VIVA! VIDEO

Testujemy nowy Nissan LEAF z salonu Zaborowski

Nowy model Nissana jest EKO, ale czy na pewno się polubimy?

Artykuł sponsorowany 16 kwietnia 2021 17:17

Nissan LEAF jest w 100% elektryczny i cieszy się tak ogromną popularnością, że pod względem liczby wyprodukowanych egzemplarzy wyprzedził kultowy model Bluebird. Sprawdzam, czy wygodnie się z niego korzysta.

Testujemy Nissana LEAF!

Wizyta w salonie Zaborowski, torebka na siedzenie pasażera, ustawiam lusterka i – fruu! – jedziemy. Nie znoszę korków, więc szybko doceniam możliwości, jakie daje samochód elektryczny: na mocy ustawy o elektromobilności wolno mi korzystać z buspasów. Bye bye, spaliniaki!

Kolejna sprawa, z której nie zdawałam sobie sprawy, jeżdżąc autem z tradycyjnym silnikiem: teraz mogę parkować w strefie płatnej zupełnie za darmo. Komuś, kto tak jak ja pracuje w różnych częściach miasta, robi zakupy i załatwia mnóstwo różnych spraw w centrum, nie muszę tłumaczyć, jak wielkie oszczędności to oznacza.

Redakcja testuje Nissana Leaf
Fot. Viva.pl

Co z ładowaniem samochodu? Przez kilka godzin nie muszę się tym martwić, bo gdy akumulator jest naładowany do pełna – tak jak w przypadku auta, które dostałam do testów, czyli LEAF z akumulatorem 40 kWh – mój zasięg to aż 270 km. W wersji z większym akumulatorem 62 kWh mogłabym przejechać jeszcze dalej, nawet do 385 km! Czyli trasa od wtyczki do wtyczki wiedzie nawet przez pół Polski. Tak czy inaczej, ładować czasem trzeba. I tu mam dwie wiadomości: jedną całkiem niezłą i drugą – bardzo, bardzo dobrą.

Pierwsza: sieć publicznych punktów do ładowania stale się rozrasta, choć oczywiście mogłoby być ich więcej. Jednak znalezienie takiego punktu wcale nie jest trudne. Druga wiadomość? Jeśli mieszkasz w domku jednorodzinnym, w segmencie lub – tak jak ja – na nowoczesnym osiedlu, możesz zainstalować w swoim garażu ładowarkę WALLBOX Nissana.

Redakcja testuje Nissana Leaf
Fot. Viva.pl

Warto to zrobić, bo dzięki niej aż dwukrotnie zwiększysz prędkość ładowania. Wieczorem wkładasz kabel do gniazdka w aucie, a rano (po 8-10 godzinach) akumulator jest naładowany do pełna, a to, jak już wspomniałam, oznacza od 270 do 385 km jazdy bez konieczności doładowania. Nie wiem, jak długie trasy pokonujesz każdego dnia, ale jeśli chodzi o mnie (robię nieco ponad 50 km dziennie), jedno ładowanie wystarcza mi na cały roboczy tydzień – od poniedziałku do piątku.

Na koniec najlepsza informacja: za przejechanie 100 kilometrów płacimy tylko 9 zł! Właśnie tyle przy zwykłej taryfie opłaty za prąd (0,56 zł za kW) kosztuje ładowanie Nissana. A może być jeszcze mniej. Jeśli masz zainstalowane w domu panele solarne, wygrałaś szóstkę w totka: tak naprawdę możesz jeździć… za free!

Redakcja testuje Nissana Leaf
Fot. Viva.pl

Podsumowanie

Odpowiadając na pytanie, od którego zaczęłam tę recenzję: tak, polubiłam Nissana LEAF, nawet bardzo! To naprawdę świetne auto na co dzień, bo:

  • mogę nim jeździć do pracy, na jogę i na zakupy, mknąc buspasami i nie czekając w żadnych korkach
  • za przejazd 100 km muszę zapłacić tylko 9 zł, a za parking w centrum miasta zupełnie nic
  • bez problemu mogę też wyskoczyć nim na weekend za miasto: jeśli nie wpadnę na pomysł, by ruszyć do Portugalii, to z naładowanym do pełna akumulatorem bez trudu przejadę tam i z powrotem.
  • Nissan LEAF jest doskonałą opcją dla osób, które dysponują garażem, gdzie zainstalują ładowarkę WALLBOX, która pozwala na szybkie ładowanie i daje poczucie wolności
  • podczas jazdy Nissanem LEAF nie emituję spalin i nie powoduję hałasu, co jest dobre dla środowiska i dla mnie, bo ekologia szczególnie leży mi na sercu.

Chcesz widzieć więcej o nowościach Nissana - LEAF i LEAF e+? Zajrzyj na stronę salonu Zaborowski.

Materiał powstał z udziałem salonu Nissan Zaborowski.

Wideo

Urszula Dudziak ma 78 lat i mnóstwo pięknych planów: „Rozkwitłam na nowo po menopauzie”

Akcje

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Co powie tata? JAROSŁAW I OLIWIA BIENIUK we wzruszającej rozmowie o wchodzeniu córki w dorosłość, układaniu życia na nowo, sile wspomnień i ojcowskiej miłości. ALEKSANDRA KURZAK: „lubię być diwą”. O błyskotliwej karierze, zaręczynach po 10 dniach znajomości i intymności. DOROTA I CZESŁAW MOZILOWIE razem pracują, podróżują, oglądają seriale, tańczą... Co jest receptą ich udanego związku? WOJCIECH MECWALDOWSKI to artysta, aktor i... introwertyk. Co oznacza dla niego „życie pełną gębą”? Ikar polskiego dziennikarstwa... Jaki był prywatnie? Wzloty i upadki KAMILA DURCZOKA.