoje zasoby.

fot. Adobe Stock
fot. Adobe Stock

8. Porządki raz w tygodniu

Marie Kondo byłaby dumna z tego pomysłu na noworoczne postanowienia… albo przynajmniej skinęłaby głową z aprobatą. Ale spokojnie – nie chodzi o wywracanie całego domu do góry nogami ani zadawanie sobie egzystencjalnych pytań przy każdej skarpetce bez pary. Porządki raz w tygodniu to wersja „light”, która naprawdę działa. Jedna szuflada, półka, kosmetyczka, szafa z torebkami albo skrzynka mailowa – tyle wystarczy. Bez presji, bez wielkich worków na „rzeczy do oddania”, za to z poczuciem ulgi. Bo porządkowanie przestrzeni często porządkuje też głowę. Nagle łatwiej oddychać, szybciej coś znaleźć i… mniej się denerwować.

To też dobry moment, żeby pozbyć się rzeczy „na wszelki wypadek”, które od lat nie sprawiają radości albo wpędzają w poczucie winy z powodu zmieniających się rozmiarów na metkach. Regularne, małe porządki są mniej męczące niż wielkie akcje raz na kilka lat i nie nawarstwiają problemu w przyszłości. A przy okazji robią miejsce na nowe – dosłownie i w przenośni.

fot. Adobe Stock
fot. Adobe Stock

Ten tekst to nie jest lista obowiązków do odhaczenia. Nie musisz wprowadzać wszystkich zmian, gdy tylko wybije pierwszy stycznia. Coś możesz wprowadzić już dziś, część za miesiąc. Żadna z nas nie startuje w konkursie na najlepszą wersję siebie. Postanowienia mają służyć przede wszystkim tobie, ułatwić codzienne funkcjonowanie, sprawić, że będziesz zdrowsza i bardziej skupiona na tym co dzieje się tu i teraz. Nowy rok to nie rewolucja, która skończy się w lutym, to prawo do prób, błędów, zmiany planów w międzyczasie.

Rok 2026 nie musi być idealny - niech po prostu będzie Twój.

Reklama
Reklama
Reklama