Najkrótsze nogi, największe serce. Dlaczego jamnik jest rasą, w której zakochują się wszyscy — od Picassa po Adele?
Picasso malował jego portret. Andy Warhol odwołał wyjazd do Londynu, żeby nie być z nim w rozłące. Brigitte Bardot go kochała, Albert Einstein go uwielbiał, a królowa Wiktoria powiedziała, że nic szybciej nie zamienia domu w zamek. Co takiego ma w sobie jamnik?

- Redakcja VIVA!
Żeby zrozumieć, dlaczego jamnik wygląda tak, jak wygląda — długie ciało, krótkie nogi, potężne łapy — trzeba cofnąć się do XV-wiecznych Niemiec. Tamtejsi myśliwi mieli problem: ich psy doskonale goniły zwierzynę, ale nie potrafiły wejść do nor, w których chowały się borsuki. Słowo Dachs po niemiecku oznacza właśnie borsuka — i od niego pochodzi nazwa rasy.
Przez niemal sto lat hodowcy eksperymentowali z krzyżowaniem ras, szukając psa, który zmieści się w wąskim tunelu, nie przestraszy się w ciemności i będzie wystarczająco odważny, żeby zmierzyć się ze zwierzyną wewnątrz nory. Efekt był spektakularny: pies jak torpeda! Zwinny z krótkimi, ale niezwykle mocnymi łapami i długim, sztywnym ogonem, za który myśliwy mógł go po wszystkim wyciągnąć. Kiedy jamnik przestał być potrzebny w lesie, okazało się, że jest zbyt uroczy i zbyt mądry, żeby mieszkać poza domem. I tak trafił na europejskie salony.
Trzy odmiany, które warto znać
Dziś jamnik występuje w trzech rozmiarach — i często ludzie nie zdają sobie sprawy, że rozmawiają o tej samej rasie.
Jamnik standardowy to ten klasyczny, ważący do dziewięciu kilogramów, obecny w popkulturze od dekad. Jamnik miniaturowy jest od niego wyraźnie mniejszy — waży od czterech do pięciu kilogramów i świetnie sprawdza się w mieszkaniu w mieście. Jamnik króliczy to natomiast prawdziwa miniatura: waży maksymalnie trzy i pół kilograma i mieściłby się dosłownie w torebce. To właśnie ta odmiana stała się w ostatnich latach hitem mediów społecznościowych — jej uroda, duże oczy i komiczne proporcje działają na obserwujących jak magnes. Każda z odmian występuje też w trzech typach sierści: krótka, długa i szorstka.
Picasso, który nie umiał mu odmówić
Historia Picassa i jego jamnika Lumpa jest jedną z najpiękniejszych historii o przyjaźni człowieka i psa, jakie zna sztuka. Lump — co po niemiecku oznacza łobuziaka — nie był początkowo psem Picassa. Należał do fotografa Davida Douglasa Duncana, przyjaciela artysty, który przywiózł go na wizytę do jego posiadłości w Cannes w 1957 roku.
To, co wydarzyło się potem, Duncan opisał jako miłość od pierwszego wejrzenia. Picasso wziął psa na ręce i już nie oddał. Lump zamieszkał z malarzem i przez sześć lat był jego stałym towarzyszem — siedział mu na kolanach podczas pracy, jadł z jego ręki i jako jedyny ze wszystkich psów Picassa miał ten przywilej. Artysta włączył go nawet do swojej wersji słynnych Las Meninas Velázqueza. Lump odszedł 29 marca 1973 roku. Dziesięć dni później zmarł Picasso.
Andy Warhol i psy, które były ważniejsze niż Londyn
Andy Warhol zakochał się w jamnikach w latach 70. Jego pierwszy pies, Archie — czarny jamnik miniaturowy — towarzyszył mu wszędzie: na wywiady, na imprezy, do Factory. Kiedy pojawiła się propozycja wyjazdu do Londynu, Warhol odmówił. Podróż oznaczałaby albo rozłąkę z Archiem, albo sześciomiesięczną kwarantannę dla psa na terenie Wielkiej Brytanii. Artysta wybrał zostać.
Potem doszedł drugi jamnik — rudy Amos. Warhol namalował ich portrety w technice sitodruku, tak jak wcześniej robił to z Marilyn Monroe i Mao. Dziś te prace sprzedają się za kwoty siedmiocyfrowe.
Gwiazdy, które nie umiały się oprzeć
Lista sławnych właścicieli jamników jest tak długa, że można by z niej ułożyć osobny tekst. Brigitte Bardot — symbol zmysłowości i wolności — fotografowała się ze swoim jamnikiem Clownem wielokrotnie. Albert Einstein twierdził, że jego pies rozumie matematykę lepiej niż niejeden student. Napoleon Bonaparte miał jamnika o imieniu Fortune. Królowa Wiktoria zakochała się w rasie po ślubie z księciem Albertem — jej ulubieniec Waldman VI przeszedł do historii. Jak sama mówiła: nic nie zamieni domu w zamek szybciej i skuteczniej niż jamnik.
David Bowie, Romy Schneider, George Harrison, Joan Crawford, John Wayne, Marlon Brando, Clint Eastwood, Gary Cooper, Clark Gable — wszyscy mieli jamniki. David Hockney, jeden z najważniejszych żyjących malarzy, poświęcił swoim dwóm jamnikom — Stanleyowi i Boodgie — całą wystawę i wydał album z obrazami, który stał się bestsellerem. Adele ma jamnika. Kylie Jenner ma jamnika.

Dlaczego właśnie teraz?
Moda na jamniki wróciła — i tym razem napędzają ją media społecznościowe. Konta poświęcone jamniczym gwiazdom mają miliony obserwujących. TikTok i Instagram pokochały tę rasę za jej nieprzewidywalność, dramatyzm i wrodzone poczucie wyższości wobec otoczenia. Jamnik robi, co chce, wchodzi tam, gdzie nie powinien, i patrzy na właściciela z miną, jakby to właściciel był w tej relacji na garnuszku.
Jest też coś głębszego. W świecie, w którym wszystko musi być duże, głośne i imponujące, jamnik jest dowodem na to, że prawdziwy charakter nie potrzebuje imponujących rozmiarów. Może dlatego tak dobrze rozumieli to artyści.
